– Podstawowym celem reformy jest zwiększenie efektywności orzekanych kar. Dotychczasowe regulacje w tym zakresie obarczone były wadami, prowadzącymi przede wszystkim do przewlekłości postępowania, jego nieefektywności oraz nieuzasadnionej kosztowności – podkreśla Joanna Dębek z Ministerstwa Sprawiedliwości.

Nowela zawiera ponad 100 zmian, z których część dotyczy fundamentalnych zasad postępowania wykonawczego, takich jak zaskarżalność orzeczeń wydawanych w postępowaniu wykonawczym czy prawo udziału stron we wszystkich posiedzeniach sądowych. Zmiany niewątpliwie usprawnią postępowanie wykonawcze. Jednakże już kilka dni po wejściu w życie nowelizacji pojawiają się wątpliwości, czy przyspieszenie nie odbędzie się kosztem praw zagwarantowanych w konstytucji.

Wątpliwości prawników

Podstawową zmianą przewidzianą w nowelizacji jest zniesienie zasady zaskarżalności wszystkich orzeczeń wydanych w postępowaniu wykonawczym. Teraz przepisy wskazują te postanowienia, od których można się odwołać (m.in. w kwestiach związanych z pozbawieniem wolności). Skazany nie może więc dzisiaj skarżyć rozstrzygnięć, które nie mają bezpośredniego wpływu na jego prawa i obowiązki, jak i tych, które zasadniczo są wydawane na jego korzyść (np. dotyczące wstrzymania wykonania orzeczenia, czy dotyczące zmniejszenia godzin pracy).

– W tym zakresie ustawa jest niezgodna z konstytucją. Wprowadzenie zasady polegającej na tym, że tylko w konkretnych przypadkach przysługuje zażalenie, bez wątpienia ogranicza prawo do obrony – uważa prof. Stefan Lelental, kierownik Zakładu Prawa Karnego Wykonawczego Uniwersytetu Łódzkiego.

Zaproponowane ograniczenie prawa do zaskarżalności ma usprawnić procedury.

– Postępowanie powinno być jednak zawsze dwuinstancyjne. Gwarantuje to nie tylko konstytucja, ale i Europejska Konwencja Praw Człowieka. Polska już raz została skarcona za nieprzestrzeganie jej przepisów przez Europejski Trybunał Praw Człowieka. Chodzi o skargę Alicji Tysiąc, która nie mogła odwołać się od decyzji odmawiającej jej prawa do wykonania aborcji – tłumaczy prof. Genowefa Grabowska, konstytucjonalista z Uniwersytetu Śląskiego.

Nowela nie precyzuje też, komu konkretnie przysługują zażalenia od orzeczeń sądów penitencjarnych. Nie ma dzisiaj wątpliwości, że taki środek odwoławczy przysługuje skazanemu i prokuratorowi.

– Należy jednak pamiętać o tym, że w niektórych przypadkach ono przysługuje jeszcze innym podmiotom: dyrektorowi zakładu karnego, kuratorowi sądowemu. To wszystko trzeba będzie teraz ustalać w drodze wykładni, co wcale nie jest takie proste – dodaje prof. Stefan Lelental.

Przyspieszenie w sądach

Osoby, które na co dzień pracują ze skazanymi, oceniają nowelę nieco inaczej niż konstytucjonaliści. Oni uważają, że zmiany w przepisach były potrzebne.

– Wcześniej wszelkie skargi skierowane przez więźniów, nawet te zawierające słowa obraźliwe, musiały być rozpoznawane. W tej chwili jest już jasne, że możemy pozostawić takie pismo bez rozpoznania – podaje przykład pozytywnej zmiany por. Marlena Kubera, oficer prasowy Zakładu Karnego w Płocku.

Wniosek więźnia może być także pozostawiony bez rozpoznania, gdy zawiera gwarę przestępców. Przepisy przewidują także, że skazany, składając wniosek, skargę lub prośbę (np. do dyrektora zakładu karnego, sądu), jest zobowiązany do uzasadnienia żądań zawartych w piśmie w stopniu umożliwiającym jego rozpoznanie.

Nowela przyspieszy działanie sądów. Trafiające do nich skargi lub wnioski muszą być rozpoznawane w terminie 21 dni od daty wpływu (chyba że ustawa przewiduje rozpoznanie wniosku na posiedzeniu z udziałem stron). Tyle samo czasu na rozpoznanie odwołania ma dzisiaj sąd odwoławczy.

– Jest to termin instrukcyjny dla sądu. Ustawodawca chce w ten sposób dyscyplinować sędziów – mówi Mariusz Pankowiec, sędzia Sądu Okręgowego w Białymstoku.