Sąd powinien móc umorzyć śledztwo, którego prokurator w określonym czasie nie jest w stanie zakończyć aktem oskarżenia. Podobny model funkcjonuje m.in. w Austrii – taką propozycję zmian w procedurze karnej przedstawił Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego prof. Cezary Kulesza z Uniwersytetu w Białymstoku. Sprawą dyskusyjną jest, ile czasu miałby prokurator na przeprowadzenie skomplikowanego śledztwa gospodarczego. Jednak jeśli trwałoby ono zbyt długo i nie byłoby jednoznacznego rozstrzygnięcia, podejrzany miałby prawo wystąpić do sądu o ocenę zebranego materiału dowodowego, a ten mógłby śledztwo umorzyć. – To bardzo dobre rozwiązanie – ocenia były minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski. – Wszędzie tam, gdzie można, należy wprowadzać kontrolę sądową.

Prokuratorzy są jednak dosyć sceptyczni wobec pomysłów przyspieszenia śledztw, zwłaszcza gospodarczych. Bo jak np. przyspieszyć postępowanie, w którym czeka się miesiącami, a niekiedy latami na pomoc prawną z zagranicy?

– Cały system prowadzenia postępowań przygotowawczych i procesów trzeba przyspieszyć i usprawnić. A od czegoś trzeba zacząć – ocenia Ćwiąkalski. Jego zdaniem zasadne jest nawet częściowe odejście od legalizmu. – Czy naprawdę prokurator musi oskarżać o kradzież kury kogoś, kto ma już postawiony zarzut zabójstwa i grozi mu wysoka kara? – pyta się profesor. Nad częściowym odejściem od zasady legalizmu zastanawiają się też karniści zaproszeni do dyskusji przez komisję.