Od połowy przyszłego roku sądy nie będą decydować o zwolnieniu z kosztów sądowych i przyznaniu pełnomocnika z urzędu. Zadania te przejmą powiatowe centra pomocy rodzinie. Przewiduje to projekt ustawy o pomocy prawnej dla najuboższych, który jest w konsultacjach.

Zadania powiatów

- Chcemy, by o przyznaniu prawa do pełnomocnika z urzędu nie decydował już sąd - tłumaczy sędzia Grzegorz Wałejko z Ministerstwa Sprawiedliwości.

- Dziś, jeśli ktoś potrzebuje adwokata z urzędu, to składa wniosek do sądu o zwolnienie z kosztów. Wówczas to sąd bada sytuację materialną wnioskodawcy. Po wejściu w życie ustawy całość zagadnień związanych z kosztami sądowymi i oceną sytuacji materialnej przejdzie do jednostek samorządowych, konkretnie - do powiatów, dodaje.

O zwolnieniu z kosztów sądowych i przyznaniu pełnomocnika ma decydować starosta. Będzie on jednak mógł powierzyć to zadanie kierownikowi ośrodka pomocy rodzinie. Pracownicy socjalni i samorządowcy nie widzą większego problemu w przekazaniu im jeszcze jednego zadania.

- Jeżeli udzielanie pomocy prawnej i zwrot kosztów sądowych stanie się zadaniem zleconym administracji i pójdą za tym odpowiednie środki - to pomysł jest godny poparcia - mówi Elżbieta Turczewska, dyrektor Powiatowego Centrum Rodzinie w Białymstoku.

Kryteria dochodowe

Zdaniem dyrektora Grzegorza Wałejko, kryteria przyznawania pełnomocnika z urzędu i zwolnienia z kosztów sądowych powinny być maksymalnie proste. Wstępnie przyjęto, że o pomoc taką będą mogły się ubiegać osoby, których dochód jest niższy niż 200 proc. kwoty określonej w art. 8 ustawy o pomocy społecznej, czyli 461 zł w przypadku osoby prowadzącej samodzielnie gospodarstwo i 316 zł na osobę w rodzinie (ustawa z 12 marca 2004 r. - t.j. Dz.U. 2008 r. nr 115, poz. 728).

Stan majątkowy wnioskodawcy powinien być udokumentowany, np. przez zeznanie podatkowe. Decyzję o przyznaniu pomocy ma natomiast wydawać kierownik ośrodka.

- Sądy nie są przygotowane do oceniania sytuacji materialnej stron procesu - komentuje projekt Sławomir Ciupa, radca prawny z Kancelarii Ciupa, Sobol i Wspólnicy.

- Najczęściej pomoc prawną otrzymują osoby nieprowadzące działalności gospodarczej, choć niekiedy na nią nie zasługują, dodaje.

Listy udzielających pomocy

Osoby i organizacje, które zechcą świadczyć pomoc prawną, będą musiały wpisać się na specjalne listy. Będą się mogły na nich znaleźć organizacje społeczne zajmujące się poradami, a także doradcy podatkowi i prawni. Prawnik, który znajdzie się na liście, nie będzie mógł już odmówić udzielenia porady lub prowadzenia sprawy w sądzie. Po udokumentowaniu swoich wydatków ma on zwracać się do powiatu o zwrot poniesionych kosztów. Teraz sądy przyznają za tzw. urzędówki najniższe stawki.

- Dobrze, że obywatel potrzebujący porady będzie mógł wybrać adwokata z listy. Projekt oceniam pozytywnie, choć tak naprawdę decydujące będą szczegóły organizacyjne. Na przykład powiatowe centra muszą zatrudnić dodatkowych pracowników - mówi dr Łukasz Bojarski z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Za i przeciw

Zdaniem dr. Łukasza Bojarskiego sędziowie nie powinni zajmować się rachunkami i wyliczeniami uprawniającymi do korzystania ze zwolnienia z kosztów sądowych.

Innego zdania jest Krystyna Szałkowska-Kozyra, prezes Stowarzyszenia Pomocy Prawnej. Jej zdaniem ustalenie prawa do sądowej pomocy prawnej, głównie zwolnienia z kosztów sądowych i przyznania pełnomocnika z urzędu, powinno pozostać w kompetencji sądów.

- Procedury sprawdziły się i nie były nigdy kwestionowane przez kogokolwiek, a ich zmiana wprowadzi niepotrzebne utrudnienia i koszty - uważa sędzia Szałkowska-Kozyra.

Dziś bezpłatna pomoc jest świadczona także przez uniwersyteckie poradnie prawne, ale mają one ograniczone możliwości działania. Mogą udzielać porad, ale już nie maja prawa występowania przed sądem.

Filip Czernicki, prezes Fundacji Uniwersyteckich Poradni Prawnych, uważa, że udzielanie prostych informacji, np. o formalnych wymogach spadku, powinno odbywać się niezależnie od stanu majątkowego zainteresowanego. Pozostała pomoc typu porada czy reprezentowanie przed sądem wymaga jednak udowodnienia, że nie stać nas na prawnika.