„Jak nie urodzisz mi dziecka, to wsadzę cię w golfa, poleję benzyną i spalę” – takie słowa 26 grudnia 2009 roku tuż przed rozstaniem z partnerem usłyszała Anna, samotna matka 14-letniej córki.

Od czasu, gdy postanowiła zerwać znajomość, mężczyzna nie daje jej spokoju. Śledzi ją, zasypuje wulgarnymi SMS-ami, telefonuje do pracy. Czasem dzwoni nawet 30 razy w ciągu dnia. Niemal codziennie przychodzi pod jej dom. Naciska dzwonek do drzwi, a potem ucieka. Nachodzi też jej pracodawców. Ostatnio był u jej dyrektor i żądał, by zwolniła Annę z pracy. Argumentował, że jest niedobra i nie chce z nim rozmawiać. Na szczęście jej przełożeni znają sytuację.

Mężczyzna zostawia listy za wycieraczką jej auta, w których przeprasza za słowa o podpaleniu. Mimo to staje się coraz bardziej agresywny. Dwa razy ją napadł i mocno szarpał. Użyła gazu pieprzowego. Sprawę zgłosiła policji i prokuraturze. Ale dręczyciel nie usłyszał zarzutów.

Problemem jest brak definicji stalkingu w polskim prawie. – W USA to przestępstwo zagrożone karą pięciu lat pozbawienia wolności oraz grzywną w wysokości ćwierć miliona dolarów, a u nas bezpośrednich regulacji brak – przyznaje prawnik Maciej Żakiewicz.

Trzy miliony nękanych

Historia Anny to klasyczny przykład przemocy emocjonalnej czy uporczywego nękania. Jak wynika z najnowszego raportu Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości, do którego dotarl „DGP”, takich osób może być w Polsce ponad 3 mln. Co dziesiąty dorosły mieszkaniec naszego kraju odpowiedział, że padł ofiarą takiego dręczenia, a ponad 13 proc. o przypadkach nękania słyszało w swoim bezpośrednim otoczeniu.

– Ze względu na skalę zjawiska i jego powagę, mamy nadzieję, że zachowania składające się na stalking jeszcze w tym roku będą u nas ścigane, bo staną się przestępstwem – zapowiada w rozmowie z „DGP” minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski.

Podstawą do legislacyjnych zmian ma być właśnie raport IWS. – Konieczne jest jednak precyzyjne określenie, jakie konkretnie zachowania podejmowane w jakich okolicznościach są niedozwolone – zaznacza minister Kwiatkowski.

Obsceniczne SMS-y

Zachowań podpadających pod stalking może być wiele. Od rozsiewania plotek i kłamstw na temat swoich ofiar po próbę gwałtu. Niektóre z nich są przestępstwami, wiele nie jest przez prawo zakazanych. Niemal połowa ofiar stalkingu była szantażowana, nękana obscenicznymi SMS-ami, nocnymi telefonami. Co piąty padł ofiarą przemocy, z czego 4 proc. – ofiarą gwałtu.

Z raportu wynika, że ofiarami najczęściej są kobiety. Sprawcą połowy przypadków jest były bądź aktualny partner. Motywem uporczywego nękania może być np. zazdrość, zawód miłosny, nienawiść, spory rodzinne czy sąsiedzkie. Do grup szczególnego ryzyka należą osoby młode, samotne, studenci oraz przedstawiciele tych grup zawodowych, które z racji swojej profesji częściej mają kontakt z ludźmi. Głównie lekarze, prawnicy czy nauczyciele. Pierwszy i najgłośniejszy w Polsce przypadek stalkingu dotyczył dentystki Andżeliki Krupskiej, prześladowanej przez pacjenta. Po głośnym procesie sąd skazał jej „amanta” na 3,5 roku więzienia. Zarzuty usłyszał dopiero po interwencji ministra sprawiedliwości.