zaloguj się do e-DGP
statystyki

Sejm: sprawozdanie Sądu Najwyższego z działalności w 2007 r.

skomentuj

W 2007 r. znacznie wzrosła liczba spraw wnoszonych do Sądu Najwyższego. Najczęściej rozpatrywano kasacje - poinformował w Sejmie prezes SN, prof. Lech Gardocki.

Publikacja: 2 października 2008, 20:22 Aktualizacja: 2 października 2008, 20:39

Prezes Gardocki przedstawił w Sejmie informację na temat funkcjonowania Sądu Najwyższego w 2007 r. Jak poinformował, ogółem do SN w ubiegłym roku wpłynęły 9904 sprawy, z czego około dwóch trzecich (6365) stanowiły kasacje (dla porównania w 2006 r. wpłynęły 8883 sprawy, w tym 6034 kasacje).

Sąd Najwyższy rozpoznał więcej spraw, niż wpłynęło w ciągu roku, bo 9679

Zdaniem prof. Gardockiego, nie wpłynęło to jednak na zmniejszenie zaległości, ponieważ wpłynęło więcej spraw.

Prof. Gardocki powiedział, że Sąd Najwyższy kontynuował działalność z lat poprzednich, która skupiała się przede wszystkim na dążeniu do ujednolicenia orzecznictwa sądowego, co znalazło odzwierciedlenie zwłaszcza w uchwałodawczej działalności tej instytucji.

Wśród istotniejszych uchwał SN jego prezes wymienił m.in. uchwałę przesądzającą, że uprawnienie do delegowania sędziego do pełnienia obowiązków w innym sądzie przysługuje nie tylko ministrowi sprawiedliwości, ale też sekretarzowi stanu i podsekretarzowi.

"To uchwała trudna do przecenienia, jeśli chodzi o jej skutki praktyczne" - podkreślił prof. Gardocki

Uchwała ta przesądziła, że nie było potrzeby powtarzania wielu spraw sądowych, uchylania wyroków i wznawiania procesów w związku z tym, że w składach sędziowskich byli sędziowie delegowani nie przez szefa resortu sprawiedliwości, ale np. jego zastępców.

Wśród istotniejszych uchwał z 2007 r., szef SN wymienił tę, która mówiła, że dyżury lekarskie to nie to samo co godziny nadliczbowe. Przesądziło to, że za dyżury lekarskie nie należały się lekarzom dodatkowe wypłaty z tytułu nadgodzin - czego domagało się wielu medyków w całej Polsce.

Sprawozdawca sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka, Marian Filar (DKP), podkreślił, że na pochwałę zasługuje fakt, iż SN, mimo zwiększenia liczby wpływających spraw, czuwał, by były one rozpatrywane w terminie. "Biorąc pod uwagę, że w SN zatrudnionych jest ok. 90 sędziów, jest to duże obciążenie. Sprawność postępowania SN zasługuje na pochwałę" - powiedział poseł.

Nie zgodził się z tym Sławomir Kopyciński (Lewica), który uznał, że czas oczekiwania na rozpatrzenie sprawy wynoszący 6-8 miesięcy, to zbyt długi okres.

Według prezesa SN, jeśli porównać to z działalnością orzeczniczą sądów najwyższych w innych państwach europejskich, to jest na poziomie Niemiec lub krajów skandynawskich i jest to "standard uważany za osiągnięcie". "Można oczywiście tę sytuację polepszyć, ale trudno to z góry obiecać" - podkreślił prof. Gardocki.

Prezes Sądu był pytany również o planowany o 45 proc. wzrost wydatków SN w przyszłym roku

Jak wyjaśnił, jest to spowodowane m.in. koniecznością remontu budynku sądu, wymianą sprzętu komputerowego, itp. Jako drugi powód wymienił niepewność jeśli chodzi o planowanie wzrostu wydatków na wynagrodzenia sędziów i pracowników administracyjnych oraz urzędników SN.

Pytany, jak ocenia obecny poziom legislacji i składanych do SN kasacji, prof. Gardocki oświadczył, że wraz ze swoimi kolegami prawnikami nie widzi przełomu w tej sprawie w 2008 roku. "Ciągle muszą być podejmowane starania i w zakresie legislacji i w zakresie bardziej starannego sprawdzania kasacji przez wykwalifikowanych prawników" - zaznaczył.

Posłowie podkreślali, że SN reprezentuje najwyższy poziom, gdy chodzi o orzecznictwo. Jak mówił Józef Zych (PSL) sprawozdanie "to ogromna księga do nauki, nie tylko dla prawników, ale i dla praktyków, i dla Sejmu". "Źle się stało, że debatujemy o tym, o tak późnej porze" - oświadczył.

Stanisław Chmielewski (PO) podkreślił, że Sąd Najwyższy cieszy się niezwykłym autorytetem społecznym

Wojciech Szarama (PiS) zaznaczył, że państwo powinno zapewnić takie funkcjonowanie wymiarowi sprawiedliwości, by działał jeszcze lepiej, wyroki były wydawane szybciej, było mniej uchyleń i mniej kasacji. "Inicjatywy prezydenta idące w tym kierunku są bardzo cenne" - mówił Szarama.

Filar podkreślił natomiast, że wymiar sprawiedliwości powinien trzymać się jak najdalej od polityki i Sąd Najwyższy pod kierownictwem swego prezesa jest miejscem, w którym "ta zasada jest przestrzegana i kultywowana".

Komentarze: 7

  • 1: wojtek_sdp z IP: 83.4.187.* (2008-10-02 21:56)

    a co z przymusem adwokacko - radcowskim przed S.N, czy nie powinien zostać zniesiony, a do reprezentowania strony uprawnieni byliby doradcy, Ci młodzi zdolni ludzie po prawie, są gotowi występować przed najwyższymi instancjami sądowymi, zresztą S.N już dał temu wyraz dopuszczając doradców do udziału w posiedzeniach, po uprzednim stwierdzeniu, że przepisy k.p.c. ustanawiaące przymus adwokacko - radcowski są niezgodne z Konstytucją.

  • 2: ipp z IP: 85.222.86.* (2008-10-02 22:38)

    doradcy przed SN? to byłaby żenada. młodzi ZDOLNI ludzie po prawie są w stanie rozwiązać test, dostać się na aplikację i zdać egzamin końcowy. Amen.

  • 3: wojtek_sdp z IP: 83.4.187.* (2008-10-02 23:33)

    do 2 typowy korporant

  • 4: Sędzia z IP: 77.222.224.* (2008-10-03 11:21)

    Ciekawe, gdzie występują ci młodzi zdolni "doradcy". Ja w Warszawie mam do czynienia tylko z tymi mniej zdolnymi, czasami po kilku latach występowania w Sądzie trochę się poduczą.

  • 5: ralfik1978 z IP: 194.181.132.* (2008-10-03 11:24)

    do 3 Doradcy przed SN śmieszne. SN jest najwyższą instancją i powinien przed nim występować peŁnomocnik z potwierdzonymi kwalifikacjami. Tuż po skończeniu prawa absolutnie nie czułem się na siłach występować przed SN i dalej twierdzę, że powininem najpierw skończypc aplikację, aby nabrać ogłądy i doswiadczenia.

  • 6: preceptor z IP: 77.115.242.* (2008-10-03 13:10)

    pocieszny jest kolega "od doradców". Słyszałeś, żeby jakiś radca/adwokat odmówił sporządzenia kasacji, bo nie lubi zarabiać - nie wnosimy, bo nie zawsze można, to nie jest kolejna instancja apelacyjna. A to groteskowe dopuszczenie doradców przed SN skutkowałoby tylko zwiększeniem liczby niezasadnych kasacji (bo mecenasi nie chcieli, ale ja wniosę, bo umiem, nie jak te korporacyjne matoły), wzrostem kasy u doradców (bo specjalna kasacja musi specjalnie kosztować) oraz obniżeniem autorytetu SN (bo doradcy będą klientom, którzy zapłacili za nieprzyjęte kasacje wciskać ciemnotę, że SN jest skorumpowany - na własną niekompetencję się przecież nie powołają). Zachłanność tej garstki oszołomów ze stowarzyszenia (zdolnych, więc pewnie i lepiej znają prawo niż sędziowie SN) powoduje tylko, że tracą niebawem pracę ludzie, którzy chcieli sobie spokojnie zarabiać na drobnych sprawach cywilnych. Teraz będą musieli aplikować. Więc: do książek "doradcy", a i przed SN za parę lat traficie..

  • 7: preceptor z IP: 77.115.242.* (2008-10-03 13:17)

    Jakoś na miejsce osławionego doktora G. nie zgłosił się żaden młody, zdolny lekarz świeżo po LEP, a tutaj jego kolega po prawie chciałby móc doktora G. i jemu podobnych móc reprezentować przed sądami... Pozwólmy też po inżynierskim z architektury projektować mosty, a tym, co zdali na prawo jazdy, prowadzić tiry - przepisy znają, co egzamin potwierdza:) Trochę realnego spojrzenia na życie - to też dowód przydatności do zawodu profesjonalnego pełnomocnika prawnego...

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy zmiany w prawie budowlanym idą Twoim zdaniem w dobrą stronę?

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter