Rząd przygotowuje specustawę prawno-własnościową, która ma pomóc ludziom nie tylko odbudować zawalone domy, ale również postawić je w nowych bezpiecznych miejscach.

Pomoc, którą obecnie otrzymują gminy i ich mieszkańcy na walkę z powodzią i jej skutkami, nie jest wystarczająca do tego, by przywrócić do stanu używalności budynki po powodzi. Tomasz Siemoniak, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, zapowiedział wczoraj w Sejmie, że może dojść do sytuacji, w której przenoszone będą całe miejscowości. Takie właśnie procedury budowlano-finansowe ma umożliwić nowa specjalna ustawa.

– Będą wytypowane najbardziej poszkodowane gminy, które otrzymają nadzwyczajną pomoc na odbudowę. Jest to tzw. plan 600 mln zł. Przewidujemy, że ta pomoc będzie skierowana na to, by w nowych miejscach można było odbudować domy – mówił Tomasz Siemoniak w Sejmie. Dodał, że ustawa ma stworzyć mechanizmy pozwalające wybrać osobom, których domy zostały zniszczone przez osuwiska, czy chcą się budować w nowym miejscu, czy otrzymać mieszkanie.

Ustawa ma pozwolić na załatwienie formalności w szybki sposób, bez oczekiwania (zwykle kilku miesięcy) na otrzymanie koniecznej w takiej sytuacji tzw. karty osuwiska (inwentaryzacja osuwiska).

Nie wiadomo jeszcze, ile dokładnie było osuwisk po tegorocznej powodzi. Jednak według wojewódzkich inspektoratów nadzoru budowlanego w gminie Lanckorona na terenach osuwiskowych znajduje się około 70 budynków. W rejonie Łaśnicy do rozbiórki nadają się 34 budynki. W Międzybrodziu Bialskim zagrożonych jest 140 budynków. W samym województwie podkarpackim z domów na osuwiskach ewakuowano kilkadziesiąt rodzin.

Tomasz Siemoniak tłumaczył w Sejmie, że domy zalane wodą można osuszyć. Tymczasem te, które znalazły się w miejscu osuwisk, nie nadają się do ponownego zamieszkania.