W polskiej sieci według szacunków działa już blisko 20 tys. mniejszych i większych sklepów. Według międzynarodowego instytutu badawczego Centre for Retail Research w 2010 r. wydatki na zakupy online w Polsce wyniosły równowartość 3,4 mld euro. W tym roku obroty internetowych sprzedawców mają zwiększyć się o jedną trzecią.

Wciąż jednak zakupy w sieci stanowią tylko niecałe 3 proc. handlu detalicznego, a wielu internautów po prostu obawia się takiego wydawania pieniędzy. I niestety te obawy bywają uzasadnione. W ubiegłym roku na e-zakupy do miejskich rzeczników konsumentów poskarżono się 24,8 tys. razy. Problemy dotyczyły niezrozumiałych wzorów umów, braku informacji o prawie do odstąpienia od umowy w ciągu 10 dni, braku regulaminu e-sprzedawcy. Zdarzały się także przypadki fałszowania podpisów na umowach czy niewysłania zamówionego towaru.

Właśnie tych wywołujących najwięcej problemów kwestii dotyczą dobre zasady e-commerce. – Sformułowane zalecenia nie są wyśrubowane, ale naszym celem nie jest rewolucja, a jedynie przyspieszenie ewolucji e-handlu w Polsce. Wszystkie sklepy powinny dostosować swoje procedury do poziomu obsługi, jaki promujemy – tłumaczy Tomasz Karwatka z firmy Divante opracowującej oprogramowanie dla sklepów internetowych. Dobre zasady nie są obowiązkowym dokumentem, ale już podpisały je m.in. Grupa Allegro, Gratka.pl, e-point SA czy SuperKoszyk.pl.