W myśl założeń do projektu nowelizacji ustawy zasadniczej autorstwa ludowców, prezydent wybierany w wyborach powszechnych otrzymałby prawo składania poprawek do ustaw. Według szefa klubu PSL Stanisława Żelichowskiego, dzięki temu prezydent "miałby wpływ na proces tworzenia lepszego prawa".

"Prezydent miałby większą rolę przy tworzeniu prawa; chcemy żeby otoczył się ekspertami i mędrcami niezależnie od tego, kto będzie prezydentem. Nie chcemy, żeby tylko sami politycy, którzy walczą często o swoje interesy, a nie o interesy państwa mieli wpływ na tworzenie ustaw" - powiedział w piątek dziennikarzom Żelichowski. Poprawki prezydenta przyjmowane byłyby zwykłą większością głosów, tak jak obecnie przyjmowane są poprawki Senatu.

Według polityka, takie rozwiązanie miałoby dwa podstawowe atuty. "Otoczenie prezydenta musiałoby być bardziej merytoryczne niż polityczne, a zawsze zwiększenie liczby ekspertów pozwala urzędowi lepiej służyć krajowi" - zaznaczył szef klubu ludowców.

"To rząd prowadziłby politykę zagraniczną i mianowałby ambasadorów, a nie prezydent"

Inną propozycją PSL jest odebranie prezydentowi zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi oraz możliwości powoływania i odwoływania ambasadorów, a przekazanie tych kompetencji szefowi rządu.

"To rząd prowadziłby politykę zagraniczną i mianowałby ambasadorów, a nie prezydent. Zwierzchnikiem sił zbrojnych byłby także premier. Chcemy, żeby te styki władzy, które teraz są drażliwe i często kompromitujące dla państwa przestały istnieć" - powiedział Żelichowski.