300 tys. zł zadośćuczynienia od Skarbu Państwa, plus odsetki, przyznał w środę Sąd Okręgowy w Białymstoku sędzi z Suwałk Grażynie Zielińskiej za niesłuszny areszt w sprawie karnej, w której została prawomocnie uniewinniona. Wyrok nie jest prawomocny.
Publikacja: 12 maja 2010, 13:05 Aktualizacja: 12 maja 2010, 13:17
Sędzia Zielińska została oskarżona, a potem prawomocnie uniewinniona od zarzutów dotyczących m.in. kilkukrotnego przyjęcia w latach 2000-2005 łapówek, głównie za korzystne rozstrzygnięcia w sądzie (m.in. zawieszenie wykonania kary). Proces zakończył się wiosną 2009 roku.
W 2006 roku była przez pięć miesięcy aresztowana dla potrzeb tego śledztwa, za co domagała się miliona złotych zadośćuczynienia za cierpienia fizyczne i moralne.
Postępowanie w sprawie zadośćuczynienia było, na wniosek sędzi, tajne.
Jak powiedział PAP sędzia Janusz Sulima z Sądu Okręgowego w Białymstoku, co do zasady prokuratura zgadzała się, iż Grażynie Zielińskiej należy się zadośćuczynienie, ale w kwocie znacznie mniejszej, bo 30 tys. zł.
Sąd ocenił jednak, że właściwą kwotą jest 300 tys. zł, wyliczając wysokość zadośćuczynienia za każdy miesiąc aresztu, na 60 tys. zł. Zasądził też ustawowe odsetki, w wysokości 13 proc. rocznie, płatne od dnia uprawomocnienia się wyroku, do dnia zapłaty.
Sędzia Sulima dodał, że zasądzone zostało jedynie zadośćuczynienie, bo Grażyna Zielińska nie domagała się odszkodowania (przyznawane jest za szkody materialne, np. brak wynagrodzenia).
Wyrok nie jest prawomocny, przysługuje od niego apelacja. Jak poinformowano PAP w kancelarii adwokackiej reprezentującej sędzię Grażynę Zielińską, adwokat sędzi złoży wniosek o uzasadnienie wyroku, a dopiero potem podejmie decyzję czy się od niego odwoływać.
Podobnie zamierza postąpić Prokuratura Apelacyjna w Białymstoku, która w sprawie sędzi stawiała zarzuty i składała do sądu wnioski o areszt.
W grudniu 2009 roku sędzia Grażyna Zielińska wróciła do pracy w Sądzie Okręgowym w Suwałkach, gdzie przed zawieszeniem w czynnościach służbowych była przewodniczącą wydziału karnego oraz wiceprezesem sądu.
Prokuratura oskarżyła w tej sprawie więcej osób. Sąd Okręgowy w Łomży, jako sąd pierwszej instancji, co podtrzymał później sąd odwoławczy, uniewinnił sędzię i dwóch suwalskich adwokatów, skazując jedynie trzy osoby na kary w zawieszeniu za usiłowanie wręczenia łapówek funkcjonariuszom publicznym.
1: ABC z IP: 188.33.175.* (2010-05-12 15:48)
Ciekawe ile dostałby przedsiębiorca zarabiający kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie przy podobnych okolicznościach.
2: cube z IP: 212.87.13.* (2010-05-12 16:16)
30 tys?
3: keyek z IP: 79.188.98.* (2010-05-12 16:33)
kruk krukowi.. to przysłowie znane
oliwa sprawiedliwa...także znane
nie procesuj się nigdy z sędzią
bo procesy w kłopoty cię wpędzą
4: Andrzej z IP: 91.150.223.* (2010-05-12 20:32)
Za stalinowskie wieloletnie więzienia ludzie dostają kilkadziesiąt tysięcy zadośćuczynienia. W dodatku wtedy to było bezprawie a dzisiaj środek zabezpieczający został wykonany zgodnie z prawem.
5: natalia z IP: 217.173.187.* (2010-05-12 23:15)
Widać, że zatraciła pojęcie wartości pieniądza ,oj niezdrowy to objaw wymagający rozpoznania i pilnego leczenia.
6: człowiek z IP: 83.11.243.* (2010-05-13 07:04)
Nie lubię sędziów. O wielu mam bardzo złe zdanie. Ale niezależnie od tego uważam, że za małe odszkodowanie otrzymała ta sędzia, z prostej przyczyny.
Ona piastuje taki urząd, który wymaga "czystości". Sam fakt aresztowania, jakże lubianego przez milicję o nazwie prokuratura, spowodował, że na pewno poniosła śmierć cywilną i w wielu momentach, do końca zycia, będą na nią skargi, podważania wyroków pod zarzutem wzięcia łapówki itd.
Ona jest spalona...
7: MM z IP: 145.237.109.* (2010-05-13 07:31)
Z jednej strony sporo, bo za zrujnowanie zdrowia w szpitalu np. zarażenie żółtaczką, zasądza się 10 razy mniej.
Ale z drugiej strony to musiał być dla kobiety (jak się okazało niewinnej) wielki szok i te 300 tyś tego z całą pewnością nie wyrówna, bo kto by chciał przeżyć załamanie, stygmatyzację i siedzieć w areszcie za równowartość średniej klasy samochodu
8: mira z IP: 86.63.108.* (2010-05-14 12:48)
ale wyrok uniewinniający wcale nie oznacza że ktoś nie popełnił przestępstwa, oznacza tylko to, że nie było na niego wystarczająco mocnych dowodów (np. w sytuacji gdyby dowody winy zostały ukryte, zniszczone i nie ma jak tego wykazać).
Jeśli niezależny sąd dwukrotnie zastosował wobec podejrzanej sędzi areszt (uznając że okoliczności sprawy wskazują na wysoki stopień prawdopodobieństwa że oskarżenie jest słuszne) kto wie jak to naprawdę było...Takiego środka nie stosuje się ot tak sobie, a już na pewno nie wobec tego typu osób.
Odszkodowanie...szkoda że przeciętny Kowalski w analogicznej sytuacji może liczyć najwyżej na 5-10% tego co dostała ta pani. Widać są równi i równiejsi.
9: kris z IP: 85.31.244.* (2010-05-14 16:59)
Trzeba mieć się na baczności z rozdawnictwem budżetowych pieniędzy. Może spotkać nasza kraj to samo co Grecję.
10: plosiak z IP: 79.175.198.* (2010-05-16 16:40)
Do wszystkich przyszłych doradców prawnych - zacznijcie odróżniać odszkodowanie od zadośćuczynienia. Ta porada gratis. Następna płatna rynkowo. Czyli pewnie z 5 zerami.

Kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwym daje podstawy do cofnięcia pozwolenia na broń – potwierdził Naczelny Sąd Administracyjny.