Rekordowa liczba kandydatów przystąpi do egzaminu na aplikacje

autor: Daria Stojak, Katarzyna Wójcik-Adamska11.08.2009, 03:00; Aktualizacja: 11.08.2009, 12:25

Do wrześniowego testu na aplikacje przystąpi najwięcej kandydatów w historii korporacji. Przyczyniła się do tego niska zdawalność w ubiegłym roku i nowa uproszczona formuła egzaminu.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:GP

Polecane

Reklama

Komentarze (81)

  • darv(2009-08-11 07:28) Zgłoś naruszenie 00

    co jak co ale Ziobro był jedynym, któremu zależało na absolwentach prawa.

    A gazeta prawna i korporacje juz robia akcje pt. "powrót do egzaminów ustnych"

    Odpowiedz
  • diler chroni dilera(2009-08-12 09:43) Zgłoś naruszenie 00

    A po co ludziom wykonujacym niesamowicie intratna robote licującą z zawodem adwokata czy radcy aplikacja prawnicza?


    Na przyklad tym z show biznesu czy reklamy...?

    Odpowiedz
  • no to(2009-08-12 12:29) Zgłoś naruszenie 00

    A może pora już dojrzeć do specjalizacji. W USA to standart, że się specjalizujesz. Po szkółce masz egzamin prawie jak państwowy (w każdym razie uczciwy). Potem sobie wybierasz specjalizacje i robisz na siebie. Czy nikt nie widzi jakim marnotrawstwem jest 3,5 roku aplikacji. Przyzwoite opanowanie kilu dziedzin prawa - to bajka dla niezorientowanych. Dlatego gdyby poświęcić tek 3,5 roku na specjalizacje - dajmy na to z karnego, zamiast rozdrabniać się ucząć przedmiotów niepotrzenych albo takich z których będziemy korzystać w jakimś minimalnym zakresie - to mielibyśmy duż dobrych prawników. W połączeniu z informacja o specjalizacji można by było bez strachu, że trafimy na dyletanta w jakiejś dzidzinie, korzystać z usług prawnika. A tak, skąd mam mieć gwarancje, że prawnik do którego idę po pomoc, po paru godzinach zajęć np. z wekslowego różni się w jakiś sposób na korzyść od studenta 3 roku prawa, który właśnie zdał prawo wekslowe.

    Odpowiedz
  • ...(2009-08-12 12:28) Zgłoś naruszenie 00

    ...pytania będą trudne i egzamin też, a poczekajcie co będzie na aplikacji...kolokwia, sprawdziany itd...

    Odpowiedz
  • +(2009-08-12 12:17) Zgłoś naruszenie 00

    biznes sie kreci

    Odpowiedz
  • ccv(2009-08-12 10:44) Zgłoś naruszenie 00

    do 54 - no ale ile można się uczyć ?? Prawo ciągle się zmienia więc nigdy się nie nauczą. Może wydłużmy czas trwania aplikacji do 15 lat ? To jest marnotrastwo piniędzy podatników. Po co płacić komuś za to że ma się uczyć czegoś czego już się nauczył na studiach ? Skoro tak zachwala KSSiP przygotowanie kandydatów to chyba jednak coś umieja po studiach ? Inna sprawa że test był dużo łatwiejszy niż korporacyjny z 2008r.Tak czy siak zaczynać karierę w wieku 31 - 34 lat to raczej kiepska perspektywa. W tym wieku adwokat czy radca ma już spore doświadczenie zawodowe wie kiedy donieść wizytatorowi że sędzia który tyyyyle się uczył popełnia błedy i generlanie powiedzmy sobie szczerze że taki adwokat ma dużo przyjemniejsze życie.

    Odpowiedz
  • frodo(2009-08-12 10:35) Zgłoś naruszenie 00

    A moim zdaniem w tym roku zda około 60-70% chętnych.
    Tyle tylko, że znaczenie egzaminów na aplikację wkrótce się zmniejszy. Do niedawna dostanie się na aplikację oznaczało wejście do palestry. Teraz ciężar przesunie się w kierunku egzaminu końcowego, którego zdawalność nie będzie wynosiła 100%. Nie komentuję tego. Stwierdzam fakt.
    Czy taki model będzie dla młodych korzystny pozostawiam pod rozwagę. W mojej ocenie niekoniecznie.

    Odpowiedz
  • marco polo(2009-08-12 10:33) Zgłoś naruszenie 00

    tu masz rację - sędziowscy zawsze bili na głowę przygotowaniem merytorycznym ludzi po innych aplikacjach. Po prostu inna liga

    co do perspektyw - znajdą się ludzie po radcowskiej czy adw. zarabiający świetne pieniądze w sieciówkach ale większość będzie klepała biedę albo zarabiała na poziomie urzędnika średniego szczebla. A przede wszystkim pozazdroszczą pewnego zatrudnienia tym po szkole.

    Odpowiedz
  • apl. sąd. egz.(2009-08-12 10:28) Zgłoś naruszenie 00

    jeszcze zobaczycie, że ta wyśmiewana aplikacja sądowo-prokuratorska da ludziom którzy ją skończą o niebo lepszą perspektywę niż tym tysiącom aplikantów korporacyjnych. Tam będą mieli od pierwszego dnia fajne stypendium, znakomite przygotowanie do zawodu prawniczego i jedyny obowiązek - uczyć się. A korporanci ? pół dnia w tygodniu pożal się Boże wykładów, zasuwanie u mecenasów za grosze i marne widoki.

    Odpowiedz
  • vrt(2009-08-11 23:49) Zgłoś naruszenie 00

    do tur: aplikacja radcowska w obecnej formie polega na ( jednostkowy, konkretny przykład :D): pracy w kancelarii (kilkunastu prawników, w tym 5 z uprawnieniami - 4 radców, 1 adwokat), gdzie aplikant pisze na polecenie patrona opinie prawne dla klientów oraz pisma procesowe, które patron, będący zarazem pracodawcą, po przeczytaniu podpisuje (ach, cóż za wyzysk, niewolnictwo, okropne..brr:D) uprzednio z aplikantem przedyskutowawszy to, co ów aplikant w opinii spłodził. I tu masz rację - patron jest MAGISTREM (ha!) - zatem "oczywiście" aplikant nic się od niego nie nauczy - nic to, że jest to radca z 17-letnim doświadczeniem w obsłudze prawnej podmiotów gospodarczych (doświadczenie zawodowe aplikanta też w końcu MAGISTRA, poza obecną pracą to półroczna praktyka na V roku studiów).
    Zgadzam się, że znajomość orzecznictwa SN może być źródłem kłopotów, dodam że jeszcze większe kłopoty przysparza znajomość doktryny, a największych- znajomość obowiązujących przepisów. Dlatego mam nadzieję, że jak ognia (stosując się do własnych słów) unikasz nabywania wiedzy w którejkolwiek z wyżej wskazanych dziedzin, co z kolei jest źródłem udanego wykonywania przez Ciebie zawodu.
    Pozdawiam

    Odpowiedz
  • toś mnie zaskoczył :)(2009-08-12 15:11) Zgłoś naruszenie 00

    Do 61
    Prawnicze ??? W jakim stanie? :)

    Odpowiedz
  • Sanczo(2009-08-11 23:13) Zgłoś naruszenie 00

    Jak zwykle wśród ynteligencji prawniczej dyskusja z jej udziałem przeradza się, w tym przypadku w okolicach 50. wypowiedzi, w szastanie epitetami i udowadnianie sobie nawzajem, że interlokutor to idiota i nie wie o czym mówi.

    A tak w istocie rzeczy to chyba nie ma i długo nie będzie w tym kraju żadnego pomysłu na to, żeby młodzi zdolni i pracowici ludzie mogli być dobrymi prawnikami, żeby wiedzieli, że taka postawa pracowitości się opłaca, żeby nie odbywała się nieustanna wojna korporacji z ministerstwem i z absolwentami prawa i żeby na zasadzie systemowych rozwiązań zwykli ludzie mogli skorzystać z zapewnionej przez taki zdrowy system pomocy prawnej - począwszy od prostych spraw urzędowych czy sądowych.

    W Polsce zawsze każdy musi ciągnąć w swoją stronę. Korporacje w tym przodują, jak zdarzyło się jakimś cudem w III RP, że zabrano im monopol na decydowanie o przyjmowaniu na aplikacje, bo doprowadziły do niesłychanych patologii i decyzje w tym zakresie przejęło państwo, to korporacje w rewanżu doprowadziły do tego, że szkolenia aplikacyjne stanowią totalne powtórzenie studiów i są po prostu antytezą dbałości o poziom aplikantów.

    To jest jeden z wielu przykładów trwałego mentalnego upośledzenie struktur mających jakąś władzę w Polsce, gdzie wszędzie jest dbałość tylko o swój tyłek i zaciekła obrona swojego stanu posiadania połączona z brakiem współpracy oraz skrajną nieufnością. Dzięki temu właśnie, na tle Europy Zachodniej jesteśmy w budowaniu instytucji zaufania publicznego totalnie w dupie.

    Odpowiedz
  • tur(2009-08-11 22:38) Zgłoś naruszenie 00

    Do vrt
    "Radosna twórczość" SN bywa sprzeczna sama ze sobą. Uczenie się jej na pamięć co najwyżej może być dla prawnika źródłem kłopotów, jeżeli nie jest na bieżąco. A na bieżąco, jeżeli się nie specjalizuje, nie będzie, bo nie jest w stanie kontrolować kilku dziedzin prawa. I tutaj clue problemu. Jaki sens mają aplikacje w obecnej formie? Oto magister prawa powtarza sobie w skróconej wersji (z magistrami zamiast profesorów czy doktorów) w roli nauczycieli. Po tych 3 latach jeżeli czymś nie zajmuje się zawodowo, to będzie pamiętał tyle samo co po studiach. Gdyby te 3 lata były specjalizacją, to może by wyszedł fachowiec. A tak to będzie specjalista od wszystkiego czyli od ... :))

    Odpowiedz
  • i to tyle(2009-08-11 20:42) Zgłoś naruszenie 00

    dzieci za to mozna zareklamowac na NASZEJ KLASIE...

    Odpowiedz
  • vrt(2009-08-11 20:41) Zgłoś naruszenie 00

    do 45: taki z ciebie egzaminowany aplikant sądowy, jak ze mnie doktor habilitowany (też mogę się w internecie tak przedstawiać). Pisząc o możliwości zostania radcą czy adwokatem, miałem na myśli przede wszystkim dwójkę znajomych, którzy wpisali się do radców po egz. sędziowskim w 2006 r. i dziś zarabiają chyba więcej (a w każdym razie nie mniej) niż gdyby wtedy dostali asesurę i zostali w sądzie, będąc dziś już SSR. Koneksje - gdyby te osoby je miały, to w 2003 r. nie zdawałyby na państwową aplikację pozaetatową, tylko na korporacyjną. Zresztą jako radcy 2,5 roku temu zaczynały od zera. Ale trzeba jeszcze coś umieć i chcieć, a nie tylko siedzieć w domu i narzekać na koneksje. Po co się uczyć? Po co znać orzecznictwo? Po co cokolwiek robić? Przecież i tak na niiiic, hehe.
    Swoją drogą - nie znam żadnego radcy, który by zarabiał na tyle mało, że chciałby zmienić zawód. To jak to jest - wszyscy adwokaci i radcowie w Polsce mają owe koneksje, czy jak?

    Odpowiedz
  • NIESTETY(2009-08-11 20:37) Zgłoś naruszenie 00

    do zwyczajny-w dodatku od co najmniej jednego pokolenia wstecz.klany na sile pchane tez sie nie sprawdzaja gdy zaden z nicjh nie wyssal smykalki do prefesji Z MLEKIEM MATKI
    anie wyssal,to widac...
    taki warunek sine qua non tu obowiazuje
    w sumie lekarzem ze specjalizacja to tez zapraszamy od 2 pokolenia...
    prawo talionu

    Odpowiedz
  • apl. sąd. egz.(2009-08-11 20:17) Zgłoś naruszenie 00

    jesteś pajacem, który na siłę chce udowodnić swoje racje. Gdybyś czytał uważnie to zrozumiałbyś, że problem nie tkwi w zostaniu adwokatem czy radcą ale w znalezieniu miejsca do wykonywania tego zawodu. Bez koneksji możesz sobie być radcą z habilitacją a i tak będziesz czekać na okruchy z pańskiego stołu

    Odpowiedz
  • vrt(2009-08-11 19:59) Zgłoś naruszenie 00

    Do hue: oczywiście- znajomość "radosnej twórczości SN" jest przecież zupełnie zbędna prawnikowi w pracy :)) Nie wątpię, że z powodzeniem wykonujesz zwód, nie obarczając się tą zbędną wiedzą, hehe

    Odpowiedz
  • tyle(2009-08-12 13:39) Zgłoś naruszenie 00

    nic takieog w USa nie ma miejsce,studia trwaja minimum 7 lat,potem jest staz i egzamin adwokacki.Panstwowy dodam,na studia tez

    Odpowiedz
  • Qwe(2009-08-12 17:03) Zgłoś naruszenie 00

    Tak czytając wypowiedzi z jednej strony jest nostalgia za korporacją, z drugiej strony tęsknota za jeszcze szerszym niż dotychczas otwarciem zawodów prawniczych. Co się zmieniło, rzeczywistość się zmieniła i nastała konkurencja.
    W Polsce za dwa, trzy lata będą bezrobotni prawnicy z uprawnieniami do wykonywania zawodu.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Polecane