Sanepid zdecyduje, które podejrzane substancje poddać analizie. Jeśli specyfik okaże się szkodliwy, właściciel sklepu zapłaci wysoką karę.

Ustawa definiuje również, jakie substancje kryją się pod tą obiegową nazwą. Nowe przepisy nie mówią o dopalaczach, ale o tzw. środkach zastępczych. Są to substancje syntetyczne lub roślinne służące do odurzania się i nieuregulowane w odrębnych ustawach.

Osoba, która mimo zakazu wprowadzi do obrotu takie specyfiki, będzie podlegać karze finansowej od 20 tys. zł do 1 mln zł. O jej wysokości zdecyduje funkcjonariusz inspekcji sanitarnej. Sanepid wskaże również substancje, które należy poddać trwającej do 18 miesięcy ekspertyzie, oraz podejmie decyzję, czy zamknąć dany sklep.

– W ustawie nie ma przepisu mówiącego o tym, na jakiej podstawie inspektor zadecyduje, który specyfik poddać półtorarocznej kontroli. Możliwe więc, że dla bezpieczeństwa inspektor będzie kierował na badania każdą substancję – ostrzegał prof. Krzysztof Krajewski z Katedry Kryminologii Uniwersytetu Jagiellońskiego podczas spotkania w sprawie dopalaczy w Polskiej Sieci ds. Polityki Narkotykowej.

Za analizę budzącej podejrzenia używki zapłaci osoba wprowadzająca taki specyfik do obrotu. Jeśli substancja okaże się niegroźna dla zdrowia i życia konsumentów, koszty badania pokryje państwo.

Przeciwnicy ustawy wyrażają obawę, że handel dopalaczami zostanie przeniesiony do internetu.

– Na szczęście dopalacze są dużo rzadziej kupowane przez internet niż kiedyś w sklepach – uspokaja Krzysztof Kwiatkowski, minister sprawiedliwości.

Według ministra zamknięcie sklepów z dopalaczami już przynosi wymierne efekty. Na szpitalnych oddziałach detoksykologicznych liczba zatrutych dopalaczami osób spadła prawie dziesięciokrotnie.

Walkę z czarnym rynkiem dopalaczy zapowiedział już komendant główny policji Andrzej Matejuk. Uważa on, że nowe regulacje ułatwią pracę stróżom prawa.

Wejście w życie przepisów nie oznacza końca zmian w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii. Ministerstwo Zdrowia przygotowało już nowelizację tej ustawy. Rozszerza listę zakazanych substancji o ponad 20 związków, które zostały wykryte w sklepach z przedmiotami kolekcjonerskimi. Nowelizacja zakłada, że nielegalne będzie posiadanie jedynie substancji znajdujących się w ustawowej tabeli.

Konsultacje w sprawie tego projektu potrwają do 2 grudnia.