Brak precyzji

Prof. Irena Lipowicz w wystąpieniu skierowanym do ministra administracji i cyfryzacji zwraca uwagę na niejasność art. 15 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz.U. z 2001 r. nr 112, poz. 1198 z późn. zm.).

Przepis ten stanowi, że jeśli w wyniku udzielenia informacji publicznej na pisemne żądanie podmiot udostępniający ponosi dodatkowe koszty, to może on nałożyć na wnioskodawcę opłatę, która te nakłady pokryje. Art. 15 stanowi więc odstępstwo od zasady bezpłatnego udzielania informacji.

Niepokój budzi brak ustawowych definicji „dodatkowych kosztów” i mechanizmów ustalania ich wysokości. Ponadto RPO zwraca uwagę, że określając opłatę, organ nie musi tego uzasadniać, a to z kolei może prowadzić do arbitralnego stosowania przepisu

Państwo to nie sklep, powinno realizować zadania publiczne bez pobierania opłat

Utrudniona jest również weryfikacja takiego działania organu, gdyż opłatę ustala się w formie niezaskarżalnej przed sądem administracyjnym. Wszystko to, zdaniem RPO, decyduje o niekonstytucyjności omawianego przepisu, ponieważ pozbawiony precyzji może nie spełniać wymogów prawidłowej legislacji.

Brak odgórnych regulacji to problem nie tylko dla obywateli, ale i urzędów, które obecnie same muszą określać sposób działania w przypadku stosowania art. 15 ustawy. Może to prowadzić do paradoksalnej sytuacji, gdy ta sama informacja w identycznej formie przez jeden organ zostanie udostępniona bezpłatnie, podczas gdy inny zdecyduje się pobrać za swoje działanie opłatę.

– Pracowników Urzędu m.st. Warszawy obowiązuje wydana przez prezydent miasta instrukcja dotycząca zasad i trybu udostępniania informacji publicznej. Zawiera ona także sposoby naliczania dodatkowych kosztów – tłumaczy Bartosz Milczarczyk, rzecznik stołecznego ratusza.

Wewnętrzne wytyczne ustalane przez kierowników urzędów stanowią najczęstsze rozwiązanie.

Zmienić, nie poprawiać

Co więcej, zdaniem ekspertów działanie podjęte przez RPO nie jest wcale krokiem w dobrym kierunku.

– Wolę zabiegać o usprawnienie działania państwa i udostępnianie danych bezwnioskowo, a więc bezpłatnie, niż starać się doprecyzowywać sytuacje, w których urzędy mogą pobierać opłaty. Państwo nie jest sklepem. Powinno po prostu realizować zadania publiczne – przekonuje prawnik Piotr Waglowski.

Zdaniem naszego rozmówcy skupianie się na poprawianiu obecnych przepisów odciąga uwagę od potrzeby gruntownej zmiany całego systemu obiegu informacji publicznej, który trzeba mocniej zinformatyzować.