statystyki

Szpitale płacą coraz więcej za błędy lekarskie

autor: Adam Makosz13.07.2010, 03:00; Aktualizacja: 13.07.2010, 08:43
  • Wyślij
  • Drukuj

Rekompensaty dla poszkodowanych wskutek błędów medycznych przekraczają nawet milion zł. Poszkodowani, którzy nie wykażą winy szpitala, muszą liczyć się z wysokimi kosztami sądowymi.





Pacjenci, którzy ponieśli szkodę w wyniku błędów medycznych, coraz częściej decydują się na złożenie pozwów przeciw szpitalom. Wzrastają też kwoty rekompensat przyznawanych przez sądy.

– Są one niewątpliwie kilkakrotnie wyższe niż dekadę temu. W interesie publicznym jest jednak to, aby były one przyznawane często i w ślad za nimi szła pomoc niezależnie od wyniku sporu sądowego – mówi dr Adam Sandauer, prezes Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere.

Większe remkompensaty

Jolanta Budzowska, wspólnik w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni podkreśla, że przykładowo – w przypadku skrajnie ciężkiego stanu dziecka na skutek wadliwego prowadzenia porodu obecnie zasądzane są kwoty zadośćuczynienia nie mniejsze niż 500 tys. złotych. Jeszcze kilka lat temu odszkodowanie dla dziecka za taki błąd okołoporodowy nie przekraczało 150 tys. zł. W praktyce sądowej już nie zdarzają się też zadośćuczynienia rzędu 20–50 tys. zł, gdy zakażono pacjenta żółtaczką typu C. – Do niedawna było normą, jeśli pacjenta udało się wyleczyć po niezwykle ciężkiej terapii interferonem – podkreśla mecenas Budzowska.

Jak twierdzą prawnicy, zasądzane kwoty będą w dalszym ciągu wzrastać. Wreszcie w Polsce zaczęto bowiem zauważać, że zadośćuczynienie za błąd lekarza, który prowadzi do trwałego kalectwa, powinno być wyższe niż rekompensata za publikację w tabloidzie fotografii topless polskiej celebrytki.

1,5 tys. pozwów

Ministerstwo Sprawiedliwości nie prowadzi statystyk dotyczących postępowań cywilnych i karnych w zakresie spraw związanych z zaniedbaniami pracowników służby zdrowia. Te, które są dostępne, pokazują, że w 1991 r. do sądów trafiło 260 pozwów, z czego 80 uznano za zasadne. Z kolei w 1999 r. wniesiono ich już 968, a w 509 przypadkach przyznano rację poszkodowanym pacjentom.

– Szacujemy, że liczba takich spraw nie przekracza 1,5 tys. w skali roku – twierdzi dr Adam Sandauer.

Nikt nie liczy także dzisiaj przypadków błędów popełnianych przez polskich lekarzy. Przekładając dane z innych państw ich liczba mogłaby wahać się w granicach 20-30 tys. każdego roku.

– Z liczby spraw związanych z podejrzeniem popełniania błędu medycznego zgłoszonych do nas najwięcej z nich obejmuje zakres położnictwa i ginekologii – informuje Krystyna Kozłowska, rzecznik praw pacjenta.

Osoby, które doznały skutków źle postawionej diagnozy lub niewłaściwego leczenia, mogą żądać odszkodowania od szpitala lub samego lekarza (jeżeli działał on w ramach własnej praktyki). W praktyce rzadko jednak dochodzi do ugodowego załatwienia sprawy. Szpitale twierdzą, że zawinionej przez niego szkody nie było lub żądania są zbyt wygórowane i poszkodowanym pacjentom nie pozostaje nic innego jak złożenie pozwu o do sądu.




  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Komentarze: 11

  • 1: Recepta prosta z IP: 87.207.247.* (2010-07-13 09:15)

    1.Zanim dopuści się lekarza do leczenia ludzi, niech leczy zwierzęta /przy skuteczności 85%, może zacząć praktykę w leczeniu ludzi pod opieką doświadczonego lekarza/.
    2.Uczyć ich zasad etyki /poszanowania pacjenta/.
    3.Niech się ubezpieczają - jak zaczną płacić za własne błędy z własnej kieszeni, zaczną kumać.
    4.W szpitalach powinny być ALKOMATY - za dużo jest lekarzy ALKOHOLIKÓW!!

  • 2: JJ DAN z IP: 83.4.178.* (2010-07-13 09:41)

    "Niektórzy, cierpiący na brak zatrudnienia, prawnicy dostrzegli w tego rodzaju procesach dobre źródło dochodów. Sami występują z inicjatywą wszczęcia długotrwałych i kosztownych postępowań przeciw szpitalom." - nie zgadzam się z powyższą opinią. W każdym postępowaniu, zarówno za jego prowadzeniem, jak i przeciw jego prowadzeniu przemawiają względy ekonomii procesowej. Każdy prawnik, z pewną praktyką, jest w stanie to skalkulować. Poza tym, żeby nie prowadzić długotrwałego i kosztownego spory sądowego zawsze można zawrzeć ugodę sądową.

  • 3: jolka z IP: 79.188.37.* (2010-07-13 09:59)

    Pan Sandauer jest już z tytułem dr? Dr czego? Do tej pory największym problemem prezesa było zdobycie właściwej dotacji ze skarbu państwa dla swego stowarzyszenia, ale wygląda teraz na to, że procent od każdego odszkodowania będzie lepszym dochodem, pewnym, stałym i nie pobrudzi mankietów

  • 4: jolka z IP: 79.188.37.* (2010-07-13 10:12)

    to co znalazłam w wikipedii dowodzi, że pan Sandauer nie jest lekarzem, jak artykuł sugeruje, ale raczej ma doktorat z tego jak załatwic sobie stałą rentę i żyć spokojnie na garnuszku państwa- także jako prezes stowarzyszenia. Jak widać, można pisać prawdę, która tak manipuluje, że wprowadza w błąd

  • 5: 55 z IP: 79.163.208.* (2010-07-13 12:00)

    do Jolki - Twoja wypowiedź jest obraźliwa, a wynika z niedoczytania info w wikipedii - tam wyraźnie jest napisane - dr fizyki. A jeśli robi jeszcze społecznie coś bardzo pożytecznego, bo obalanie mitu nietykalności lekarzy partaczy producentów jest wysoce pożyteczne i potrzebne, podobnie jak walka o zmiany w prawodawstwie polskim dające realne możliwości dochodzenia swoich praw pacjentom, to chwała mu za to. Szczekanie i opluwanie zbyteczne.

  • 6: pokrzywdzony służba "zdrowia" z IP: 83.2.210.* (2010-07-14 07:54)

    Zakażają ludzi w szpitalach i nie wykazują się arogancją. Mnie zarażono WZWC podczas pobytu w szpitalu. Na moje szczęście miałęm objawy żółtaczki, stąd natychmiastowe leczenie. Gdy zacząłem domagać się odszkodowania od ubezpieczyciela PZU, telefonicznie zaproponowano mi 15.000zł, gdy odmówilem nie uznali mojego roszczenia. Teraz toczę proces, czekam na opinię biegłych...być może Instytut wykona ją do ...grudnia, nie wiem którego roku.
    Nie liczę na Sandauera, przed sądem występuję sam, za to PZU i szpital reprezentują radcowie prawni. Na sali rozpraw potrafią śmieją mi sie w gębę. Liczę na rzetelną opinię i sprawiedliwy wyrok. Być może zarzucą mi zboczony seks, fryzjerkę itp. Nie popuszczę, to moje życie i zdrowie.

  • 7: pokrzywdzony służbą " zdrowia" z IP: 83.2.210.* (2010-07-14 07:59)

    Przepraszam, wykazują się arogancją. Lekarze naruszają tajemnicę lekarską, udzielają informacji o pacjencie osobom postronnym, komentują brzydko i obrażająco pacjenta. Jedna klika.

  • 8: pin z IP: 89.78.3.* (2010-07-14 10:38)

    też miałem ostatnio nieprzyjemności w szpitalu, zastanawiam się czy nie lepiej jet na początek złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do prokuratury, a dopiero po ewentualnym wyroku wystąpić na drogę procesu cywilnego, czy ktoś z Państwa ma podobne doświadczenia??

  • 9: BRZA z IP: 87.204.232.* (2010-08-16 10:30)

    W jakim okresie od wystąpienia błedu lekarskiego można wystepowac do Sądu o odszkodowanie (na skutek błedu uraz jest postepujący )Prosze o wskazówki propozycje rozwiązan .

  • 10: Adam Sandauer z IP: 83.24.181.* (2010-09-29 12:20)

    Informuję, że sytuacja finansowa Stowarzyszenia Primum Non Nocere jest i zawsze była zła, w efekcie organizacja nigdy nikomu nie wypłacało honorariów i nie zatrudnia nikogo.. Jak inni, ja też pracuje społecznie i nie otrzymuję honorariów ze Stowarzyszenia.
    Stowarzyszenie nie jest dotowane i nie pobiera żadnych prowizji od odszkodowań.
    Brak choćby niewielkich środków, uniemożliwia aktywniejsze działania. Bieżące wydatki dla utrzymana lokalu, zakupu znaczków pocztowych opłat za telefon itd.. pokrywane są z niewielkich składek, pochodzących od tych, którzy sami potrzebują pomocy. Gdy tego brakuje, ja także „łatam dziurę” moimi prywatnymi środkami. W sumie, każdego roku to „łatanie dziur” kosztuje mnie ok. 2-2,5 tys. zł.
    Pracę doktorską z fizyki, obroniłem w latach 80-tych na wiele lat przed powstaniem Stowarzyszenia.
    Utrzymuję się raczej z tego, co wypracowała w przeszłości moja rodzina, niż z renty (ok. 550 zł )

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie