Do Sądu Okręgowego w Warszawie trafił pozew grupowy przeciwko PZU Życie. Ubezpieczeni w tym towarzystwie domagają się odszkodowania za przebyte zawały serca. Wszystko przez zapisy wzorców umownych stosowanych przez ubezpieczyciela. Niektóre z nich zawierały niezgodną z prawem definicję zawału serca.

Potwierdził to prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który pod koniec ubiegłego roku (decyzją nr RWR 28/2010 z 10 grudnia 2010 r. – red.) uznał takie działania ubezpieczyciela za praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów.

– Zgodnie z definicją stosowaną przez PZU Życie uznanie jednostki chorobowej za zawał serca uzależnione jest od pojawienia się patologicznego załamka Q w EKG (nieobecnego przed zdarzeniem) – tłumaczy Patryk Porębski z portalu ZbiorowePozwy.org.

Tymczasem zdaniem prezesa UOKiK zawał powstaje także wtedy, gdy załamek Q się nie pojawi. Oznacza to, że konsumenci podpisujący umowę zostali wprowadzeni w błąd.

Zdaniem adwokat Veronici Afewu, pełnomocnika poszkodowanych, ubezpieczeni, decydując się na ubezpieczenia z PZU Życie, mieli prawo oczekiwać, że umowy obejmą ich ochroną ubezpieczeniową w każdym z przypadków tego bardzo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

– Nie mogli podejrzewać, że PZU Życie posługuje się definicją zawału serca sprzeczną z obecnym stanem wiedzy medycznej. Takie zachowanie ubezpieczyciela nie powinno pozbawiać ubezpieczonych prawa do swoistej rekompensaty – tłumaczy Veronica Afewu.