Wydawcy zrzeszeni w PIK  z pozwem zbiorowym wystąpią po 19 lipca, kiedy wejdą w życie przepisy o dochodzeniu roszczeń grupowych. Będzie to jeden z pierwszych zbiorowych pozwów, przygotowanych w Polsce. Dzięki nowym przepisom spór między Chomikuj.pl a wydawcami zostanie rozwiązany w jednym postępowaniu. Takim procesem może być objęta nieograniczona liczba osób, nawet jeśli ich indywidualne szkody są niewielkie. Kancelarii, które chcą prowadzić sprawę, nie brakuje. Telefony od prawników ponoć się urywają. PWN i PIK twierdzą, że ponoszą olbrzymie straty z powodu pirackich plików. – Nielegalną kopię pewnego specjalistycznego podręcznika wydanego przez PWN, którego legalny nakład wyniósł ok. 1000 egzemplarzy, z portalu Chomikuj.pl pobrało aż 600 osób! – argumentuje mec. Tomasz Gałczyński z kancelarii Brudkowski &Wspólnicy, jeden z prawników reprezentujących PWN. Piotr Hałasiewicz, rzecznik Chomikuj.pl, twierdzi jednak, że serwis nie ponosi odpowiedzialności za treści umieszczane przez użytkowników, ponieważ chronią go przepisy ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Ustawa, na którą powołuje się Chomikuj.pl, wyłącza odpowiedzialność serwisu, ale tylko do pewnego momentu. – Odpowiedzialność może być wyłączona, jeśli service provider nie posiada wiedzy dotyczącej bezprawności działań dokonywanych w serwisie lub informacji tam zamieszczonych, a po powzięciu wiadomości o bezprawnym charakterze zamieszczonych informacji bądź z wiarygodnego źródła, bądź z zawiadomienia urzędowego, uniemożliwił dostęp do tych danych – wyjaśnia Joanna Basińska, radca prawny z kancelarii Włodzimierz Głowacki i Wspólnicy.

Przedstawiciele wydawnictwa wysłali jednak do Chomikuj.pl dwie takie informacje. Właściciel serwisu doskonale zatem wiedział, co dzieje się na jego stronie. Nie zareagował, bo informację uznał za zbyt skromną. – Wiadomość, że gdzieś takie pliki są, nie jest wystarczającą informacją, która pozwala nam je namierzyć i zablokować – tłumaczy Piotr Hałasiewicz.

Takie tłumaczenie to wykorzystywanie luk prawnych – braku definicji „wiarygodnej wiadomości”, czyli zawiadomienia o naruszaniu prawa przez internautów, oraz niewskazania przez ustawodawcę osoby, która powinna monitorować pliki, które zamieszczają w serwisie użytkownicy.

– Ustawodawca zdecydował, że administrator serwisu, takiego jak Chomikuj.pl, nie musi się zastanawiać, które pliki są chronione, bo ten obowiązek spoczywa na podmiotach, które posiadają prawa do utworów – uważa Tomasz Zalewski z kancelarii Wierzbowski Eversheds, prawnik reprezentujący serwis.

Żadne z wydawnictw nie chce się jednak zgodzić na takie rozwiązanie. – To oznaczałoby, że codziennie ktoś musiałby taką stronę monitować i sprawdzać, co tam się dzieje, a każdy przypadek musiałby zostać przez nas oddzielnie, oficjalnie zgłoszony mimo oczywistości bezprawności takiego procederu – protestuje prawnik PWN mec. Gałczyński. Według Piotra Marciszuka, prezesa Polskiej Izby Książki, argumenty  Hałasiewicza są po prostu nie do przyjęcia. – Nas jako wydawców interesuje tylko tyle, aby nasze treści, jeśli gdzieś są publikowane, to tylko za naszym pozwoleniem lub w ten sposób, byśmy mieli z tego korzyści – komentuje prezes PIK.

600 razy pobrano z Chomikuj.pl podręcznik wydany przez PWN. W księgarni kupiło go tysiąc osób

6,5 miliona – tyle nielegalnych plików zablokował w swoim serwisie właściciel Chomikuj.pl