Wniosek o odrzucenie projektu zgłosili przedstawiciele klubów PO i Lewicy. W wieczornym głosowaniu za odrzuceniem projektu było 232 posłów, 179 było przeciwnych, a trzech wstrzymało się od głosu.

Chodzi o projekt społeczny, pod którym podpisało się 160 tys. osób, odrzucony w zeszłym roku; przejęła go grupa posłów (z PiS, PSL i koła Polski Plus) i ponownie złożyła w Sejmie. Projekt zakładał karanie więzieniem do lat trzech za dokonywanie zabiegów in vitro; eksperymenty na embrionach zagrożone byłyby karą od 5 do 25 lat więzienia, a handel nimi - karą nie krótszą niż trzy lata więzienia.

Autorzy projektu uzasadniali go tym, że obecnie w Polsce nie ma żadnych uregulowań dotyczących tej kwestii, co - jak przekonywali - jest "źródłem wielu bulwersujących nadużyć moralnych". "Celem ustawy jest uregulowanie tej materii poprzez całkowity zakaz popełniania czynów, które godzą w godność ludzką i naruszają prawa człowieka" - napisali w uzasadnieniu.

W Sejmie zostało złożonych pięć projektów dotyczących in vitro. Z powodu różnicy zdań nad osobnymi ustawami w PO pracowali: Jarosław Gowin (kierował pracami zespołu przy kancelarii premiera ds. Konwencji Bioetycznej) oraz Małgorzata Kidawa-Błońska.

Projekt Gowina wprowadza prawną ochronę embrionów ludzkich, zakaz handlu i nieodpłatnego przekazywania innym osobom zarodków i gamet. Zapłodnienia in vitro mają być dostępne wyłącznie dla małżeństw, a w szczególnych przypadkach także dla samotnych kobiet. Gowin proponuje, by istniała możliwość utworzenia tylko dwóch zarodków, które muszą być implantowane matce; wyklucza pobieranie komórek rozrodczych od osób trzecich. Sąd może zgodzić się na implantację embrionu ludzkiego innej kobiecie w przypadku: śmierci matki genetycznej, wycofania zgody na implantację, upływu dwóch lat od daty utworzenia embrionu ludzkiego.