Za szkody w środowisku odpowiada ten, kto je wyrządził. Zgodnie z prawem musi na przykład przywrócić pierwotny stan środowiska na danym terenie, ponieść koszty z tym związane. Jednak od 19 lipca, gdy zaczęła obowiązywać instytucja pozwów zbiorowych, taki sposób dochodzenia roszczeń przed sądem może być także stosowany w sytuacji, gdy szkoda w środowisku będzie dotyczyła grupy osób. Do tej pory dochodzenie swoich praw czy uzyskanie odszkodowania za zdewastowane środowisko przez jedną osobę nie było łatwe. W ramach pozwu grupowego o odszkodowanie mogą wystąpić np. rybacy za zatrutą wodę w jeziorze czy rzece, mieszkańcy, którzy są truci przez zakład przemysłowy zlokalizowany blisko ich miejsca zamieszkania.

– Sprawy szkód środowiskowych są z reguły trudne dowodowo – mówi Michał Wołoszczuk, radca prawny z kancelarii D. Dobkowski stowarzyszonej z firmą Doradczą KPMG. Dlatego jego zdaniem wystąpienie kilkunastu lub więcej osób razem daje szanse na efektywniejsze wykorzystanie wszystkich dowodów (choćby poprzez przesłuchanie wszystkich członków grupy w jednym postępowaniu przed jednym i tym samym sądem), sprawniejsze przygotowanie wniosków dowodowych, korzystanie z szerszej wiedzy większej liczby osób, np. o skutkach zanieczyszczenia, przyczynach czy okolicznościach zdarzenia.

Jednak, aby truciciela pociągnąć do odpowiedzialności w ramach instytucji pozwu zbiorowego, okoliczności sprawy, jak np. zanieczyszczenie środowiska czy szkodliwe emisje, muszą być wspólne dla wszystkich członków grupy. Także wysokość odszkodowania powinna być ta sama. Ponadto, aby w ten sposób dochodzić praw, z pozwem takim musi wystąpić przynajmniej 10 osób.

Przepisy związane z ochroną środowiska porozrzucane są w wielu aktach prawnych. Dlatego jedna osoba ma trudności w dochodzeniu swoich praw. Jak tłumaczy Michał Wołoszczuk, pozew grupowy, daje właśnie szanse na dochodzenie roszczeń, które często nie zostałyby wniesione, z uwagi na skalę, drobny charakter czy nieznajomość prawa przez poszkodowanych.