Kuratorzy i adwokaci są przeciwko likwidacji sądownictwa rodzinnego. W wyspecjalizowanych wydziałach sprawy rodzinne są rozpoznawane szybciej. Procesy dotyczące rodziny powinny toczyć się przed jednym sądem.
Sędziom rodzinnym przybędzie wkrótce pracy. Już 1 sierpnia wchodzi w życie ważna nowela ustawy antyprzemocowej. Sędziowie będą musieli niezwłocznie, w trybie 24-godzinnym, rozstrzygać o losie dziecka w razie zabrania go z domu w sytuacji zagrożenia jego życia. Mimo to Ministerstwo Sprawiedliwości chce zlikwidować obligatoryjne wydziały rodzinne w sądach rejonowych.

Groźna fakultatywność

Na poziomie rejonów obowiązkowe będą tylko wydziały karne i cywilne. Ministerialny projekt noweli ustawy o ustroju sądów powszechnych przewiduje, że wydziały rodzinne będą tylko fakultatywne. Sędziowie rodzinni protestują. Przeciwnikami zmian są także kuratorzy, adwokaci i sędziowie cywiliści.
– Dla nas taki przepis oznacza likwidację odrębności sądów rodzinnych – argumentuje sędzia Ewa Waszkiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Sądów Rodzinnych w Polsce.
– Wydziały rodzinne są potrzebne. Jestem przeciwnikiem włączania ich do wydziałów cywilnych. Sprawy rodzinne dziś nabierają szczególnego znaczenia, choćby ze względu na aspekt międzynarodowy – uważa sędzia Waldemar Żurek, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Krakowie.
Resort sprawiedliwości zapewnia, że projekt nie ma na celu automatycznej likwidacji wydziałów rodzinnych w sądach rejonowych.
– Nie zakłada się zmian struktury wydziałowej w sądach, w których jest ona ukształtowana prawidłowo – zapewnia Joanna Dębek, rzecznik prasowy Ministerstwa Sprawiedliwości.

Odrębne wydziały

Resort wyjaśnia, że założeniem projektu jest idea specjalizacji sędziów, a nie specjalizacji wydziałów.
– Projekt przewiduje możliwość utworzenia odrębnego wydziału do rozpoznawania danego rodzaju spraw, np. wydziału rodzinnego, jeżeli będzie to uzasadnione wpływem takich spraw w danym sądzie – dodaje rzeczniczka.
Jeżeli wpływ spraw nie będzie uzasadniał utworzenia odrębnego wydziału, w pierwszej kolejności rozważana będzie możliwość utworzenia odrębnego wydziału rodzinnego w jednym z sądów – z powierzeniem mu rozpoznawania spraw danego rodzaju z właściwości innych sądów.
Teraz wydziały rodzinne też są fakultatywne na poziomie sądów okręgowych. – W efekcie na 45 okręgów mamy tylko 12 wydziałów rodzinnych. Jest jasne, że fakultatywność oznacza likwidację sądownictwa rodzinnego – argumentuje sędzia Waszkiewicz.
Już dziś zresztą podejmowane są próby likwidacji sądów rodzinnych na poziomie okręgów. Stowarzyszenie Sędziów Sądów Rodzinnych stoczyło prawdziwą batalię o wydział rodzinny w Sądzie Okręgowym w Lublinie. Próbowano też zlikwidować wydziały rodzinne w innych sądach okręgowych.
– To sygnał do likwidacji sądów rodzinnych. Niestety nikt w ministerstwie nie bada skutków, jakie za sobą mogą też zmiany pociągnąć. Tu chodzi o delikatne sprawy. W grę wchodzi los dzieci i rodzin – mówi Andrzej Martuszewicz, przewodniczący Krajowego Stowarzyszenia Zawodowych Kuratorów Sądowych. Mówi, że już docierają do niego sygnały o planach likwidacji w policji pionu, który zajmuje się sprawami nieletnich i patologii.
Do wydziałów cywilnych maja trafić także sprawy gospodarcze.
– Przecież w ten sposób stworzony zostanie jakiś konglomerat, w którym trudno będzie znaleźć jakiegokolwiek specjalistę – ocenia Maria Wentland-Walkiewicz, adwokat specjalizujący się w sprawach rodzinnych. Sędziowie muszą się specjalizować w określonych dziedzinach. – Tak jest wśród pełnomocników. Jak jest się specjalistą od wszystkiego, to jest się specjalistą od niczego – dodaje.

Ryzykowne skutki

Wśród sędziów rodzinnych panuje duże rozgoryczenie. Wielu zapowiada odejście z zawodu. Obawiają się, że będzie się im odbierać sprawy, w których są specjalistami, i zmuszać do orzekania w innych dziedzinach.
– Z naszych badań wynika, że środowisko sędziów, także cywilistów, jest za odrębnością sądów rodzinnych. Z nadesłanych do nas ankiet wynika, że na 2 tys. sędziów z całej Polski 83 proc. chce odrębnego sądownictwa rodzinnego – argumentuje sędzia Waszkiewicz.
– To wylewanie dziecka z kąpielą. Tego typu sprawy wymagają ogromnego wyczucia, doświadczenia i stażu sędziowskiego – ocenia Maria Wentland-Walkiewicz.
Podkreśla, że praca sędziego rodzinnego opiera się na wywiadach kuratorskich, współpracy z psychologami, placówkami oświatowymi, centrami pomocy rodzinie. Bez specjalnego przygotowania i specjalizacji w prawie rodzinnym trudno będzie komukolwiek zapanować nad tym.

Więcej kompetencji

Sprawy rodzinne wymagają szczególnych predyspozycji. Trzeba być psychologiem, pedagogiem i mieć ludzkie podejście do tych spraw.
– Zwykły sędzia, który na co dzień orzeka w sprawach cywilnych, nie uniesie ciężaru tego typu spraw. Tylko dzięki doświadczeniu sędziów wiele konfliktów udaje się zakończyć ugodowo – dodaje Maria Wentland-Walkiewicz.
W toczącej się dyskusji nie brakuje też głosów, które zamiast likwidacji sądów rodzinnych zachęcają do rozszerzenia ich kompetencji. O sprawach rodzinnych powinien rozstrzygać jeden sąd, w ramach skoncentrowanego postępowania.
W tej chwili oddzielnie prowadzi się sprawy o alimenty, oddzielnie sprawy o ustalenie kontaktów z dzieckiem, oddzielnie zmianę postanowienia rozwodowego w zakresie tego, z kim mają być dzieci.
– Uważam, że wszystkie sprawy dotyczące rodziny powinny toczyć się przed jednym sądem, w ramach jednego postępowania – podkreśla Maria Wentland-Walkiewicz.
Proponuje też, aby do sądów rodzinnych rejonowych wróciły rozwody i separacje.
220 członków liczy Stowarzyszenie Sędziów Sądów Rodzinnych
OPINIA
ikona lupy />

Ewa Milewska-Celińska, adwokat specjalizujący się w sprawach rodzinnych Fot. Wojciech Górski

Ewa Milewska-Celińska
adwokat specjalizujący się w sprawach rodzinnych
Jestem absolutną przeciwniczką rezygnacji z obligatoryjnych wydziałów rodzinnych na poziomie sądów rejonowych. Przekazanie spraw rodzinnych do wydziałów cywilnych to kompletnie chybiony pomysł. Przede wszystkim spowoduje to opóźnienia w rozpoznawaniu spraw rodzinnych. W wydziale cywilnym czeka się na rozpoznanie sprawy co najmniej pół roku, a w sądzie rodzinnym – miesiąc lub dwa. Nie wyobrażam sobie także, aby w tak delikatnych kwestiach jak losy dziecka rozstrzygali sędziowie cywiliści. Sprawy rodzinne wymagają zupełnie innego podejścia i doświadczenia zarówno sędziowskiego, jak i życiowego.