Jak nieoficjalnie dowiedział się DGP, minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski przyznał, że nie jest zadowolony z funkcjonowania krakowskiej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, szkolącej aplikantów. Minister dostrzega jej słabe punkty. Nic dziwnego. Pomysł umieszczenia aplikantów w jednym ośrodku miejskim od początku wzbudzał zdziwienie w środowisku prawniczym. W pierwotnej wersji szkoła miała mieć swoje oddziały w trzech miastach akademickich. Wymieniana była między innymi Warszawa, Gdańsk, Poznań.
Publikacja: 25 lutego 2010, 03:00 Aktualizacja: 25 lutego 2010, 10:19
Aby przeczytać całość artykułu, musisz się zalogować. Jeśli posiadasz już login i hasło, wprowadź je. Jeśli nie, zapraszamy do bezpłatnej aktywacji konta.
Dostęp do treści w serwisie jest całkowicie bezpłatny. Wystarczy się zalogować. Jeśli jeszcze nie posiadasz konta, zapraszamy do jego stworzenia. Zajmie to nie więcej niż kilka minut.
1: martin z IP: 85.214.71.* (2010-02-25 04:49)
Bo aplikacje to w ogóle jest przeżytek komuny. Może miały rację bytu, w gospodarce socjalistycznej, w której państwo zapewniało zatrudnienie i płatne urlopy na naukę. Dodatkowo będąc aplikantem nie stanowiło się konkurencji dla nikogo. Teraz warunki zmieniły się o 180 stopni, a aplikacje trwają, bo rządzący nie zauważyli, że ustrój się zmienił.
Teraz w "prorodzinnym" :)) państwie aplikacje to sport dla bogatych (aplikacja radcowska, adwokacka i notarialna), albo dla ludzi bez rodziny (aplikacja ogólna).
Musi być szkółka, patroni, tradycyjne farso-praktyki itp. Nie można po prostu wyznaczyć zakresu wiedzy, przeegzaminować a praktykę nabierać w trakcie pracy. W przypadku sędziów i prokuratorów przez stanowisko asystenta.
2: Janosik z IP: 141.53.9.* (2010-02-25 05:26)
Alez moi kochani, sami sobie takie panstewko zgotowaliscie, Polska sklada sie z Gdanska, Warszawy i Krakowa, które zawistnym okiem lypa na Wroclaw czy Poznan. Reszta obywateli to biale murzyny, a co sie robi jak taki murzyn smie wzniesc sie ponad "stan" Kladzie mu sie klody pod nogi - wszelkiego rodzaju!
Do martin - w pierwszej czesci sie z toba zgadzam, ale chyba nie jest zbyt dobrym pomyslem robic z obywateli z prawnymi problemami "króliki doswiadczalne" zeby mozna bylo sie zawodu nauczyc?
Pozdro dla wszystkich
3: z z IP: 79.163.204.* (2010-02-25 07:05)
Duraczówka od początku była poronionym pomysłem. Sądownictwo stacza się organizacyjnie i kadrowo.Błędne skasowanie asesury (wyeliminowanie instytucji sędziego grodzkiego albo asesora orzekającego w grodzkim) jako okresu próby dla kandydata na sędziego, likwidacja sądów grodzkich, projekty wprowadzenia bezmyślnej kontroli wszystkich sędziów (zamiast tylko tych, którzy mają problemy z orzekaniem), to są środki po które sięgają włodarze władzy wykonawczej i ustawodawczej. Czekam kiedyś takiego pięknego dnia, kiedy wymiar sprawiedliwości się w końcu zawali i będzie spokój. Wtedy i tak padnie stwierdzenie, że wszystkiemu są winni sędziowie.
4: obywatel z IP: 83.14.75.* (2010-02-25 07:42)
Tylko osoba ministra spowodowała, że szkoła jest w Krakowie. Dojazd z północy jest dla aplikantów na pewno świetny. A wystarczyło (jeśli już ktoś się decydował na jeden ośrodek) zrobić szkołę w Łodzi, a każdy miałby w miarę blisko i niezły dojazd. Ale to jest tak, jak o lokalizacji ważnej instytucji decydują kryteria polityczne, a nie ekonoimiczne i zdroworozsądkowe..,
5: ESD z IP: 79.191.226.* (2010-02-25 07:56)
Kontrola powinna raczej porozmawiać z aplikantami bo to co jest w artykule to tylko czubek góry lodowej. Kolokwia przeprowadzane sa w skandaliczny sposob, czesc osob jest wczesniej informowana o sposobie ich rozwiazania, aplikanci z Krakowa odbywaja praktyki u czlonkow komisji (!!!) podczas gdy aplikanci z innych miast, gdzie pisma procesowe roznia sie stylem i forma otrzymuja regularnie nizsze oceny. Sprawdzajac prace slysza najczesciej: Bo w Krakowie tak sie pisze. Pisania apelacji aplikanci ucza sie w ... Sądach Odwoławczcyh :) polega to mniej wiecej na tym ze przychodza w poniedzialek slysza informacje ze i tak zadnej apelacji pisac nie beda niech ida do domu naucza sie jej pisac sami. Generalnie smiech na sali, a Dyrekcja wydaje sie troche poruszac w innej rzeczywistosci:) na dodatek zabrali aplikantom reczniki z pokojow w ramach oszczednosci:) a czy aplikanci maja placic podatek od sty[endium? Od pol roku (!!!) nie wiadomo. Zamiast z Dyrekcją kontrola powinna porozmawiac z aplikantami, wtedy wylecieliby wszyscy z hukiem z tej szkoly i przyszli bardziej kompetentni ludzie.
6: iudex z IP: 80.51.59.* (2010-02-25 07:56)
O powstającej już luce pisałem już pół roku temu w komentarzu do artykułów o szkole.Zapaść w sądownictwie dopiero nastąpi.
7: Robin z IP: 80.55.80.* (2010-02-25 08:02)
A czy ktoś pomyślał, że jak chłopak ma żonę w Szczecnie i mieszka w Szczecinie a przez 5 lat będzie jeździł do Krakowa, to może to rozbić małżeństwo? W najlepszym razie bardzo odseparuje małżonków.
8: shr z IP: 213.238.88.* (2010-02-25 08:11)
Ciekawe, który to idiota wymyślając taki rodzaj szkoły zapomniał, że jeszcze nie opanowaliśmy teleportacji?
9: hi z IP: 212.33.81.* (2010-02-25 08:24)
w moim okręgu jeszt około 60 asystentów i około 20-referendarzy po egzaminie sędziowskim. większość ma co najmniej 4-kę z egzaminu sędziowskiego, a o zostanie sr ubiegają się nawet referendarze z 3
- ką. o jakiej więc dziurze pokoleniowej mówilmy??? wraz z żoną jesteśmy gotowi przyjąć etat sr w każdym zakątku kraju, na wyjazd są gotowi również inni...po co więc ta szkoła
10: franiokimonko z IP: 78.8.115.* (2010-02-25 08:44)
do 5: jeśli rto prawda co napisałeś to dziekuje Opatrzności, ze zrobiłem aplik. w normalnym, starym i dobrym trybie... teraz to juz kaplica zupełna... oczywistym jest, ze w róznych częściach polski piłao się pisam nieco odmiennie... i tak tych bidnych aplik. uczą teraz na praktykach, ale tam w szkole piwinien bycktoś mądry, ktry ma swiadomość tych różnic i nie zaniżać z tego powodu ocen ludziom spoza kraka... zenada, po prostu zenada jakich mało...

Miejscowe przepisy urbanistyczne mają ułatwiać wznoszenie inwestycji na terenach, dla których nie uchwalono dotąd planów zagospodarowania przestrzennego.