Opłata za śmieci

– W Warszawie mieszka znacznie więcej osób niż jest zameldowanych. Dlatego będziemy mogli wybrać sposób ustalania tej opłaty – mówi Agnieszka Kłąb z Urzędu Miasta Warszawy. Dodaje, że pozwoli gminom sprawiedliwiej naliczać opłaty i zwiększyć ich ściągalność.

– Za odpady zapłacą więc wszyscy mieszkańcy. W konsekwencji pula kosztów na całą gospodarkę odpadami rozłoży się na więcej osób faktycznie mieszkających w Warszawie. Dzięki temu opłata od osoby będzie niższa, niż gdyby naliczać ją jedynie na podstawie zadeklarowanej liczby mieszkańców – wyjaśnia Agnieszka Kłąb.

Nowelizacja przepisów powoduje, że gmina nie tylko pobierze opłaty, ale będzie też odpowiedzialna za zagospodarowanie śmieci.

– Ciężar zadań zostanie przeniesiony z właścicieli nieruchomości na gminę. Przyczyni się to do wzrostu efektywności systemu gospodarowania odpadami i będzie zapobiegać szkodliwym zjawiskom nielegalnego wywozu odpadów – ocenia Maciej Kruś, radca prawny z SSW Spaczyński, Szczepaniak i Wspólnicy.

Przetargi na odpady

Nowelizacja przewiduje, że gminy będą w przetargach wyłaniać nie tylko firmy transportujące śmieci, ale także takie, które zbudują instalacje do przetwarzania odpadów. Jedna z poprawek Senatu zakłada, że jeżeli trzy przetargi nie wyłonią takiego inwestora, to gmina będzie sama mogła wybudować taką instalację. Będzie ją mogła eksploatować przez trzy lata, a po tym czasie znów konieczny będzie przetarg.

– Żadna gmina nie będzie inwestować w takie instalacje, w dodatku na tak krótki okres – ocenia propozycję senatorów dr Marek Goleń ze Szkoły Głównej Handlowej. Dodaje, że ogranicza ona możliwości realizacji zadań, za które gmina będzie odpowiadać i płacić kary, jeżeli ich nie wykona.

– Gmina w ogóle nie powinna mieć obowiązku organizowania przetargów, a jedynie taką możliwość. Powinna dostać zadanie i sama decydować o tym, w jaki sposób je zrealizuje – zaznacza dr Marek Goleń. Dodaje, że takie rozwiązanie byłoby zgodne z duchem samorządności.

Energia z odpadów

W Polsce około 86 proc. odpadów komunalnych ląduje na składowiskach, gdzie nic się z nimi nie dzieje. Teraz gmina będzie mogła skierować je do przetworzenia.

– Wytwarzamy oficjalnie ok. 10 mln ton odpadów rocznie, a w rzeczywistości nawet ok. 18 mln ton. To odpowiada ilościowo 5 mln ton węgla kamiennego czy 3,3 mld metrów sześciennych importowanego gazu ziemnego. Wykorzystując odpady energetycznie, można ograniczyć import gazu ziemnego do Polski nawet o jedną trzecią – mówi Józef Neterowicz, ekspert do spraw energii odnawialnej w Związku Powiatów Polskich.

Gmina wymusi też, że wyselekcjonowane resztki zamiast na wysypisko pojadą np. do biogazowi.

– Z frakcji organicznej w odpadach komunalnych powstaje metan, który wpływa na efekt cieplarniany. Tymczasem gdyby trafiły one do biogazowni, to wówczas można pozyskać biogaz, z którego można wyprodukować energię cieplną i elektryczną – tłumaczy Józef Neterowicz. Dodaje, że po oczyszczeniu biogazu powstaje biometan, który jest odpowiednikiem gazu ziemnego.

W taki sposób śmieci wykorzystuje Szwecja, gdzie gminy są odpowiedzialne za gospodarkę odpadami.