Premier przekonywał podczas piątkowej konferencji prasowej w Warszawie, że zmiany posłużą usprawnieniu władzy w Polsce, m.in. poprzez "ograniczenie zbędnych pól konfliktu".

Prace nad założeniami zmian w konstytucji trwały w kancelarii premiera od listopada, Tusk kilkakrotnie spotykał się z konstytucjonalistami.

Kiedy premier w listopadzie przedstawiał swoje pomysły na zmiany w konstytucji, proponował m.in., aby prezydenta wybierało Zgromadzenie Narodowe, czyli Sejm i Senat. Dziś tłumaczył, dlaczego zmienił zdanie: "Przyjąłem do wiadomości argumenty wielu uczestników tej debaty, dotyczące np. budzącego kontrowersje postulatu, aby zmienić tryb wyboru prezydenta, przede wszystkim z tego względu, że zapisany on jest w dzisiejszej konstytucji jako prawo obywateli". "Uznałem jako bardzo ważkie argumenty na rzecz takich zmian w konstytucji, które nie naruszają praw człowieka i obywatela" - powiedział szef rządu.

W listopadzie premier opowiadał się za tym, aby głowa państwa została pozbawiona prawa weta

W listopadzie premier opowiadał się za tym, aby głowa państwa została pozbawiona prawa weta. Już na początku grudnia minister w kancelarii premiera Michał Boni mówił o odrzucaniu weta większością bezwzględną. Dziś premier potwierdził, że jeśli zmiany w ustawie zasadniczej wejdą w życie, weto będzie odrzucane większością bezwzględną. Obecnie wymagana większość to 3/5 ustawowej liczby posłów.

"To oznacza, że prezydent utrzymując ten instrument w swoim ręku, ma możliwość argumentacji na rzecz swoich poglądów wobec opinii publicznej, wobec polityków, wobec parlamentu, równocześnie nie może blokować woli większości parlamentarnej, wtedy, kiedy ona stanowi prawo" - mówił dziś szef rządu.