Ustawa reprywatyzacyjna w obecnej sytuacji ekonomicznej nie może być uchwalona - poinformował resort skarbu. Według MSP mogłoby to spowodować przekroczenie dozwolonej przez UE bariery długu publicznego w stosunku do PKB.
Publikacja: 10 marca 2011, 19:34 Aktualizacja: 10 marca 2011, 20:21
Chodzi o nacjonalizację przeprowadzoną na podstawie wydanych w latach 1944-1962 dekretów PKWN i ustaw uchwalonych przez Sejm PRL. Zgodnie z proponowanymi przepisami, poszkodowani, np. dawni właściciele (lub ich spadkobiercy) dworów, pałaców czy przedsiębiorstw, mieliby otrzymywać świadczenie majątkowe o wymiarze symbolicznym.
Jak poinformował na swojej stronie internetowej resort skarbu, projekt ustawy wzbudził wątpliwości w Ministerstwie Finansów. "Minister Finansów (...) wskazał, iż w przypadku wejścia przedmiotowej ustawy w życie w 2012 r., z chwilą zakończenia wydawania decyzji administracyjnych dotyczących przyznania świadczeń nastąpi skokowy wzrost długu publicznego o 18 mld zł i relacji długu do PKB o ok. 1-1,1 punktu procentowego. Przeznaczenie na realizację ustawy kwoty 20 mld złotych może zatem spowodować przekroczenie przez Polskę dozwolonej przez Unię Europejską bariery długu publicznego w stosunku do PKB" - poinformowało ministerstwo skarbu.
W związku z tym, jak podał resort, projekt ustawy jest przygotowany, "jednak ze względu na znaczące, czynione w ostatnich latach oszczędności, związane z globalnym kryzysem finansowym w wielu dziedzinach naszego życia społecznego i gospodarczego oraz duże obciążenia finansowe wynikające z tej ustawy, w obecnej sytuacji ekonomicznej, projekt ustawy nie może być przeprowadzony".
Jak podano na stronie MSP, projekt ustawy o świadczeniach pieniężnych przyznawanych niektórym osobom, których dotyczyły procesy nacjonalizacji, został przygotowany w Ministerstwie Skarbu Państwa w 2008 r., a następnie podlegał uzgodnieniom międzyresortowym. 4 grudnia 2008 r. został przekazany pod obrady Stałego Komitetu Rady Ministrów.
"W konsekwencji ustaleń podjętych na jego posiedzeniu 22 grudnia 2008 r., przewodniczący Komitetu zlecił ministrowi Skarbu Państwa przedstawienie opinii Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego w odniesieniu do współfinansowania zadośćuczynienia" - czytamy na stronie resortu.
MSP przedłożyło 12 marca 2009 r. projekt ustawy wraz z negatywną opinią Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego "odnośnie partycypacji samorządów w finansowaniu świadczeń przewidzianych ustawą".
Podkreślono, że kwestie związane z finansowaniem ustawy były omawiane podczas spotkań i uzgodnień z resortem finansów, Rządowym Centrum Legislacji i Prokuratorią Generalną Skarbu Państwa. 1 czerwca 2009 r. projekt ponownie trafił na posiedzenie Komitetu Stałego Rady Ministrów, w ramach którego powołana została grupa robocza z udziałem zainteresowanych resortów w celu uzgodnienia zagadnień związanych z finansowaniem świadczeń.
"Ostatnie spotkanie w ramach Komitetu Stałego Rady Ministrów odbyło się 10 lutego 2010 r. W następstwie przeprowadzonych uzgodnień minister finansów został zobowiązany do dokonania analizy dotyczącej wpływu wejścia w życie projektowanej regulacji na przyrost długu sektora finansów publicznych w perspektywie lat 2013 - 2016" - podano.
1: Marek z IP: 86.28.242.* (2011-03-10 22:24)
20 miliardów, czyli bardzo mało i już jesteśmy prawie na dnie. Polska to bankrut. Jak to możliwe ze w 4 lata zeszlismy do poziomu państwa niewyplacalnego, widmo bankructwa grozi Polsce a TVN zastanawia się kto wystartuje z jakiej listy do wyborów i czy DubNiecki załatwiał ulaskawienie. Przecież życie poliyyczne i medialne w Polsce to patologia.
2: Komentator z IP: 83.28.67.* (2011-03-11 10:43)
Wycofanie się z dość symbolicznej rekompensaty za przejęcie mienia z którego państwo przez szereg lat czerpało i nadal czerpie (lasy, ANR, Gminy, SP) korzyści jest zwykłą niegodziwością. Ale do niegodziwości i braku uczciwości polityków to już się przyzwyczailiśmy...
Natomiast skandalem jest to, że w demokratycznym państwie prawa, najwyraźniej pod naciskiem polityków, Sąd Najwyższy i Trybunał Konstytucyjny zamiast stanąć po stronie obywateli i strzec Konstytucji łamią prawo.
Nie trzeba być prawnikiem, aby wiedzieć, że dekret uchwalony bez obowiązującego kworum jest od początku nieważny (a tak uchwalono dekret o przejęciu lasów), nie trzeba być prawnikiem aby wiedzieć, że dekret o reformie rolnej nie mógł wywoływać żadnego jednorazowego skutku prawnego z dniem jego ogłoszenia, skoro następnie (pół roku po wydaniu) go znowelizowano, zmieniając zarówno zakres wywłaszczeń, jak i grono osób, których miały one dotknąć.
To co zostało w rękach Skarbu Państwa, a co odebrano z naruszeniem prawa, w Państwie Prawa należy zwrócić i jeszcze przeprosić, a nie wymyślać, jak by tu ponaginać prawo, aby stwierdzić, że to co nie zostało prawidłowo przejęte przez państwo, to też jest państwowe.
Hańba i wstyd. A największy wstyd, jak się słyszy, keidy to samo państwo protestuje w sprawie wyroków politycznych w Rosji (np. w sprawie Chodorkowskiego).
Panowie politycy, parlamentarzyści, ministrowie i sędziowie (przede wszystkim sędziowie). Zamiast nawoływać innych do przestrzegania praw człowieka, popatrzcie najpierw do własnego ogródka...
3: sig z IP: 95.49.3.* (2011-05-28 11:37)
bzdura, jeśli za Balcerowicza było możliwe, to tym bardziej teraz
4: Samson III z IP: 77.65.48.* (2011-05-29 06:17)
Komentator popieram, jesteś absolutnie zorientowany w temacie. Takie jest też moje zdanie.
5: Nerwowy z IP: 77.255.143.* (2011-06-17 16:05)
My tu sobie gadu gadu a państwo polskie wisi mi co najmniej 75 tys. zł. za gospodarstwo które zabrano mojej Babci po wojnie. Moi dziadkowie z dnia na dzień zostali pozbawieni gospodarstwa, dorabiali się od zera i patrzyli jak ktoś się panoszy w ich gospodarstwie bo dostał je od państwa w prezencie.
A teraz jak się pomylę na 1 zł. przy rozliczaniu PIT-a to jestem traktowany jak przestępca.

Państwowe instytucje gromadzą o nas tak wiele informacji, że bez trudu mogłoby każdego szczegółowo inwigilować. Wszystko to dzieje się zgodnie z prawem, ponoć dla naszego bezpieczeństwa.
Która instytucja powinna Twoim zdaniem mieć najszerszy dostęp do informacji dot. obywateli?