Marcin Schulz

radca prawny w kancelarii Linklaters

Przede wszystkim spółka powinna wydać wyłącznie akcje imienne. Kodeks spółek handlowych dopuszcza bowiem ograniczenie zbywalności jedynie tego typu akcji. Ograniczenia w zbywalności umieścić można zarówno w statucie, jak i w umowie akcjonariuszy. Zbycie akcji wbrew ograniczeniu statutowemu powoduje jego bezskuteczność w stosunku do spółki (wyrok SN z 7 września 1993 r., sygn. akt II CRN 60/93), co oznacza, że zarząd spółki powinien odmówić wpisu nowego akcjonariusza do księgi akcyjnej. Zbycie wbrew ograniczeniu zawartemu w umowie wspólników będzie natomiast skuteczne, może jednak rodzić odpowiedzialność odszkodowawczą zbywcy. Z tego wynikałoby, że najkorzystniejsze byłoby wpisanie wyłączenia/ograniczenia w zbywalności akcji do statutu spółki, gdyż tylko to gwarantuje silniejszy efekt. Statut nie może jednak wyłączyć, a jedynie ograniczyć, zbycie akcji. Zatem statut nie może zawierać całkowitego zakazu zbycia akcji – nawet przez określony czas. Tego typu postanowienie może się natomiast znaleźć w umowie wspólników, a dla wzmocnienia efektu może zostać obwarowane karą umowną. W praktyce stosuje się różnego rodzaju ograniczenia w zbywalności akcji pozwalające na osiągnięcie efektu zbliżonego do jej wyłączenia. Jednym z nich jest dopuszczenie zbywalności wyłącznie w określonym kręgu podmiotowym. Innym jest uzależnienie dopuszczalności zbycia od zgody spółki. Daje to zarządowi, a w konsekwencji akcjonariuszowi kontrolującemu zarząd, możliwość czuwania nad rozwojem sytuacji. W takim przypadku statut nie może jednak ograniczyć się do prostego wskazania, że zbycie akcji wymaga zgody spółki. Pod rygorem bezskuteczności ograniczenia należy na wypadek odmowy zgody określić termin do wskazania innego nabywcy (nie dłuższy niż dwa miesiące), cenę sprzedaży lub sposób jej określenia oraz termin zapłaty ceny. Możliwe jest też przyznanie akcjonariuszowi prawa pierwokupu/pierwszeństwa na wypadek zamiaru zbycia akcji przez drugiego akcjonariusza.