statystyki

Wydawcy szykują pozwy za kserowanie książek

autor: Sylwia Czubkowska10.08.2010, 03:00; Aktualizacja: 10.08.2010, 10:48

Na uczelniach kopiuje się 5 mln stron książek. Wielkie wydawnictwa postanowiły walczyć w sądach o odszkodowania. Na nielegalnym kserowaniu książek specjalistycznych wydawcy tracą miliony. Połączyli więc siły i wspólnie będą wytaczać pokazowe pozwy.

Reklama


Reklama


Grupa Walcząca o Przestrzeganie Prawa na Uczelniach ma walczyć z nielegalnym kserowaniem podręczników. Proceder jest rozpowszechniony na uczelniach. Skserowane i zbindowane książki właściciele punktów ksero oferują za 15 – 30 zł. To trzy-cztery razy mniej niż cena oryginału.

Grupę założyły największe domy wydawnicze: Wydawnictwo Naukowe PWN, LexisNexis, C.H. Beck, Scholar, Wolters Kluwer, Universitas. Zaczęli od wysłania listu do wszystkich rektorów, by zainteresowali się nielegalnym procederem na terenie ich uczelni. Przyszła tylko jedna odpowiedź.

– Dlatego postanowiliśmy wytoczyć cięższe działa. Wynajęliśmy kancelarię prawną i szykujemy się do pozywania piratów. Przy pozwie cywilnym sąd nie będzie mógł orzec niskiej szkodliwości społecznej. Kiedy właściciele punktów ksero usłyszą o ostrych karach, może zrozumieją, że łamią prawo – wyjaśnia Andrzej Nowakowski, prezes stowarzyszenia Polska Książka, w ramach którego działa grupa.

Przegrywają bitwę za bitwą

Z nielegalnym masowym kopiowaniem książek wydawcy walczą od lat i od lat przegrywają. Według szacunków branży rocznie kserowanych jest blisko 5 mln stron publikacji naukowych i specjalistycznych. To według badań przeprowadzanych przez stowarzyszenie autorów Kopipol blisko 90 procent wszystkich kserowanych w Polsce materiałów.

Wydawcy próbują walczyć z piractwem z pomocą policji. Po sygnałach od Kopipolu w maju tego roku funkcjonariusze z Rzeszowa skontrolowali pięć punktów ksero. Wszędzie znaleźli skany książek i podręczników, a do tego ponad 400 gotowych do sprzedaży kopii z oryginałów książek i podręczników. Były to głównie kodeksy prawa pracy, karnego, cywilnego, europejskiego, spadkowego i handlowego.

Właścicielom postawiono zarzuty naruszenia przepisów ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, za co grozi do pięciu lat więzienia, dwóm pracownikom grozi do dwóch lat pozbawienia wolności.

– Piratów nie odstraszają jednak konsekwencje prawne, bo te są groźne tylko na papierze – uważa Nowakowski. – W praktyce piractwo książkowe sądy uznają za czyn o znikomej szkodliwości społecznej. Nie znam ani jednej sprawy, która skończyłaby się karą więzienia lub wysoką grzywną – zapewnia.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • jak uczciwość to do końca(2010-08-10 04:56) Odpowiedz 00

    Czy autor piszący książkę korzysta tylko ze swoich przemyśleń. Zawartość książki to w większości przypadków jeden wielki plagiat.
    W książkach prawniczych większość książki stanowi kodeks, jego parafrazy i całymi garściami cytowane fragmenty autorstwa SN. Czy autor odprowadził honoraria dla sędziów?

    A może w przypadku książek technicznych. Czy autor wymyślił wszystkie wzory w książce. A jeżeli nie, to czy zapłacił za wszystkie wzory autorom? Albo przynajmniej wskazał autora każdego wzoru.

    itd.. itp...

  • adwokat(2010-08-15 12:51) Odpowiedz 00

    tekst jest napisany nierzetelnie, a co za tym idzie również wbrew etyce dziennikarskiej. Dla czytelnika nie-prawnika stanowi on tekst sugerujący, iż kserowanie podręczników jako takie jest nielegalne, co prawdą nie jest - niedozwolone jest uprzednie kopiowanie przez punkty ksero, by "gotowe" egzemplarze sprzedać zgłaszającemu się klientowi, bez konieczności ponownego kserowania książek - składanie egzemplarzy do skserowania "dla siebie" jak i nawet nabywanie skopiowanych w sposób niedozwolony, a opisany wyżej sposób jest jak najbardziej legalne. Nie sposób tłumaczyć ww. błędów rzeczowych w artykule inaczej, jak próbą działania w interesie wydawnictw, poprzez wprowadzanie w błąd czytelnika - klienta punktów ksero.

  • AH(2010-08-10 17:45) Odpowiedz 00

    przyklad. PRAWO KARNE - A. MAREK (ch beck) - 90 PLN, Historia Powszechna Maciejewskiego (ch beck) - 90 PLN... dlugo wymieniac. Jak student np 2 roku ktory nie ma czesto szansy na prace moze sobie pozwolic na wydatek czesto pod 1000 PLN w pazdzierniku... ciułać przez rok zeby potem ksiazki kupic? Niech mnie komentarz duzy z CH Beck kosztuje nie 230 s 150 to kupie a tak... sami sobie winni .. ale racja kserowanie to zło i nie popieram.

  • czes(2010-08-10 19:49) Odpowiedz 00

    W czasach, kiedy urządzenia wielofunkcyjne np. drukarka z kserografem kosztuje ok. 300 zł i jest powszechnie dostępna, a materiały - ryza papieru
    -15 zł, pojemnik z tuszem do drukarki na 500 stron wydruku - ok. 25 zł, łowcy piratów skazani są na niepowodzenie, bo każdy może sobie w domu każdą książkę skopiować, bo jak na razie nie ma skutecznych sankcji za posiadanie odbitki kserograficznej.

  • GOSIA(2010-08-10 22:04) Odpowiedz 00

    Mam czwórkę dzieci i kupując nowe wychodzę 1000 zł za książki a dotacji na nie jest 100 na każde dziecko,więc bądz'my realistami że mnie nie stać na nowe.Nowe książki są tylko dla bogatych,a mówią że szkoła jest darmowa czyste kpiny!!!

  • ref.(2010-08-11 09:32) Odpowiedz 00

    A co z książkami których NIE DA SIĘ już kupić gdyż nie są wydawane,a ich treść jest aktualna i dla niektórych potrzebna.
    Zakładam że w tym zakresie mogą się wypowiedzieć studenci niszowych kierunków, gdzie np. gramatykę sumeryjską (tytuł zmyślony) wydano ostatnio w 77 roku, i na univerku są 3 egzemplarze, w tym jeden u profesora w szafie...

  • Czytelnik(2010-08-12 22:17) Odpowiedz 00

    W przypadku książek, które nie są wznawiane kopiowanie jest jedyną możliwością ich pozyskania, pomimo niewygaśnięcia praw autorskich. Wiele z takich książek, często wydanych kilkadziesiąt lat temu, mogłoby zostać bezpłatnie udostępnionych w internecie, ale stoi temu na przeszkodzie prawo autorskie.

  • rodzic(2010-08-15 11:32) Odpowiedz 00

    nie stać mnie na kupno książek do szkoły, książki są cholernie drogie a sprzedać je na drugi rok nie można bo nauczyciele zmieniają znów książki... co ja potem mam z nimi zrobić? makulatury nie skupują by choć parę groszy odzyskać!! Pomyślcie o nas biednych rodzicach i nie zmieniajcie co roku uczniom podręczników. Pieniądze nie spadają mi z nieba !!

  • Zibi(2010-08-15 14:11) Odpowiedz 00

    Uczelnie kupują do biblioteki kilka egzemplarzy ksiązki, a na roku jest kilkadziesiąt osób, to co ma zrobić reszta? Prowadzący zadaja po kilka-kilkanascie stron z róznych książek, niemozliwością jest kupic wszystko. Nie da się tez przeczytać w bibliotece, bo tylko kilku szczęśliwców się załapie ( w tym jeden egzemplarz ma prowadzacy).
    Czas pomysleć o rozwiązaniu, np. rzeczywiście jak ktos proponowal baza tekstów, z których ściąga sie za niewielka oplatą poptrzebne fragmenty.

  • aplikant(2010-08-10 15:26) Odpowiedz 00

    @ kręci nosem
    Zanim zwrócisz komuś uwagę, lepiej zajrzyj do słownika. Oto hasło z największego słownika języka polskiego pod redakcją Doroszewskiego:
    przekonujący imiesł. przym. czynny od przekonywać.
    przekonujący w użyciu przym. książk. «trafiający do przekonania, mający moc przekonywania o czymś; oczywisty, przekonywający»
     Przekonująca argumentacja.
     Przedstawić przekonujące dowody.
     Mówić o czymś w przekonujący sposób.

  • Tom(2010-08-15 23:14) Odpowiedz 00

    A ktoś sprawdził stan prawny? Wg mnie kserowanie książki z biblioteki, od kolegi jest legalne w ramach dozwolonego użytku własnego. Na tej samej zasadzie biblioteki udostępniają książki wielu odbiorcą. I to jest słuszne. Oczywiście nie dotyczy to sytuacji, gdy ktoś powiela w dużej liczbie egzemplarzy i rozprowadza za opłatą.

    Wydawcy protestują, ale i tak niewiele ugrają, poza tym, że oberwie kilka przypadkowych osób. Dziś wiedza dostępna jest za darmo w sieci - czy się to komuś podoba czy nie.

    I jeszcze jedno - powielanie wbrew prawu nie jest kradzieżą, a najwyżej naruszeniem prawa. Jeśli ktoś ukradnie mi samochód to ja już go nie mam. Jeśli mógłby sobie go kserować to nadal miałbym swój egzemplarz, a to zasadnicza różnica. Sformułowania typu "kradzież", to raczej próba narzucenia swojej wizji świata przez wydawców, wytwórnie muzyczny itp.

  • :-p(2010-08-16 20:10) Odpowiedz 00

    czy oni są normalni? przecież wszystkie kodeksy są w necie!!!

  • tomek(2010-10-14 20:42) Odpowiedz 00

    "Wydawców nie przekonują też tłumaczenia, że książki są za drogie dla studentów i dlatego kopiują." to ciekawe co wydawcy myślą na temat powodów, które sprawiają, że studenci kserują książki..?

    A z drugiej strony pada inna logika myślenia bowiem jeden z wydawców "zapewnia, że gdyby zmniejszyła się skala kopiowania, to ceny książek mogłyby spaść, bo sprzedawałoby się ich więcej" ale choć w teorii jest to oczywiste, to w praktyce już nie koniecznie, bo jaka jest pewność, że wydawcy obniżą ceny w sposób bardziej niż symboliczny?

    A co do ochrony praw autorskich to ten kto pisał kiedyś książkę, lub ma kontakt z ludźmi piszącymi może się wypowie bowiem interes autora publikacji jest często najmniej ważny w całym procesie sprzedarzy i to nie tylko książek

  • wariactwo!(2010-10-27 12:27) Odpowiedz 00

    Wyobraźcie sobie, ile zostanie drzew, gdyby każdy chciał mieć potrzebną mu książkę? Papier drogą nie chodzi, ponadto - niby czemu mam płacić za całą książkę, jeśli potrzebuję z niej tylko 1 stronę?

    Pogięło ludzi zupełnie a wszystko przez chciwość!

  • Andrzej(2010-11-04 09:09) Odpowiedz 00

    Do 28
    Nic dodać nic ująć.
    Swoją drogą to dla studentów wydawnictwa powinny pomyśleć o jakimś programie rabatowym.
    Ja w księgarni nie mogę się nadziwić jak książka tej samej wielkości z dziedziny prawa jest kilka razy droższa niż na dziale historycznym czy też technicznym. Jakoś nie chce mi się wierzyć aby książkę techniczną łatwiej się pisało.

  • bbb(2010-11-04 15:39) Odpowiedz 00

    Gdyby kilku właścicileli punktów ksero rzeczywoście dla przykłądu wsadzili do kicia, to może inni by się bali, a tak, to się śmieją, ale... do czasu. Ale pójdą kiblować wcześniej, czy później...

  • Bozena Michalska - bibliotekarka(2011-02-02 19:17) Odpowiedz 00

    Niepokoją mnie artykuły, w których używa się określenia o "nielegalnym kopiowaniu" a nie tłumaczy się o co tak naprawdę idzie wojna i wprowadza sie do głów studentów zamieszanie.

    Otóż kopiowanie całej książki jest legalne, jeśli robi sie to na włąsny użytek.

    Dozwolony użytek osobisty

    Uregulowany w art. 23 prawa autorskiego dozwolony użytek osobisty umożliwia osobom fizycznym, korzystanie z rozpowszechnionych utworów w zakresie własnego użytku osobistego. Z dzieła można korzystać na wszystkich polach eksploatacji i w dowolnym celu np. edukacyjnym albo rozrywkowym. Jedynie eksploatacja utworu nie może mieć celu komercyjnego. Dla własnych celów osobistych można zwielokrotniać dzieło, na co składa się również jego utrwalanie. Muszą to być pojedyncze egzemplarze. Prócz samego użytkownika zakres dozwolonego użytku osobistego obejmuje również krąg osób pozostających z nim w związku osobistym. Związek taki to przede wszystkim pokrewieństwo, powinowactwo czy stosunek towarzyski.


    Niegalne jest wtedy, kiedy punkt kserograficzny robi 10 kopii - kladzie na półke i czeka na klienta. Jesli jednak student przyjdzie, wypisze zamówienie i zamówi dla siebie, to oczywiście to jest legalne. 1 Zamówinie - 1 kopia dla konkretnej osoby.

    Więc prosze dziennikarzy i wyjaśnianie tych niuansów, żeby wszyscy mogli postępować zgodnie z prawem.

  • KAL007(2010-08-10 15:35) Odpowiedz 00

    A może trochę inaczej... Autor ksiażki technicznej, która się dobrze sprzedaje (w pewnym znanym wydawnictwie) dostaje 12-15% jej ceny, w innym z PRL-owskim rodowodem - 15% zysku netto (zysku z zasady nie ma !), za przekazanie wszystkich praw do niej. Książki można drukować automatycznie w pojedynczych egzemplarzach (druk na zamówienie), bo taka jest obecnie technika drukarska -> praca automatu/robota to przyszłość, bo małe koszty - np. stawka ZUS = 0%, chorobowe=remontowe... Papier dukarnia kupuje tonami, a więc - zapewne - tanio... (bo niewidzialna ręka rynku Balcerownicza działa ?) Po drugiej stronie jest kopiarnia, która wynajmuje drogie metry kwadratowe korytarzy od uczelni, zatrudnia pirata-pracownika i/lub pirata właściela, ma kopiarkę, papier kupuje w dziesiątkach ryz ... i... jest konkurencyjna cenowo. Cena przestępczego wytworu ludzkich rąk (chyba "ozusowanych", i "opitowanych"), to np. 20% oryginału. Przestępców trzeba ścigać, trzeba jednak mieć prawo jasno regulujące tę dziedzinę działaności (Polaków-przestępców oraz Polaków-paserów), ale bezmyślne powtarzanie argumentów jednej ze stron konfliktu, to "Panie Twórco Artykułu" Szanowanej Gazety Prawnej - to ... Może więc jednak - ktoś tu coś "stula" i chce ugrać dla siebie...
    (...) A tak z innej beczki - po wielu latach walki z piractwem komputerowym (akcje .. BSA i podobnych ..) Microsoft załatwił coś innego (przy okazji)... Windows ???/Prof sprzedawany klientowi końcowemu z komputerem markowym kosztuje 100 zł (netto) , dla kochanego przez polityków (w szczególności liberalnej PO) małego polskiego producenta/składacza komputerów - w tzw. wersji OEM 100 euro - czyli 400 zł netto ... Czy w tych akcjach chodziło tylko o piractwo... ? Pytanie na wakacje ...

  • plosiak(2010-08-10 14:21) Odpowiedz 00

    Rzygać się chce, jak się czyta takie ilości obłudy.

    Jakoś nigdy nie słyszałem, by studenta nie było stać na wódkę, czy piwo. I to nie z marketu, ale w lokalu. Na gry komputerowe też mają, na wyjazdy itd. Choć gry pewnie też nielegalne.

    Jak mnie na coś nie stać, to po prostu nie kupuję. Często wystarcza obecność na wykładzie, notatki i czytelnia. Od biedy można kupić książki z kimś "na spółkę" i się wymieniać.

    Nawet jakby ceny spadły o 50%, to i tak nic by się nie zmieniło, bo książka byłaby droższa od kserówki. Mentalności złodzieja się nie wytępi.

    A 5 mln stron to chyba dane mocno zaniżone. Jeśli książka ma 300 stron i skseruje ją jedynie 100 osób z roku, to już jest 30.000 stron. A ilość książek w każdym semestrze pomnożona przez ilość kierunków daje dużo większe liczby.

  • Do 22(2010-08-10 20:39) Odpowiedz 00

    Opisany przypadek to dozwolony użytek jak najbardziej zgodny z prawem. Zresztą od papieru i kopiarki płacisz tantiemy to i ten dozwolony użytek nie jest darmowy.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama