Dzięki istnieniu aktualnego planu można np. uniknąć budowania systemów o podobnych funkcjach w dwóch rządowych agendach. Po to na przykład, aby nowy dowód osobisty rzeczywiście służył do dokumentowania prawa do świadczeń zdrowotnych. Narodowy Fundusz Zdrowia musi więc tak budować system, aby był on kompatybilny z prowadzonym przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji projektem nowego dowodu.

Prace trwają

– Poprzedni plan informatyzacji obowiązywał do końca 2010 roku. Teraz pracujemy nad nowym i już wkrótce jego projekt powinien trafić do uzgodnień międzyresortowych – przyznaje rzecznik resortu Małgorzata Woźniak.

– Namawiam, aby na Plan Informatyzacji Państwa nie patrzeć tylko z prostej prawniczej perspektywy, że musi być, bo tak zakłada ustawa. To zbyt ważny dokument, dzięki któremu możemy zmienić zasady funkcjonowania urzędów – przekonuje szef Rady Informatyzacji przy ministrze spraw wewnętrznych prof. Wojciech Cellary z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Według ministerstwa nowy plan nie mógł powstać wcześniej. – Nasz dokument nie mógł powstać w oderwaniu od Planu działań na rzecz elektronicznej administracji na lata 2011 – 2015, który Komisja Europejska przyjęła dopiero w grudniu 2010 roku – tłumaczy Małgorzata Woźniak.

Jednak nie była w stanie wyjaśnić, dlaczego ministerstwo do tej pory nie przygotowało i nie przedstawiło raportu z realizacji poprzedniego Planu Informatyzacji Państwa na lata 2008 – 2010. Jego autorem był wiceminister nadzorujący pion informatyzacji Grzegorz Bliźniuk w resorcie kierowanym przez Grzegorza Schetynę.

– Kilka wielkich projektów zakończyło się klęską. To oznacza zmarnowanie setek milionów złotych. Powinna być postawiona uczciwa diagnoza wskazująca przyczyny i winnych, tymczasem nic takiego nie usłyszeliśmy – uważa jeden z ekspertów, który zasiada w Radzie Informatyzacji.

Co się nie udało

Zarzuty wobec projektów są bardzo różne. Na przykład system dla pomocy społecznej Syriusz stracił całe finansowanie ze środków unijnych, gdyż firma została wyłoniona bez przetargu. Z kluczowego projektu ePUAP, który miał pozwolić na załatwianie spraw w urzędach przez internet, po prostu nikt nie chce korzystać. Rachunki za budowę tylko tych dwóch projektów sięgnęły około 200 mln zł.