ROZMOWA

TOMASZ ŻÓŁCIAK:

W wielu miejscach żąda się od nas dowodu osobistego jako zastawu. Czy to zgodne z prawem?

DR WOJCIECH RAFAŁ WIEWIÓROWSKI*:

Każda sytuacja, w której jesteśmy zmuszani do pozostawiania dowodu, jest naruszeniem prawa. Problem w tym, że usługodawcy powołują się na zgodę dających im ten dokument. Tymczasem dane potrzebne do identyfikacji osoby, której wypożycza się jakąś rzecz, wystarczy z dowodu spisać.

Jaka jest skala skarg na bezprawne zatrzymania dowodu osobistego?

Dość znaczna, ale nie oddaje powszechności zjawiska. Wynika to z faktu, że obywatele przyjmują to jako powszechną praktykę i nie mają poczucia, że naruszane są ich prawa. Poza tym to kwestia wygody – wypożyczając samochodzik dla dziecka w markecie, zostawiamy dowód. To prostsze niż kaucja. Ale niezgodne z prawem.

Co robi GIODO, by działać przeciwko notorycznemu naruszaniu prawa?

Nie jest organem uprawnionym do ścigania przestępstw i nakładania kar. Jednak temu, kto narusza przepisy, może nakazać zmianę postępowania, i niejednokrotnie to robi. Lepsze efekty daje edukacja. Do Polskiej Izby Hotelarstwa wysłaliśmy pismo sygnalizujące problem bezprawnego zatrzymywania dowodów. Branża hotelarska zobowiązała się do przeprowadzenia akcji uświadamiającej wśród hotelarzy.

Czy można żądać od nas zastawienia innego dokumentu niż dowód?

Każdy taki przypadek należy rozważyć oddzielnie. Ostatnio zajmowaliśmy się przypadkiem zatrzymywania w zastaw za wypożyczenie wózka prawa jazdy czy dowodu rejestracyjnego. Uznaliśmy, że taka praktyka jest nieuzasadniona.

*dr Wojciech Rafał Wiewiórowski, generalny inspektor ochrony danych osobowych