Osoba, która wprowadziła informacje do internetu, nie może określić z góry, jak długo powinna ona znajdować się na stronie. Natomiast prawnicy zajmujący się bezpieczeństwem w internecie uważają za konieczne wprowadzenie przepisu, który umożliwiałby automatyczne usuwanie z portali informacji zamieszczanych tam przez internautów. Doprowadziłoby to do zapewnienia większego bezpieczeństwa portali internetowych.

Prawo w sieci

Sprawom, które dotyczą prawnych aspektów tego bezpieczeństwa, poświęcona jest dwudniowa konferencja naukowa, która jutro rozpocznie się na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Organizatorami jej oprócz pracowników uniwersytetu są również: Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa oraz Naukowe Centrum Prawno-Informatyczne. Udział w niej wezmą przedstawiciele ponad 40 wyższych uczelni.

– Konferencja umożliwi przegląd aktualnych problemów sieci telekomunikacyjnych, portali internetowych i publicznych systemów informacyjnych. Koncentrują się one przede wszystkim na wykorzystaniu internetu, wyważaniu racji między zaspokojeniem wolności i potrzebą bezpieczeństwa, koordynacji działań organów administracji rządowej i samorządu terytorialnego, a także efektywnego wykorzystywania środków publicznych przeznaczonych na rozwój społeczeństwa informacyjnego – tłumaczy generalny inspektor ochrony danych osobowych dr Wojciech R. Wiewiórowski.

Priorytety legislacji

Uczestnicy chcą rozmawiać o priorytetach legislacji internetowej w 2012 r. Dyskusyjny jest przede wszystkim problem rozpoczęcia prac nad stworzeniem odrębnej ustawy poświęconej prawu internetowemu. Temat jest kontrowersyjny o tyle, że obecnie trwają już prace nad nowelizacją prawa autorskiego i praw pokrewnych, prawa prasowego, telekomunikacyjnego, ustawy o radiofonii i telewizji, o podpisie elektronicznym, świadczeniu usług drogą elektroniczną, o ochronie danych osobowych oraz o dostępie do informacji publicznej,

Zdaniem dr. Wojciecha R. Wiewiórowskiego zamieszczając informację o kimś w internecie, można mu wyrządzić niepowetowaną szkodę nawet wówczas, gdy na pozór jest to informacja całkowicie neutralna i pozbawiona akcentów emocjonalnych. Na przykład w internecie pojawiły się zdjęcia ze spotkania integracyjnego pewnej firmy. Pracownicy siedzieli przy zastawionych stołach, na których znajdowało się również piwo. Jeden z biesiadników był członkiem wspólnoty religijnej, która nie uznaje picia alkoholu, nawet piwa. Mimo że nie pił alkoholu podczas imprezy, a informacja o spotkaniu firmowym była neutralna, to jednak faktycznie naruszyła jego dobra osobiste.

Naruszenie dóbr

Podobnie jest z zamieszczeniem zdjęcia osoby uczestniczącej w imprezie, która rodzinę poinformowała, że przebywa w zupełnie innym miejscu. Naruszenie dóbr osobistych może więc polegać na zamieszczaniu informacji, które są neutralne, lecz pozwolą zidentyfikować konkretne osoby. Do najczęstszych naruszeń prawa dochodzi przy budowie serwisów społecznościowych, na których każdy użytkownik może stworzyć swój własny profil. Są to serwisy internetowe, które bazują na zgromadzonych wokół nich grupach internautów. W dodatku niektóre z tych serwisów mają możliwość dodawania osób do tzw. ulubionych, czego nie muszą potwierdzać inni użytkownicy profilu.

„DGP” objął patronat medialny nad konferencją.