"Proponujemy, żeby prezydent został zdefiniowany, jako najwyższy przedstawiciel RP i gwarant ciągłości władzy państwowej (...), natomiast władza wykonawcza miałaby należeć wyłącznie do rządu" - mówił na wtorkowej konferencji prasowej Zoll.

Obecnie prezydenckie weto może być odrzucone przez Sejm większością 3/5 głosów, natomiast projekt przewiduje, że konieczne będzie do tego zebranie jedynie większości bezwzględnej (więcej za niż przeciw i wstrzymujących się).

"Uważamy, że jeżeli rząd dysponuje bezwzględną większością głosów w parlamencie, to ma mandat do prowadzenia polityki wewnętrznej i zagranicznej w taki sposób, ażeby nie była ona blokowana przez prezydenta" - oświadczył Zoll.

Głowa państwa zachowałaby natomiast uprawienie do kierowania ustaw do Trybunału Konstytucyjnego przed złożeniem podpisu pod konkretnym aktem.

W artykule 10 konstytucji, w którym mowa jest o trójpodziale władz b. prezesi proponują dodanie punktu: "Prezydent jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej i gwarantem ciągłości władzy państwowej. Władzę ustawodawczą sprawuje Sejm i Senat, władzę wykonawczą Rada Ministrów, a władzę sądowniczą sądy i trybunały".

Autorzy propozycji zaznaczają, że w świetle obecnych przepisów głowa państwa, wspólnie z rządem, sprawuje władzę wykonawczą. Modyfikacja, jaką oni proponują określałaby odrębną rolę ustrojową prezydenta, jako najwyższego przedstawiciela RP, a nie, jako organu przynależącego do któregoś z trzech segmentów władzy.

Byli Prezesi TK chcą dodania do konstytucji przepisu, który mówiłby, że prezydent przedstawia stanowisko dotyczące polityki zagranicznej "na wniosek lub za zgodą prezesa Rady Ministrów".

Głowa państwa ponadto nie miałaby możliwości arbitralnej odmowy dokonania ratyfikacji umowy międzynarodowej; zachowana zostałaby jednak możliwość skierowania takiego aktu do TK.

"W pewnych szczególnych sytuacjach parlament, który ratyfikował dany układ międzynarodowy powinien mieć prawo zwracać się do prezydenta o ratyfikację w szczególnym trybie" - mówił Jerzy Stępień.

Propozycja zmian dotyka też sprawy powoływania Szefa Sztabu Generalnego i dowódców rodzajów Sił Zbrojnych. Prezydent zachowałby kompetencje ich mianowania, ale akt nominacji mógłby nastąpić jedynie na wniosek premiera.

Byli prezesi TK chcieliby też ograniczyć możliwość odmowy powoływania sędziów przez prezydenta. Proponują, by ewentualna odmowa mogła następować jedynie z ważnych powodów oraz musiała zostać uzasadniona.

Projekt przewiduje również wykreślenie z ustawy zasadniczej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. "Konstytucja nie przypisała temu organowi żadnych kompetencji, nie wiadomo, jakie są jego zadania. Doszliśmy do wniosku, że prezydent może w każdej chwili powoływać dowolne ciało doradcze, a taki właśnie ma (RBN - PAP) charakter, w świetle dzisiejszych zapisów, w związku z tym uznaliśmy, że to nie powinno być materią konstytucyjną" - tłumaczył Stępień.

Konwersatorium "Doświadczenie i Przyszłość" przedstawiło alternatywny tryb wyboru głowy państwa. Zaproponowano, by w ramach modelu parlamentarno-gabinetowego elekcja prezydenta była kompetencją Kolegium Elektorów. W jego skład wchodziliby członkowie Zgromadzenia Narodowego (posłowie i senatorowie), a także przedstawiciele województw wybieranych przez radnych sejmików wojewódzkich (w liczbie równej sumie mandatów posłów i senatorów wybieranych z danego województwa).

Prawo do zgłaszania kandydatów na prezydenta przysługiwałoby 1/4 ustawowej liczby członków Kolegium.

Nie wszyscy członkowie Konwersatorium "Doświadczenie i Przyszłość" przychylili się do takiego rozwiązania, w związku, z czym w projekcie zmian jest również wariant, który przewiduje pozostawienie dotychczasowych rozwiązań dotyczących wyboru głowy państwa.

Andrzej Zoll tłumaczył, że Konwersatorium nie zdecydowało się na zaproponowanie systemu prezydenckiego, bo poza USA nie sprawdził on się w pełni, a w krajach Ameryki Południowej w wielu przypadkach "ześlizgnął się w stronę dyktatury".

Byli prezesi TK zamierzają przedstawić swoje propozycje prezydentowi, marszałkom Sejmu i Senatu, premierowi oraz prezesowi TK. Chcieliby, aby zmiany weszły w życie jeszcze przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi.