Tylko około 10 proc. przedsiębiorców wie, że podlega przepisom ustawy o odpadach – takie są szacunki Centrum im. Adama Smitha, które wystosowało wczoraj do premiera apel o złagodzenie przepisów. Do apelu przystąpiły też Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, Inicjatywa Firm Rodzinnych oraz Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy.

Sprawa dotyczy tego, że za brak przedstawienia zbiorczego zestawienia dotyczącego odpadów wytworzonych w poprzednim roku firmy muszą płacić po 10 tys. zł kary. Taka sama sankcja grozi za spóźnienia. Prawo zwalnia z informowania o odpadach, np. gdy w firmie powstają tylko odpady komunalne. Firmy powinny zrealizować ustawowy obowiązek do 15 marca.

Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha, zastanawia się, czy tak ma wyglądać ofensywa legislacyjna na rzecz zniesienia części przeszkód dla przedsiębiorczości.

– Przedsiębiorcy, wypełniając kilkunastostronicowe formularze, wykonują przymusową pracę na rzecz rządu – podkreśla Andrzej Sadowski.

W resorcie środowiska powstał już projekt, który łagodzi sankcje za brak sprawozdań. Za brak zbiorczego zestawienia o odpadach będzie groziła grzywna (od 20 zł do 5 tys. zł). Z tym, że przedsiębiorca może się też narazić na karę aresztu. Takie same sankcje będą także za spóźnione przesłanie informacji.

Projekt przewiduje też możliwość ukarania przedsiębiorców karami administracyjnymi przez wojewódzkie inspektoraty ochrony środowiska. Kary te wyniosą od 5 tys. zł do 5 mln zł. Ich wysokość zostanie uzależniona od stopnia szkodliwości działania. Z tym, że za pierwszym razem kara wyniesie 5 tys. zł. Później będzie mogła być już znacznie wyższa. Takim sankcjom będą podlegali ci przedsiębiorcy, którzy mieszają odpady z różnymi substancjami, zbierają i przetwarzają odpady bez zezwolenia czy wylewają oleje do ziemi lub rzeki.