Projekt przewiduje wymóg przedstawiania przez prokuratora generalnego parlamentowi jawnej informacji o liczbie zastosowanych podsłuchów oraz zakaz korzystania z nich w postępowaniach innych niż karne. Chodzi np. o postępowania przed sądami cywilnymi czy pracy.

"Działalność operacyjna policji i innych służb specjalnych, realizowana w warunkach niejawności, w naturalny sposób powoduje pewien konflikt z niektórymi zasadniczymi prawami jednostki, w szczególności dotyczy to prawa do prywatności" - mówił w Sejmie wiceminister sprawiedliwości Zbigniew Wrona, uzasadniając projekt. "Ściganie karne to nieustanny konflikt interesów. Z jednej strony interesu społecznego reprezentowanego przez organy ścigania, z drugiej interesów osób, które znalazły się w orbicie zainteresowania tych organów" - tłumaczył.

Przekonywał, że chociaż bezpieczeństwo publiczne, co do zasady, usprawiedliwia ograniczanie przez ustawodawcę korzystania z wolności obywatelskich, ale wymaga w tym "proporcjonalności dopuszczalnego wkroczenia w sferę dóbr osobistych jednostki".

Jak mówił, fakt, że działania operacyjne mogą być niejawne, czyni je "podatnymi na nadużycia".

O takich nadużyciach mówił Marek Ast (PiS). Jak przypomniał, kilka miesięcy temu media "opisywały sprawę wysokiego rangą funkcjonariusza jednego z organów ścigania, który dostał zgodę prokuratury na wykorzystanie w prywatnym procesie przeciwko dziennikarzowi jednego z ogólnopolskich tytułów materiałów operacyjnych w formie podsłuchów". Jak mówił, stało się tak w państwie, w którym rządząca partia "próbuje wykazać, że to jej poprzednicy wykorzystywali służby państwowe dla realizacji swoich celów politycznych". Ast przekonywał, że rozwiązania, które wprowadza projekt, dadzą się wyprowadzić z konstytucji, ale uznał za słuszne wzmocnienie w tym zakresie Kpk. Zgodził się z nim Józef Zych (PSL).