W wyborach do Parlamentu Europejskiego (PE) można głosować tylko raz. Obowiązuje zasada jeden człowiek, jeden głos. Okazuje się jednak, że obywatele UE, którzy mają obywatelstwo więcej niż jednego państwa UE, są w uprzywilejowanej sytuacji. W praktyce mogą oni bowiem bez przeszkód głosować więcej niż jeden raz, wybierając eurodeputowanych z kilku krajów. W efekcie ich głos znaczy więcej niż głos osoby, która uczestniczyła tylko w polskich eurowyborach. Mimo że to nielegalne, w żaden sposób nie można sprawdzić, czy osoby z podwójnym obywatelstwem UE nie głosowały wielokrotnie, wybierając kilku reprezentantów do PE. Wszystko przez lukę w prawie unijnym, które nie przewiduje żadnego ogólnounijnego spisu wyborców.

Podwójne obywatelstwo

Luka prawna sprawia, że osoba, która jest np. obywatelem polskim i jednocześnie ma obywatelstwo innego kraju UE, może zagłosować w swoim polskim okręgu wyborczym i tego samego dnia może bez przeszkód wziąć udział w eurowyborach w kilku przedstawicielstwach dyplomatycznych w Warszawie, posługując się ich paszportem.

Państwowa Komisja Wyborcza przyznaje, że nie ma możliwości sprawdzenia, czy osoba posiadająca podwójne obywatelstwo głosowała w wyborach w Polsce jako obywatel polski i w obwodzie głosowania utworzonym przez inne państwo członkowskie Unii Europejskiej jako obywatel tego kraju.

Brak informacji

– Żadne państwo UE nie przekazuje innym państwom informacji o swoich obywatelach ujętych w spisach wyborców. Nie ma również ogólnounijnego spisu wyborców, który pozwoliłby na weryfikację takich osób – wskazuje Ferdynand Rymarz, przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej.

Osoba, która w tych samych wyborach do PE głosuje przynajmniej dwukrotnie, nie jest jednak bezkarna. Zgodnie z art. 155 Ordynacji wyborczej wyborca (a więc nie tylko obywatel polski!), który więcej niż jeden raz uczestniczył w głosowaniu w tych samych wyborach do PE, podlega karze grzywny.

Kara grzywny

– Osoba, która wykorzystując fakt posiadania kilku obywatelstw UE, oddaje kilka głosów w jednych wyborach, robi to nielegalnie i popada w konflikt z prawem. Gdyby ten fakt wyszedł na jaw, to grozi jej sankcja karna – mówi Kazimierz Wojciech Czaplicki, sekretarz Państwowej Komisji Wyborczej i kierownik Krajowego Biura Wyborczego.

Jego zdaniem należy jednak doprecyzować w tym zakresie prawodawstwo ogólnounijne.

Problemy z przepływem informacji pojawiają się też, gdy obywatel UE głosuje poza terytorium swego kraju w innym państwie UE, na terenie którego stale zamieszkuje. Wówczas jego rodzimy kraj powinien wykreślić go z własnych list. Jeśli nie, cudzoziemiec może próbować oddać głos w tych samych wyborach w swej rodzimej placówce dyplomatycznej.

System trzeba udoskonalić

– Gdy obywatel UE chce głosować w Polsce, a nie w swoim kraju, to musi złożyć wniosek o wpisanie go do rejestru wyborców, który prowadzi gmina. Gmina ma obowiązek przekazania takiej informacji poprzez wojewodę do MSWiA. Resort z kolei jest zobowiązany przekazać tę informację właściwemu organowi państwa rodzimego – wyjaśnia sekretarz Państwowej Komisji Wyborczej. To pozwala kontrolować, czy jeden obywatel nie głosował kilka razy.

Eksperci od prawa wyborczego zgodnie przyznają, że trzeba udoskonalić system wymiany informacji między państwami UE o obywatelach, którzy chcą wykonywać swe prawo wyborcze w innym państwie tak, by wyeliminować pojawiające się nieprawidłowości.