Rozmawiamy z prof. WOJCIECHEM KOCOTEM, wspólnikiem kancelarii Barylski Olszewski Brzozowski - Instytucje certyfikujące e-podpisy liczyły już kokosy na palmach, konsumując zyski z tytułu generowania podpisów elektronicznych. Tak się jednak nie stało. Z sześciu firm, które powstały, zostały trzy.
Publikacja: 22 maja 2009, 03:00 Aktualizacja: 23 maja 2009, 18:08
Aby przeczytać całość artykułu, musisz się zalogować. Jeśli posiadasz już login i hasło, wprowadź je. Jeśli nie, zapraszamy do bezpłatnej aktywacji konta.
Dostęp do treści w serwisie jest całkowicie bezpłatny. Wystarczy się zalogować. Jeśli jeszcze nie posiadasz konta, zapraszamy do jego stworzenia. Zajmie to nie więcej niż kilka minut.
1: misio z IP: 77.252.110.* (2009-05-22 09:24)
jezu...doktor kocot profesorem...świat się skończył... a jak tam działalność w tęczowym świecie?
2: guzik z IP: 83.24.203.* (2009-05-22 11:21)
gdyby w wywiadowniach byly takie procedury, to szyfrant by nie zaginąl
3: szyfrant z IP: 83.29.106.* (2009-05-22 16:45)
najpierw sp>>>ył tłumaczenie dyrektywy, ograniczył podpis do osób fizycznych a teraz udaje zbawiciela i znawce tematu
projekt też jest do d... y bo wprowadza pojęcia nie stosowane w innych krajach ale my zawsze musimy być lepsi i dlatego wychodzi jak zawsze,
gdyby kumaty tłumacz zabrał się za dyrektywę to dziś nie musielibyśmy czytać chorych projektów a podpisy wszędzie miałyby zastosowanie
4: delux z IP: 83.25.192.* (2009-05-24 21:59)
pozwy w uproszczu powinny być tylko w elektroniku..i nakaz po 24 h...bosze jesteśmy w jaskiniach

Gminy nie będą już prowadzić tradycyjnej numeracji nieruchomości, lecz całą ewidencję miejscowości, ulic, adresów oraz samych budynków, w których przebywają ludzie.
Ceny w aptece, w której kupujesz leki:
Apteki odbijają sobie refundację i podwyższają ceny leków. Jakich?