zaloguj się do e-DGP
statystyki

Co nam daje Traktat Lizboński

skomentuj

Podpisany w grudniu 2007 r. i ratyfikowany w piątek przez Irlandię unijny Traktat z Lizbony ma usprawnić funkcjonowanie rozszerzonej UE dzięki uproszczonemu procesowi podejmowania decyzji i odejściu od prawa weta w ok. 40 dziedzinach. Najambitniejsze zmiany dotyczą polityki zagranicznej, gdyż traktat zakłada utworzenie stanowiska stałego przewodniczącego Rady Europejskiej oraz unijnej służby dyplomatycznej.

Publikacja: 3 października 2009, 18:14 Aktualizacja: 26 listopada 2009, 12:04

Nowy traktat miał wejść w życie na początku 2009 roku, kończąc trwające od 2002 roku dyskusje nad reformą instytucjonalną rozszerzonej UE. Poprzedni projekt traktatu konstytucyjnego UE przepadł w 2005 roku w referendach we Francji i Holandii.

Na drodze Traktatu z Lizbony pojawiły się przeszkody

W ubiegłym roku dokument odrzucili w referendum Irlandczycy. W piątek Irlandczycy poparli Traktat w drugim referendum, po uzyskaniu od partnerów z UE zobowiązania, że Irlandia, tak jak każdy kraj członkowski, utrzyma komisarza w Komisji Europejskiej (obowiązujący obecnie Traktat z Nicei wymusza redukcję liczby komisarzy w stosunku do liczby krajów już od powołania nowej KE), oraz prawnych gwarancji, że dokument nie naruszy neutralności kraju ani narodowych kompetencji Irlandii w polityce podatkowej i w sprawie aborcji.

Jako nową datę wejścia w życie dokumentu wskazuje się początek 2010 roku. Poza Irlandią wszystkie inne kraje UE wybrały - uwieńczoną sukcesem - ratyfikację drogą parlamentarną. Procesu ratyfikacji wciąż nie zakończyły Polska i Czechy, gdzie prezydenci obu państw nie podpisali jeszcze aktów ratyfikacyjnych.

Traktat Lizboński zachowuje najważniejsze postanowienia instytucjonalne eurokonstytucji

Wśród nich utworzenie stanowiska przewodniczącego Rady Europejskiej, którego nieco na wyrost nazywa się prezydentem UE. Jego kadencja ma trwać 2,5 roku z możliwością odnowienia. Ma on przejąć rolę pełnioną obecnie przez premierów państw sprawujących półroczne przewodnictwo UE w reprezentowaniu Unii na świecie, np. na szczytach UE z Rosją czy innymi państwami trzecimi. Ta nowa twarz UE ma być odpowiedzią na powszechną krytykę, że UE nie mówi dziś jednym głosem i brakuje jej "jednego numeru telefonu", pod który mógłby zadzwonić prezydent USA.

Drugie stanowisko, które ma zwiększyć widoczność UE na arenie międzynarodowej, to zdecydowanie wzmocniony Traktatem z Lizbony wysoki przedstawiciel UE ds. polityki zagranicznej (dziś Javier Solana). Traktat zakłada, że będzie on wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej, odpowiedzialnym za unijną służbę dyplomatyczną (tzw. Europejska Służba Działań Zagranicznych) i dysponującym znacznie większym niż obecnie budżetem.

W Traktacie z Lizbony odstąpiono od nazwy konstytucja, jak też od unijnych symboli Unii, takich jak flaga i hymn ("Oda do radości" Beethovena), by nie sugerować, że UE jest superpaństwem. Traktat zawiera jednak listę wartości, na których opiera się Unia, nie zapominając przy tym o "poszanowaniu tożsamości narodowej". W preambule, wbrew staraniom Polski, nie znalazło się odwołanie do chrześcijańskich korzeni Europy. Nawiązano natomiast do "kulturalnego, religijnego i humanistycznego dziedzictwa Europy".

Usprawnieniu Unii służy zastąpienie zasady jednomyślności w Radzie (ministrów) UE (czyli zniesienie prawa weta pojedynczych państw) w ponad 40 sprawach, głównie proceduralnych. Weto utrzymano jednak w tak zasadniczych kwestiach, jak zmiany w traktatach, poszerzenie UE, polityka zagraniczna i obronna, zabezpieczenie socjalne, podatki i kultura.

Najwięcej kontrowersji w Polsce wzbudziły zapisy dotyczące podejmowania decyzji w Radzie UE w dziedzinach, w których stanowi ona kwalifikowaną większością głosów. Na wniosek Polski przywódcy państw UE uzgodnili, że praktycznie do 2014 roku będą obowiązywały dotychczasowe, korzystne dla Polski zasady głosowania w Radzie UE, które przewiduje Traktat z Nicei. Dopiero potem zacznie obowiązywać system podwójnej większości państw (55 proc.) i obywateli (65 proc.) przepisany z eurokonstytucji.

Komentarze: 27

  • 1: norek z IP: 82.160.6.* (2009-10-03 19:14)

    traktat to cywilizacja , wiem ze jest lobby w Polsce które nie lubi stryktur Eu, za to kocha kasę z EU,to ze Kaczyński powiedział ze podpisze nie jest pewne bo u niego honor spływa jak po kaczce.

  • 2: Co zabiera traktat lizbonsko ? Ktostos z IP: 91.94.28.* (2009-10-03 19:43)

    Raczej nie co daje lecz zabiera traktat lizbonsko-dranskiej choloty zlodziei.Zabiera wolnosc i suwerennosc i rozumy naiwnych,zachlystujacych sie unijnym POtworem.

  • 3: do 1 (norek) z IP: 91.94.28.* (2009-10-03 19:47)

    co wasc pieprzysz bezmozgowiem ? "nie lubi struktur eu".A czy bez tej glupiej unii nie bylo wczesniej Europy,czy nie nalezaly poszczegolne kraje do niej? Przeciez Europe tworza te kraje ale warunek ze sa suwerenne,a nie w niewoli unujnej,durniu,unijny zasrancu

  • 4: Johann z IP: 79.188.37.* (2009-10-03 20:05)

    kto przeczytał traktat ręka do góry! No cóż, jak można głosowac za czymś czego sie nie zna? Podobno trzeba głosować, żeby go potem zmienić. Byle na lepsze, bo jak widzę, wielu jeszcze nie jest do Europy przekonanych, nadal mur berliński powinien być a paszporty na wyjazd to przywilej dla wybranych? Jeśli może istnieć USA to i Kraje Zjednoczonej Europy również na tej zasadzie nie bedą czymś niezwykłym. Niezwykłe to są Chiny z ich ekspansją gospodarczą. Nawet Tienanmen im zapomniano. Co kasa robi z człowieka...

  • 5: norek z IP: 82.160.6.* (2009-10-03 20:12)

    do 3 ; spadaj do radia Maryja tam będziesz lizał zakonnicom i brał ojcu Tadeuszowi bezpośrednio.

  • 6: Polak z IP: 87.207.106.* (2009-10-03 20:20)

    Norek=prymityw intelektualny. Ten człowiek zapewne nie przeczytał tego traktatu bo pisze głupoty. Polacy w Europie są od zarania, a kiedy Polska znajdzie się w potrzebie, to Unia pokaże nam plecy - jak zawsze.. Polacy muszą liczyć tylko na siebie i nie oglądać się na nikogo.

  • 7: sceptyczka z IP: 83.9.8.* (2009-10-03 20:35)

    Traktat Lizboński to nowy sposób naciągania europejczyków na utrzymywanie tysięcy darmozjadów tworzących struktury UE. Dlaczego nie powstała struktura na wzór amerykańskich stanów. Własnie dlatego żeby unijni obiboki żyli za pracę narodów europy.

  • 8: Loeuvenhoek z IP: 84.10.138.* (2009-10-04 00:26)

    droga sceptyczko: Amerykańskie stany są politycznie częścią jednego kraju. Nie maja własnej armii. Nie prowadzą własnej polityki zagranicznej. podlegają wladzy centralnych organów państwa. Iich jedyna autonomia sprowadza sie do uchwalania prawa miejscowego. Stany USA nie są niepodległe. Kraje czlonkowskie unii europejskiej są.

  • 9: do trzech razy sztuka z IP: 90.156.122.* (2009-10-04 00:30)

    To może trzecie referendum. Bo skoro pierwsze się nie podobalo eurohurraoptymistom to drugie się może nie podobać eurosceptykom...

  • 10: Janosik, ten co przrczytal i wie o co chodzi z IP: 89.77.185.* (2009-10-04 08:14)

    oj, bedziecie plakac rzewnymi lzami...

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Wywiady i Komentarze

Wyszukaj w Panoramie Firm

Sonda:

Czy bierzesz udział w konkursach internetowych?

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter