Kto i kiedy może wykorzystywać nasze cyfrowe ślady w internecie?

MINISTER MICHAŁ SERZYCKI, GIODO:

Rozwój nowych technologii i upowszechnienie internetu powodują, że coraz bardziej aktualne stają się pytania dotyczące naszego bezpieczeństwa w sieci. Uważam, że choć w intenecie nie jesteśmy anonimowi, to mamy prawo do prywatności i powinniśmy o nią walczyć. Tym bardziej że ogromna ilość danych osobowych jest pozyskiwana bez naszej wiedzy i zgody. Dla przykładu wymienię stosowany przez wyszukiwarki mechanizm umożliwiający rejestrację odwiedzanych przez użytkownika stron www i tworzenie na tej podstawie profili osobowościowych. Tymczasem ta informacja w połączeniu z innymi, którymi dysponuje dostawca usługi, może stanowić dane osobowe, które powinny podlegać ochronie. Dlatego jako organ do spraw ochrony danych osobowych będę zabiegał, by, zgodnie z wypracowanym w Unii Europejskiej stanowiskiem, dostawcy usług internetowych, w tym operatorzy wyszukiwarek, dopełniali obowiązku informacyjnego, czyli zawiadamiali, kto, w jakim zakresie i po co zbiera nasze dane. A z chwilą, gdy przestają one służyć określonemu i uzasadnionemu celowi – były usuwane.

ZBIGNIEW STAWARZ, ZASTĘPCA DYREKTORA BIURA KRYMINALNEGO, Z KOMENDY GŁÓWNEJ POLICJI:

Internetu nie da się opanować. Nawet Chiny, gdzie jest jeden operator, nie są w stanie całkowicie kontrolować danych w internecie. Zatem uchwalanie przepisów prawnych, które mają ograniczyć tę sferę, z góry skazane jest na niepowodzenie. Jeśli bowiem istnieje przepis, to musimy mieć możliwość jego egzekwowania i zastosowania sankcji. Większość danych osobowych w sieci pochodzi od samych użytkowników. Problemem jest, jak się ustrzec przed negatywnymi konsekwencjami rozpowszechniania danych prywatnych.

Do jakich naruszeń dochodzi w sieci najczęściej?

ZBIGNIEW STAWARZ:

Podszywanie się pod cudzą tożsamość. Przeprowadzanie transakcji za pomocą kont, do których użytkownicy się włamują. Odnotowujemy też włamania do skrzynek e-mailowych. Trudno jednak określić, czy to jest przestępstwo, dlatego że mamy problem z udowodnieniem zamiaru. Szczególnie drastycznie przedstawiają się działania przeciwko bankom, np. można zablokować wejście na ich strony internetowe.

Efektem takiego włamania hakerów jest niemożność przeprowadzenia transakcji, nawet przez kilka dni. W grach komputerowych dochodzi do kradzieży niektórych jej elementów, np. świetlnych mieczy. Płaci się za takie przedmioty walutą wirtualną, ale aby je nabyć, należy zapłacić rzeczywiste pieniądze.

Przy ostatnich zmianach ustaw policja poparła wprowadzenie przepisów ułatwiających blokowanie stron. Nie możemy w przypadku fishingu w sieci banku czekać trzy dni na zezwolenie sądu. Tu trzeba działać błyskawicznie, ponieważ dochodzi do wyłudzenia danych osobowych bardzo wrażliwych, takich jak konta, logowanie, numery kart kredytowych, które umożliwiają nielegalny przelew. Takich przestępstw będzie coraz więcej.