"Zdarzają się chwile, w których sędzia, prawnik i obywatel powinien odważyć się i podjąć nowe wyzwania" - tak Seremet zaczął swoje wystąpienie przed KRS. Chce on, by prokuratura sama wszczynała postępowania w ważnych sprawach, "nie czekając kunktatorsko na doniesienie" i nie oglądając się na politykę czy media. Zadeklarował, że chce u prokuratorów "odbudować zdolności retoryczne, by umieli obronić swoje racje na sali sądowej". Tak jak pozostali, Seremet opowiedział się za zmianą formuły nadzoru w prokuraturze. Chce też zmiany formuły sądownictwa dyscyplinarnego - pierwsza instancja miałaby być w prokuraturze, a odwoławcza - już w sądzie.

Dodał, że należy "wyplenić złe nawyki w pracy prokuratorów" - w tym kontekście wymienił m.in. zbyt pochopne występowanie o areszty. Liczy też na większą aktywność prokuratorów w trakcie procesów sądowych. "Urzędujący prokurator nie nadaje się na medialną gwiazdę i nie powinien komunikować się poprzez spektakularne konferencje prasowe" - dodał. Opowiedział się również za tym, by to sądy stosowały wszystkie środki zapobiegawcze - a nie tylko areszt (obecnie prokurator może sam nakładać na podejrzanych kaucje, dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju, a o areszt musi wystąpić do sądu).

51-letni sędzia Seremet jest absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego (na studiach był członkiem NZS). Od połowy lat 80. orzekał w sądzie rejonowym i wojewódzkim w Tarnowie. W latach 1991-92 zrezygnował ze stanowiska sędziego i wyjechał do USA (jak wyznał, zawsze fascynował go ten kraj; powiedział, że odwiedził tam rodzinę i znajomych). Potem wrócił do Polski i znów został sędzią. Od 1997 r. orzeka w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie. Przez kilka miesięcy był delegowany do Sądu Najwyższego. Jest rzecznikiem dyscyplinarnym krakowskich sędziów.