SEJM I CZYTANIE - Na trzy lata do więzienia trafi osoba, która będzie nękać głuchymi telefonami, e-mailami bądź SMS-ami.

W Sejmie odbędzie się dziś pierwsze czytanie przygotowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości nowelizacji kodeksu karnego. Nowe przepisy dotyczą stalkingu, czyli natarczywego nękania na tle emocjonalnym.

Według MS ten problem może dotyczyć nawet trzech milionów Polaków. Zachowania potencjalnych stalkerów mogą mieć różne skutki – od zabawnych po dramatyczne. Tylko na przełomie ostatnich tygodni sąd skazał na rok prac społecznych kompozytora, który wysyłał żonie SMS-y z cytatami utworów muzycznych. Sąd Rejonowy w Łodzi uznał fragmenty piosenki popularnego zespołu Lady Pank oraz utwory autorstwa mężczyzny za groźby. Nagie fotografie osiemnastolatki za pomocą poczty elektronicznej rozpowszechniał z kolei mieszkaniec Słubic. Policja zatrzymała mężczyznę w zeszłym miesiącu po otrzymaniu zgłoszenia od poszkodowanej. Mężczyźnie grozi do 5 lat więzienia. – Osoby, które będą stosować nowe przepisy w praktyce, powinny więc zachować zdrowy rozsądek. Bardzo łatwo narazić się bowiem w tym przypadku na śmieszność lub popaść w paranoje. Trzeba umieć rozróżnić sytuację, gdy chłopak chce się tylko umówić z dziewczyną, a ona mu odmawia, od sytuacji, gdy rzeczywiście zaczyna ją nękać SMS-ami lub wystaje pod jej pracą – ostrzega prof. Piotr Kruszyński, specjalista od prawa karnego.

Nawet 10 lat więzienia

Zgodnie z nowymi przepisami osoba, która dopuści się nękania na tle emocjonalnym, trafi do więzienia na trzy lata. Stalkingiem będą nazywane powtarzające się czynności polegające np. na wysyłaniu SMS-ów, e-maili, rozpowszechnianiu oszczerstw i plotek oraz wykonywaniu głuchych telefonów. Zgodnie z nowelizacją takie zachowanie musi wywoływać u ofiary poczucie dyskomfortu psychicznego – strach, problemy natury emocjonalnej lub objawy rozkojarzenia. Nie zawsze prześladowca musi postępować złośliwie, jego działanie może być skutkiem obsesyjnej miłości. Jeżeli następstwem zachowania stalkera będzie targnięcie się na własne życie pokrzywdzonego, sprawca trafi do więzienia nawet na 10 lat.

Nowe rozwiązanie budzi jednak kontrowersje. – Jestem zdecydowanym przeciwnikiem takiego typu rozwiązań. Nie ma sensu tworzyć takie uregulowania, które z jednej strony są populistyczne, z drugiej powtarzają to, co już jest zakazane przez prawo – komentuje prof. Marian Filar, karnista. Według Filara w przepisach zostały już opisane takie zjawiska, jak zakłócanie miru domowego, zniesławienie, obrazy, uszkodzenie ciała, groźba karalna itd.

Ściganie sprawców według nowych przepisów będzie następować na wniosek pokrzywdzonego. – Może dojść jednak do sytuacji, gdy role nękanego i nękającego zostaną odwrócone. Złożenie wniosku o ściganie może stać się przecież ulubionym sposobem szykanowania dotychczasowych niby-prześladowców przez osoby, które uważają się za ofiary – ostrzega prof. Filar.

Nękanie online

Nowe regulacje dotyczą również wykorzystywania wizerunku poszkodowanego lub jego danych osobowych w celu wyrządzenie szkód majątkowych. Nie muszą być to jednak zachowania, które się notorycznie powtarzają. Tutaj chodzi o pojedyncze czynności, takie jak np. o tworzenie na Naszej-Klasie bądź Facebooku kont danych osób bez ich zgody i wiedzy, zamieszczanie w sieci zdjęć osób poszkodowanych oraz pisanie komentarzy na ich temat. W grę wchodzi również zamawianie na koszt ofiary towarów i usług oraz inne czynności polegające na przywłaszczeniu czyjejś tożsamości. Osobie, która dopuści się takich czynów, będzie grozić do trzech lat więzienia.

W takiej sytuacji problemem może być jednak błędne zabezpieczenie elektronicznego materiału dowodowego. – Często w takich sytuacjach popełniane są błędy. Policja lub prokurator zabezpieczają komputer zamiast informacji, która się tam znajduje – wyjaśnia Przemysław Krejza, prezes Instytutu Informatyki Śledczej. W takiej sytuacji bardzo trudno udowodnić podejrzanemu, że popełnił przestępstwo. – Tutaj trzeba korzystać z zasad techniki, między innymi zastosować sumy kontrolne, czyli pewnego rodzaju pieczęcie cyfrowe, które wylicza się dla informacji oraz sporządzić protokół zabezpieczenia. Wówczas autor wiadomości nie podważy postawionych mu zarzutów – wyjaśnia Krejza.