statystyki

Aplikanci mogą pracować jako asystenci sędziów

autor: Ewa Ivanova29.03.2011, 03:00; Aktualizacja: 29.03.2011, 11:46

Prezes sądu nie może zwolnić asystenta ani sekretarza tylko dlatego, że dostał się na aplikację adwokacką lub radcowską. Nie powinien z góry zakładać konfliktu interesów.

reklama


reklama


Udział w aplikacji adwokackiej i radcowskiej nie może być powodem zwolnienia z sądu asystenta sędziego lub sekretarza sądowego. Tak wynika z wyroku, który wydał Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia (sygn. akt VIII P 339/10). Utrzymał go w mocy Sąd Okręgowy w Warszawie, który 24 marca oddalił apelację Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie w tej sprawie. Podobne stanowisko zajęły Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia (sygn. akt VII P 121/10) oraz Sąd Rejonowy dla Warszawy-Żoliborza (sygn. akt VII P 314/10). Te ostatnie wyroki nie są jeszcze prawomocne.

Problem bierze się stąd, że aplikant ma prawo reprezentować klientów w zastępstwie swojego patrona przed niektórymi sądami. Jako asystent sędziego ma z kolei prawo przeglądania akt i sporządzania odpisów. W pewnych sytuacjach może to powodować, że strona reprezentowana przez aplikanta, który jest jednocześnie asystentem sędziego, jest w korzystniejszej sytuacji niż inni.

– Ocena dopuszczalności takiego zatrudnienia za każdym razem należy do kompetencji prezesa sądu. Jest on bowiem zwierzchnikiem służbowym urzędników – wyjaśnia Joanna Dębek z Ministerstwa Sprawiedliwości.

Korporacje prawnicze podchodzą do tego problemu w różny sposób. Samorząd radcowski jest liberalny. Nie robi swoim aplikantom problemów z powodu pracy w sądzie i organach ścigania.

– Nasi aplikanci nie występują o zgodę na zatrudnienie w charakterze asystenta sędziego. Nie muszą. Przepisy tego nie wymagają – wyjaśnia Dariusz Sałajewski, wiceprezes Krajowej Izby Radców Prawnych.

Dodaje, że zatrudnienie aplikanta na stanowisku asystenta sędziego samo w sobie nie jest naganne. Każdą sytuację trzeba oceniać indywidualnie.

– Do konfliktu interesów może dojść tylko wtedy, gdy jedna osoba zajmuje się tą samą sprawą jako aplikant i jako asystent sędziego – mówi Dariusz Sałajewski.

Bardziej zachowawcza jest adwokatura, która odradza aplikantom pracę w sądach i w policji. Najbardziej konserwatywna jest palestra krakowska. Nikt nie dostał tam zgody na pracę w sądzie.

– Dostrzegamy potencjalny konflikt interesów wynikający z łączenia obowiązków asystenta i aplikanta – przekonuje Jan Kuklewicz, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej (ORA) w Krakowie.

Zgodę łatwiej uzyskać w stolicy. Czterech aplikantów już pracuje w administracji publicznej, a pięciu wystąpiło o pozwolenie na taką pracę. Wszystkich warszawskich aplikantów, którzy chcą pracować w sądzie, czeka rozmowa z dziekanem.

– Zwracamy uwagę na możliwość wejścia w konflikt z przepisami. Dotyczy to np. ryzyka niezgodności z ustawą karną wynikającego z posiadania statusu urzędnika państwowego i równoczesnego reprezentowania interesów osób prywatnych. Rozmawiamy też o kolizji z normami etycznymi zawodu adwokata – wyjaśnia Mikołaj Goss z ORA w Warszawie.

Aplikant adwokacki, a także radcowski może być zatrudniony w sądzie na stanowisku asystenta sędziego lub sekretarza sądowego. Nie rodzi to konfliktu interesów i prezes sądu nie może tylko na tej podstawie zwolnić asystenta. Takie stanowisko potwierdza prawomocny wyrok warszawskiego sądu rejonowego (sygn. VIII P 339/10). Podobnie – korzystnie dla aplikantów – orzekł Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia (sygn. VII P 121/10) oraz Sąd Rejonowy dla Warszawy-Żoliborza (VIII P 314/10), ale te wyroki nie są jeszcze prawomocne.

Różnie do tematu podchodzą jednak same korporacje. Czasem największym wrogiem aplikanta – asystenta sędziego jest nie prezes sądu, lecz jego własna korporacja. Chodzi o to, że aplikant ma prawo występować jako substytut przed niektórymi sądami. Ma także prawo przeglądania akt, sporządzania odpisów. W pewnych sytuacjach może to powodować, że strona reprezentowana przez aplikanta- asystenta sędziego jest w korzystniejszej sytuacji niż inni. Może dojść do konfliktu interesów i zachowań nieetycznych.

Różna polityka

Adwokatura jest zachowawcza. Młodym adeptom palestry odradza pracę w sądach czy na policji. Najbardziej konserwatywna jest palestra krakowska – żaden aplikant nie dostał zgody na pracę w sądzie.

– Dostrzegaliśmy i dostrzegamy nie tylko potencjalną kolizję – konflikt interesów, wynikający z wykonywania z jednej strony obowiązków aplikanta adwokackiego, który jednocześnie wykonywać by miał funkcję asystenta sędziego, który zgodnie z ustawą Prawo o ustroju sądów powszechnych z kolei wykonuje obowiązki w organach wymiaru sprawiedliwości – ocenia Jan Kuklewicz, dziekan ORA w Krakowie.

Według niego kolizja rysuje się już przy porównaniu zakresu obowiązków i czynności wykonywanych przez asystenta sędziego i aplikanta adwokackiego. Do tego dochodzi także to, że taka osoba podlegałaby odpowiedzialności dyscyplinarnej regulowanej przez dwie odrębne ustawy.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • bua(2011-03-29 23:35) Odpowiedz 00

    @ 10 i 11 abc

    po aplikacji adw. zostaje się adwokatem a nie asystentem.

  • lor_d(2011-03-29 08:34) Odpowiedz 00

    Orzecznictwo dotyczące hipotetycznego powodu wypowiedzenia umowy o pracę jest utrwalone i dość oczywiste. Szkoda, że sędziowie nie chcieli go zauważyć. Gratulacje dla garstki aplikantów, którzy podjęli wyzwanie.

  • ALA(2011-03-29 10:07) Odpowiedz 00

    Mieć dobrą robotę na etacie za 2k miesięcznie, i marnować 3 lata na bezwartościową aplikację, po której i tak będą dalej pracować jako asystent = bezdenna głupota.

  • Sm(2011-03-29 11:12) Odpowiedz 00

    Nie przekonuje mnie ta argumentacja. Konflikt interesów nie polega na tym, że ktoś został złapany "na gorącym uczynku"- już samo postawienie danej osoby w dogodnej sytuacji do podziałania na korzyść swojej sprawy, kosztem drugiej strony, stwarza zagrożenie.
    Jeśli jednak ta linia orzecznicza się utrwali, to minimum powinno być, że taki aplikant jest wyłączony automatycznie we wszystkich spraw patrona, ewentualnych wspólników patrona i innych spraw mu zlecanych w danym sądzie i do chwili rozwiązania umowy o pracę jako asystent ma zakaz występowania w sądzie, w którym jest zatrudniony.
    Na marginesie, problem dotyczy raczej ograniczonej grupy osób- na gruncie obecnych przepisów asystentem można być dopiero po zakończeniu aplikacji korporacyjnych- więc siłą rzeczy problem rozwiąże się sam.

  • wwr(2011-03-29 11:59) Odpowiedz 00

    dla mnie to jest nie do pojęcia. aplikant adwokacki ma walczyć w sądzie a niejednokrotnie z sądem właśnie. do takiego zawodu się przygotowuje! nie wyobrażam sobie, że aplikant zastępuje adwokata (a de facto często samodzielnego prowadzi sprawę) będąc jednocześnie podwładnym sądu.

    Ale w tle może chodzić o obejście aplikacji sądowej. asystent, który nie dostał się na apl. sądową robi równolegle adwokacką, potem "przekibluje" 2 lata wykonując zawód i stanie do konkursu w sądzie. ma doświadczenie w sądzie, pozytywną opinię - spore szanse. Ale czy to powinno być zabronione?

    Nie jest to na pewno zgodne z przynależnością mentalną do adwokatury - tu jest konflikt, ale nie w sferze realnej. Może to mieć oczywiście pozytywne aspekty, bo patrząc na warsztat pracy sędziego można się nieźle obcykać w błędach proceduralnych i potem to wykorzystać na korzyść klientów. Chociaż akurat NSA jest bardziej merytoryczny, to nie jest pierwszy front. Wszystko zależy od konkretnej sytuacji.

    @3 zgadzam się w pełni w kwestii wyłączenia asystenta. pozostaje jeszcze problem "podsyłania" zagubionych stron do zaprzyjaźnionych kancelarii. ale to już sprawa ewentualnej dyscyplinarki, chociaż w mniejszych miejscowościach wiadomo jak to wygląda.

  • El(2011-03-29 12:41) Odpowiedz 00

    Co to za adwokat, który w sądzie pracuje??? Z drugiej strony Sąd to nie przechowalnie dla przyszłych "pseudo" adwokatów czy radców prawnych??

    W interesie Sądu (wymiaru sprawiedliwości) nie jest inwestowanie w osobę, która i tak tam nie chce pracować!!

  • gnozjusz(2011-03-29 13:26) Odpowiedz 00

    do 5
    Faktycznie wymiar sprawiedliwości się bardzo mocno nainwestuje płacąc aplikantom 2-2.5 tys brutto na umowę o dzieło( bo przeciez na asystenta mozna zatrudniac jedynie osoby po KSSIP lub juz z tytułem mec.).

    Wszystko to wynik absurdalnej reformy wymagajacej od kazdego etatowego pracownika sekretariatu wyższego wykształcenia , obojętnie jakiego i oferującej w zamian płace rzędu 1.200-1400 na ręke.

    A taka właśnie praca w sądzie, choć niekoniecznie wiele ma wspólnego z zawodem adw/radcy, na aplikacji bywa jedynym sposobem żeby aplikowac i mieć co jeść, właśnie zwłaszcza u adwokatury

  • mecenas(2011-03-29 14:26) Odpowiedz 00

    APLIKANCI MUSZĄ PO UKOŃCZENIU APLIKACJI UDAĆ SIĘ NA WYDZIAŁ ONKOLOGII BY ZA POMOCĄ CHEMII USUNĄĆ IM NABYTE BRUDY ZWIĄZANE Z KORUPCJA CZY NIEPRZESTRZEGANIEM PRAWA W SĄDACH. W INNYM WYPADKU POTRZEBNA BĘDZIE OPERACJA WYCIĘCIA PROSTATY TAKŻE U APLIKANTEK.

  • abc(2011-03-29 17:30) Odpowiedz 00

    oczywiście miało być "po przepracowaniu po aplikacji 2 lat jako asystent".

  • .(2011-03-29 16:43) Odpowiedz 00

    To wspaniała nowina, że aplikanci mogą pracować. To znaczy, że przynajmniej niektórzy mają prawo samodzielnie utrzymać się z pracy, a nie tylko z oszczędności i przy pomocy rodziny. Mają chociaż cokolwiek ze swojego wykształcenia, zamiast jedynie dokładać do interesu. Tylko, że z tą pracą dla aplikantów jest jak z yeti - wszyscy o niej słyszeli, ale nikt jej nie widział.

  • abc(2011-03-29 17:23) Odpowiedz 00

    do 4 - możliwość ubiegania się o stanowisko sędziowskie po przepracowaniu po aplikacji jako asystent dotyczy TYLKO egzaminowanych aplikantów sądowych, osoby po apl. adwokackiej czy radcowskiej nie mają takiego0 prawa, zatem bez obaw.

  • juz nie as(2011-03-29 21:39) Odpowiedz 00

    chyba żaden zdrowy na umyśle prawnik nie planuje swojej przyszłości jako służący jaśnie pana sędziego z pensją sekretarki. Dzięki sędziom obecnie asystent to taki murzynek do roboty, na którego zwala się wszystko czego nie chce się robić komu innemu w zamian oferując jedynie lekceważenie i politowanie. Może to i dobre na czas aplikacji, ale nic ponadto.

  • Nie wiem,czy niektórzy(2011-03-29 23:13) Odpowiedz 00

    sędziowie bardziej docenią asystentów w czasach,kiedy może być nim osoba po aplikacji,nie wiem jak rozwiążą tę sprawę teraz,kiedy brak chętnych.Ale w czasach,kiedy mógł być nim magister prawa,ci ludzie naprawdę byli wołami,zwłaszcza w okręgach.

  • Większość sędziów(2011-03-29 23:00) Odpowiedz 00

    w rejonach to są ludzie w porządku,można przejść szkołę niezłą u nich.Natomiast jeżeli ktoś nie jest seksowną blondynką,której nie przeszkadza,że się stare rozwiedzione capy będą się do niej ślinić,niech lepiej da sobie spokój z pracą jako asystent w wyższych instancjach.

  • _JaC(2011-05-10 08:31) Odpowiedz 00

    Sąd Rejonowy Warszawa-Wola:
    5 (słownie: pięć) miesięcy oczekiwania na nadanie klauzuli wykonalności do nakazu zapłaty.
    W tym czasie dłużnik ucieka z z majątkiem.
    Więc co oni wszyscy pie...lą o ETYCE? ZAWODU??

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

reklama