Polska, jako jeden z nielicznych krajów w UE, nie zakończył nawet prac nad zmianami w prawie. I grożą nam wielkie kary.

W latach 2011 – 2020 kraje UE mają znacząco zmniejszyć ilość wytwarzanych odpadów, a także zwiększyć ich procent podlegający różnym rodzajom przetworzenia i utylizacji. Maruderzy zderzą się z systemem kar. Najwyższa z nich to 200 tys. euro dziennie. Przedsmak tego, że Unia pobłażliwa nie będzie, otrzymały właśnie Włochy. W marcu Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że kraj ten nie wykorzystał wszystkich środków, ażeby zapobiec kryzysowi w gospodarce odpadami. Został zobowiązany do niezwłocznego rozwiązania problemu. – Włoski rząd dostał na to kilka miesięcy, a potem zacznie płacić kary – wyjaśnia Witold Naturski, członek zespołu doradców przewodniczącego Parlamentu Europejskiego prof. Jerzego Buzka.

Kto jest właścicielem śmieci

Resort środowiska stara się zdążyć. Przygotował projekt zmian w ustawach o utrzymaniu porządku i czystości w gminach i w ustawie o odpadach, teraz konsultowanej przez inne ministerstwa oraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Główne jego założenie polega na zmianie własności śmieci. Dotąd ich właścicielem był wytwórca, czyli w praktyce każdy z nas. Teraz pieczę nad odpadami mają przejąć gminy. – Gdy taką zmianę wprowadził samorząd Legionowa, nagle okazało się, że odpadów jest 2,5 razy więcej niż wcześniej, bo ludzie po prostu przestali wywozić je nielegalnie do lasu – mówi Bernard Błaszczyk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska. – Tu tkwi sedno problemu, którego przez lata nie potrafiliśmy rozwiązać – mówi senator Andrzej Misiołek z senackiej komisji środowiska.

Żywiecczyzna i jej turystyczne gminy leżące wokół Jeziora Żywieckiego płacą za te zaniechania wysoką cenę. Wody akwenu systematycznie zasilane są śmieciami z okolicznych domków letniskowych. Ich właściciele bowiem, zameldowani najczęściej w miastach na Śląsku, prawnie zobowiązani są do wywożenia swoich śmieci tam, gdzie ów meldunek posiadają. – Łatwo zgadnąć, jak sprawa jest rozwiązywana w praktyce – opowiada Jerzy Starypan, prezes firmy Beskid sp. z o.o. zajmującej się prowadzeniem gospodarki odpadami w 18 gminach na Żywiecczyźnie.