"Pod płaszczykiem wydarzeń patriotycznych doszło do typowych bandyckich, chuligańskich ekscesów, których można się było spodziewać wobec informacji, że przyjeżdżają na nie także neofaszyści z Niemiec i innych krajów, na co wskazuje zatrzymanie nie tylko Niemców, ale także Duńczyka, Węgra i Hiszpana - według tych informacji, które się pojawiły.

Wydaje mi się, że dojrzeliśmy do pewnych zmian w prawie, w szczególności do tego, żeby w czasie tego typu zgromadzeń nie można było maskować twarzy; dzisiaj jest to zakazane, ale tylko w przypadku imprez sportowych. Poza tym należy zwiększyć odpowiedzialność organizatorów za skutki i konsekwencje takich wydarzeń, bo dzisiaj bardzo prosto każdy organizator mówi, że to nie byli uczestnicy jego manifestacji, tylko inne osoby, z zewnątrz.

Ponadto z całą pewnością nie tylko organizatorzy, ale i władze miasta nie stanęły do końca na wysokości zadania; tym bardziej, że pojawiały się sprzeczne informacje, czy ten pochód został zdelegalizowany, czy nie został zdelegalizowany, tak że był pewien chaos informacyjny.

Oczywiście teraz wymiar sprawiedliwości powinien pokazać swoją stanowczość i zdecydowanie - chodzi o konsekwencje związane z tymi zamieszkami i z uczestnikami. Oni powinni być surowo przykładnie ukarani.

Spędziłem parę lat w Niemczech i widziałem, jak policja niemiecka ingeruje w tego typu sytuacjach, gdzie doszło do naruszenia prawa. Byli znacznie bardziej zdecydowani. Tutaj jak słyszę, w niektórych wypadkach policja była powściągliwa, jeżeli chodzi o naruszanie prawa; wydaje mi się, że zbyt oszczędnie interweniowała.