OPINIA EKSPERTA

Miejsce zamieszkania, obywatelstwo czy miejsce zwykłego pobytu stron jest bez znaczenia dla określenia prawa właściwego dla oceny naruszenia praw autorskich. Decydujące znaczenie ma miejsce dokonania naruszenia. Taka jest zasada ogólna. Problem dotyczy jednak stwierdzenia miejsca naruszenia praw autorskich w przypadku internetu. W szczególności dotyczy to deliktów wielomiejscowych, czyli zdelokalizowanych. Przykładem może być rozpowszechnianie utworów za pomocą sieci peer-to-peer (jest to program przeznaczony do ściągania i wymiany m.in. plików filmowych z internetu). Powstaje też pytanie, według jakiego prawa krajowego będziemy ustalać nie tylko kwestię naruszenia, ale i istnienia prawa autorskiego oraz jego zakresu. Przede wszystkim chodzi o ustalenie, czy w ogóle mamy do czynienia z utworem. W tej sprawie pojawiają się różne koncepcje. Podstawowe próby polegają na lokalizacji naruszenia w miejscu położenia serwera, miejscu wprowadzenia informacji (zdygitalizowanych utworów) do sieci komputerowych bądź w miejscu odebrania tych informacji. Trzeba sobie jednak zadać pytanie, gdzie następuje podjęcie czynności prowadzących do dokonania naruszenia. Jeżeli ktoś narusza prawa autorskie w przy użyciu internetu, to gdzieś przygotowuje utwór do wprowadzenia go do sieci. Trzeba zlokalizować to naruszenie w tym miejscu i w konsekwencji przyjąć właściwość sądów i prawo tego państwa. Innym rozwiązaniem jest przyjęcie właściwości prawa miejsca szkody. Jednak uprawnieni z praw autorskich będą wtedy dążyć do lokalizacji szkody w miejscu dla nich dogodnym. Rozstrzygnięcie będzie zatem zależało od tego, co sąd rozumie przez miejsce szkody.

Warto zwrócić uwagę na projekt nowej ustawy prawa prywatnego międzynarodowego, który określa prawo właściwe dla praw własności intelektualnej, oraz projekt rozporządzenia wspólnotowego o prawie właściwym dla zobowiązań pozaumownych - tzw. Rzym II, które zawiera odrębne normy kolizyjne poświęcone naruszeniom praw własności intelektualnej.