Dziennikarz Andrzej Marek, skazany za napisanie tekstu obrażającego urzędnika z Polic, złożył skargę do Trybunału Praw Człowieka. Ten zaproponował stronom ugodę. Według Ministerstwa Spraw Zagranicznych, polski rząd na przedstawienie stanowiska w sprawie ugody ma czas do 12 stycznia 2012 roku. Resort nie chce jednak zdradzić szczegółów sprawy i wyjaśnia, że negocjacje ugodowe mają charakter poufny. Ma to wynikać z art. 62 ust. 2 Regulaminu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Zgodnie z nim takie rozmowy prowadzi się poufnie i bez uszczerbku dla argumentacji stron w postępowaniu spornym; nie wolno też przytaczać lub opierać się w postępowaniu spornym na żadnym pisemnym lub ustnym oświadczeniu ani na żadnej propozycji lub ustępstwie, poczynionych w ramach starań o doprowadzenie do polubownego załatwienia sprawy.

Tymczasem Marek 16 listopada podał już publicznie, że chce zawrzeć ugodę i przyjmie 1500 euro zadośćuczynienia od polskiego rządu. Poufny charakter negocjacji stał się fikcją. Według dr. Ireneusza Kamińskiego, eksperta prawnej Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, zasłanianie się przez resort tajemnicą to chybiony pomysł.

– Faktycznie charakter poufny negocjacji powinien zostać zachowany w sytuacji, gdyby chodziło o tradycyjną ugodę, a ta taką nie jest – wyjaśnia.

Klasyczna ugoda polega na tym, że strony wypracowują odpowiadające im rozwiązanie. Tutaj trybunał wskazał po prostu dwie możliwości – albo rząd RP zapłaci Markowi 1500 euro zadośćuczynienia i sprawa się skończy, albo odbędzie się tradycyjna rozprawa. Trybunał już teraz sugeruje, że Polska naruszyła prawo do swobody wypowiedzi, a to oznacza, że sprawa prawdopodobnie będzie rozpatrzona na korzyść dziennikarza.

O tym, że negocjacje nie powinny mieć poufnego charakteru, świadczy jeszcze jeden fakt. Trybunał Praw Człowieka w pismach skierowanych 22 września tego roku do stron nie zastrzegł, że rozmowy między nimi mają mieć charakter poufny. Nie powołał się także na art. 62 ust. 2 regulaminu, który mógłby zostać naruszony w sytuacji ujawnienia informacji mediom.

– To oznacza, że nie ma tu obowiązku zachowywania tajemnicy – komentuje dr Kamiński. Sporną kwestią okazuje się także termin, w którym obie strony miałyby podjąć decyzję w sprawie ugody. Teoretycznie data powinna być taka sama. Tymczasem Andrzej Marek miał czas do 17 listopada, a rząd ma zająć stanowisko do 12 stycznia 2012.

– Do 12 stycznia 2012 rząd RP ma termin, by przedłożyć trybunałowi swoje stanowisko prawne w sprawie skargi Marka, jeśli nie zaakceptuje propozycji deklaracji przesłanej przez trybunał – wyjaśnia dr Kamiński. Może to oznaczać, że rząd w ogóle nie chce zawierać ugody. Gdyby stronom udało się jednak porozumieć, byłby to prawdziwy przełom. Procedura, którą zaproponował Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu, to zupełna nowość. Sprawa Andrzeja Marka jest jedną z pierwszych, która może się zakończyć bez tradycyjnego procesu.