"W niedługim czasie podejmiemy intensywne czynności, zmierzające do jak najszybszego zakończenia śledztwa i oskarżenia wykonawców kradzieży" - potwierdził informacje PAP prowadzący śledztwo w sprawie kradzieży prok. Piotr Kosmaty.

Jak wyjaśnił, taka decyzja podyktowana jest faktem, że prokuratura zebrała już kompletny materiał dowodowy w stosunku do sprawców kradzieży i nie ma powodu oczekiwania na rezultaty pomocy prawnej ze Szwecji. "Ten wątek będzie badany oddzielnie" - powiedział prok. Kosmaty.

Tablica z historycznym napisem "Arbeit macht frei" znad bramy b. niemieckiego obozu została skradziona 18 grudnia nad ranem. Napis odnaleziono 70 godzin później we wsi Czernikowo koło Torunia. Złodzieje pocięli go na trzy części. Po badaniach kryminalistycznych w czwartek tablica została przekazana muzeum.

O udział w kradzieży podejrzanych jest pięciu Polaków. Z ustaleń prokuratury wynika, że działali oni na zlecenie pośrednika ze Szwecji, Andersa Hoegstroema, który jest ścigany listem gończym przez prokuraturę. W czwartek prokuratura złożyła w sądzie wniosek o wydanie za Szwedem Europejskiego Nakazu Aresztowania.

Czterem podejrzanym w sprawie kradzieży Polakom Prokuratura Okręgowa w Krakowie postawiła zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, kradzieży napisu "Arbeit macht frei" oraz uszkodzenia tego napisu, będącego zabytkiem i dobrem o szczególnym znaczeniu dla kultury. Podobny zarzut - udziału w grupie przestępczej oraz nakłaniania do kradzieży i zniszczenia napisu - usłyszał piąty podejrzany Marcin A. Wszyscy trafili do aresztu na trzy miesiące. Grozi im kara do 10 lat pozbawienia wolności.