Problem dotyczy rozumienia art. 7 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym w związku z art. 6 tej ustawy, szerzej zaś – statusu gminy i innych jednostek samorządu terytorialnego w prawie publicznym. Zarówno intencje ustawodawcy, jak i brzmienie tekstu prawnego nie budzą wątpliwości. Zakres działania gminy oparty został na klauzuli generalnej – do zadań własnych gminy należy zaspokajanie zbiorowych potrzeb wspólnoty, zaś o ile w konkretnym przypadku nie ma jasności co do prawa, rozstrzyganie w tych sprawach należy do gminy. Inaczej natomiast – co warto tu podkreślić – sformułowano zakres działania powiatu, jeszcze inaczej – samorządu województwa. Nie ma więc żadnego ustawowego „katalogu” zadań własnych gminy, nie ma też katalogu usług użyteczności publicznej realizowanych przez gminę. Granicę stanowią dwie bariery: lokalny charakter potrzeby, którą trzeba zaspokoić oraz ewentualne wyraźne wykluczenie danej sprawy z zakresu działania gminy, poprzez zastrzeżenie jej do wyłącznej właściwości innego podmiotu.

Regulacja prawna jest jasna. Dlatego uważam, że problem nie ma charakteru prawnego, ma natomiast charakter prawniczy, czego skutki widać w orzecznictwie. Są takie środowiska, które uważają, że szeroki zakres odpowiedzialności gminy za sprawy publiczne o znaczeniu lokalnym wywołuje bardzo pozytywne skutki w postaci większych szans, szybszego rozwoju gospodarczego czy zwiększenia konkurencji. Niestety są też tacy, którzy uważają – wbrew wyraźnym sformułowaniom Konstytucji, Europejskiej Karty Samorządu Lokalnego, samorządowych ustaw ustrojowych, ustawy o gospodarce komunalnej, ustawy o zasadach prowadzenia polityki rozwoju – że samorządy trzeba trzymać na bardzo krótkim sznurku.

W moim przekonaniu doktryna krótkiego sznurka pochodzi wprost ze starego systemu rad narodowych. Ale ta formuła należy do przeszłości, dziś wszystko jest inaczej – i odwrotnie. Gmina wykonuje zadania własne we własnym imieniu i na własną odpowiedzialność, jest więc odrębną osobą prawa publicznego o charakterze korporacyjnym, ma osobowość prawną i odrębny majątek.

Wiele organów nadzoru zagubiło w swoim orzecznictwie ważną myśl, obecną w doktrynie już od wielu dziesiątków lat i nigdy niekwestionowaną, że inna jest determinacja prawa dla działań władczych (imperium), inna zaś dla działalności niewładczej, w tym – administracji zarządczej, gdzie chodzi o wykorzystanie własnego majątku (dominium): tu wystarczy wskazać, że dane działanie mieści się w zakresie działania danego podmiotu. W sferze władczej zawsze poszukujemy szczegółowej podstawy prawnej.