Ustawa o pomocy osobom uprawnionym do alimentów (Dz.U. z 2007 r. nr 192, poz. 1378) przewiduje, że dane rodziców, którzy uchylają się od łożenia na utrzymanie dzieci, trafią do Krajowego Rejestru Długów. Wniosek o wpis może złożyć gmina, jeśli alimenty nie będą płacone przez sześć miesięcy.

- Teraz dłużnik nie będzie mógł normalnie funkcjonować w społeczeństwie nawet przez dziesięć lat, gdyż właśnie tyle czasu jego dane mogą być przechowywane w rejestrze - mówi Aneta Cichosz z KRD.

Z rejestru korzystają banki, operatorzy telefoniczni i internetu.

- Dziś nawet jeśli zostaną zasądzone alimenty, często dłużnicy uchylają się od ich płacenia, ukrywają dochody lub pracują na czarno - mówi sędzia Ewa Waszkiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Sądów Rodzinnych. Sam wyrok sądowy nie działa wystarczająco mobilizująco - mówi sędzia Waszkiewicz.

W przypadku nieskutecznej egzekucji alimentów osoba uprawniona do ich otrzymywania może już dziś złożyć do urzędu gminy lub ośrodka pomocy społecznej wniosek o podjęcie działań wobec osoby zobowiązanej do płacenia.

- Osoby wpisane na listę dłużników mogą mieć trudności z uzyskaniem kredytu czy podpisaniem umowy z operatorem telefonii komórkowej - mówi Beata Mirska, prezes stowarzyszenia Damy Radę.

- Dotychczas taka osoba nie figurowała w żadnym rejestrze. Tymczasem zaległości poszczególnych dłużników alimentacyjnych sięgają nawet kilkuset tysięcy złotych - tłumaczy Beata Mirska.

Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów, uważa, ze umieszczenie danych dłużnika w Krajowym Rejestrze Długów, a nawet samo ostrzeżenie o takiej możliwości, skutecznie zmotywuje go do spłaty zadłużenia.

12 proc.

rodziców na bieżąco otrzymuje zasądzone alimenty