W wielu spółdzielniach mieszkaniowych opłaty za wywóz śmieci, dostawę wody czy odprowadzanie nieczystości są uzależnione od zgłoszonej w administracji liczby mieszkańców lokalu. O tym, w jaki sposób ją weryfikować, nie decydują żadne przepisy (np. meldunkowe). Oświadczenie spółdzielcy może być w każdym czasie podważone przed władze spółdzielni, i to od zeznań sąsiadów będzie zależało, ile przyjdzie mu płacić za czynsz.

– Kilka dni temu gospodyni bloku wręczyła mi wezwanie do zapłaty. Wynikało z niego, że od dwóch lat przebywają w moim mieszkaniu dwie osoby, w związku z czym muszę uregulować nienaliczone opłaty za wodę i wywóz śmieci – w sumie ponad 1,3 tys. zł, i od tego miesiąca będę płacił wyższy czynsz. Tak naprawdę co dwa tygodnie odwiedza mnie studiująca zaocznie narzeczona. Czy taka praktyka jest zgodna z prawem – pyta czytelnik z jednej z poznańskich spółdzielni mieszkaniowych.

Donos znaczy dowód

– Spółdzielnie nie mają instrumentów prawnych służących do weryfikacji liczby osób zamieszkałych w poszczególnych lokalach – tłumaczy prof. Henryk Cioch z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Dlatego w każdej z nich powstała indywidualna praktyka mająca na celu dotarcie do nierzetelnych lokatorów.

– Jeżeli otrzymamy donos, że w danym lokalu zamieszkuje większa liczba osób, to spółdzielnia wysyła tam administratora wraz ze strażą miejską. Sprawdzane są dowody osobiste oraz przeprowadzany jest wywiad dotyczący zamieszkania. W większości przypadków ludzie twierdzą, że przyszli w odwiedziny. Na szczęście mamy wówczas informacje od sąsiadów, że dana osoba zamieszkuje w konkretnym lokalu od dawna – mówi Adam Janczewski, prezes SM w Pruszkowie.

Spółdzielnie wykorzystują w takich sytuacjach przepisy ustawy o ewidencji ludności, zgodnie z którymi osoba, która przebywa w określonej miejscowości pod tym samym adresem dłużej niż trzy doby, jest obowiązana zameldować się na pobyt stały lub czasowy najpóźniej przed upływem czwartej doby, licząc od dnia przybycia. Jest to tzw. obowiązek meldunkowy. Z kolei zgodnie z art. 147 par. 1 kodeksu wykroczeń kto nie dopełnia ciążącego na nim obowiązku meldunkowego, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny albo karze nagany. Dlatego chociaż straż miejska (do takich interwencji nie może być wzywana od 1 stycznia 2010 r. policja) nie jest jednostką powołaną do tego, aby weryfikować liczbę mieszkańców lokalu, to faktycznie musi to robić.

– Aby wezwać strażników, trzeba odwołać się do jakiegoś naruszenia. W tym przypadku byłoby to niewykonywanie obowiązku meldunkowego – tłumaczy Piotr Schramm, adwokat i partner kancelarii Gessel. W żadnym przypadku prawa do wejścia do lokalu i policzenia jego mieszkańców nie mają jednak pracownicy spółdzielni.

Zdecydowanie mniej rygorystyczne rozwiązania przyjęły inne spółdzielnie.

– W takich sytuacjach zwracamy się z wnioskiem do urzędu gminy z prośbą o ujawnienie, ile osób jest zameldowanych. Jeśli nasze podejrzenia się nie potwierdzą, możemy przeprowadzać wywiad środowiskowy wśród sąsiadów. Ten sposób nie daje jednak takich efektów jak formalne sprawdzenie meldunku – podkreśla Mieczysław Majsner, prezes Leszczeńskiej SM.