Największym problemem, jeśli chodzi o przestrzeganie praw zwierząt w Polsce, jest brak egzekucji obowiązujących przepisów - uważa prof. Andrzej Elżanowski, zoolog z Uniwersytetu Wrocławskiego. W piątek obchodzić będziemy Międzynarodowy Dzień Praw Zwierząt.
W Polsce prawa zwierząt zapisane są w Ustawie o ochronie zwierząt, Ustawie o doświadczeniach na zwierzętach oraz opartych na nich rozporządzeniach, m.in. dotyczących transportu zwierząt, postępowania z bezdomnymi zwierzętami czy zasad obowiązujących w ubojniach.
Jednak - jak podkreślił w rozmowie z PAP Elżanowski - problemem jest egzekwowanie obowiązujących przepisów. "Odpowiedzialna za przestrzeganie zapisów ustawowych jest Inspekcja Weterynaryjna, która zwykle nie chce i nie potrafi tego robić, nie ma też odpowiednich ludzi. Nie współpracuje ani z organizacjami pozarządowymi, ani z Głównym Inspektoratem Transportu Drogowego, który zaczął rzetelnie sprawdzać transporty zwierząt, jednak potrzebuje pomocy powiatowych lekarzy weterynarii, gdy natrafi na transport zwierząt wymagających pomocy lub natychmiastowego uśmiercenia" - mówił.
Jego zdaniem istnieje w tym przypadku konflikt interesów - Inspektorat Weterynarii podlega Ministerstwu Rolnictwa, które reprezentuje równocześnie interesy przemysłu mięsnego i mleczarskiego oraz hodowców zwierząt. "Nadzór nad ustawą należałoby przekazać do innego resortu. Według mnie powinna tym zająć się odrębna jednostka, najlepiej w MSWiA, zatrudniająca specjalnie przeszkolonych weterynarzy" - powiedział Elżanowski.
Problemy są również z egzekwowaniem Ustawy o doświadczeniach na zwierzętach, której wykonywanie w zakresie warunków utrzymywania zwierząt ma również nadzorować Inspekcja Weterynaryjna. Natomiast doświadczenia mają być kontrolowane przez lokalne komisje etyczne podlegające Krajowej Komisji Etycznej do Spraw Doświadczeń na Zwierzętach. "Powołanie w roku 2000, jeszcze na mocy Ustawy o ochronie zwierząt, sprawnego systemu komisji etycznych znacznie poprawiło sytuację zwierząt laboratoryjnych. Wprowadzono procedury oceniania projektów, zalecenia, by ograniczać do minimum liczbę zwierząt wykorzystanych do celów doświadczalnych, otaczać je stosowną opieką i nadzorem, nie zadawać im niepotrzebnie bólu, stresu i cierpienia. Przedtem każdy mógł robić, co mu tylko do głowy przyszło, zmieniła się atmosfera" - dodał Elżanowski.
"Ustawa o doświadczeniach z 2005 r. nawet wzmocniła uprawnienia lokalnych komisji etycznych do wydawania wiążących opinii (równoważnych decyzjom administracyjnym) o dopuszczalności projektów i do kontrolowania przebiegu doświadczeń. Niestety, obecna Krajowa Komisja dba bardziej o komfort przeprowadzających eksperymenty niż o zwierzęta, m.in. wydała wewnętrzne zarządzenie zobowiązujące lokalne komisje do uprzedzania o planowanej kontroli z co najmniej tygodniowym wyprzedzeniem. To jawna kpina z intencji ustawodawcy" - uznał Elżanowski.
Jak wynika ze sprawozdania Krajowej Komisji, w zeszłym roku rozpatrzono 1158 wniosków o wydanie zgody na przeprowadzenie doświadczeń na zwierzętach, z czego 28 zostało odrzuconych. W eksperymentach wykorzystano ponad 380 tys. zwierząt, przede wszystkim myszy, szczury, a także świnie, ptaki i ryby.
Obecnie Unia Europejska zmierza do ujednolicenia przepisów ochrony zwierząt, co pod niektórymi względami i dla niektórych krajów, także Polski, będzie oznaczało ich liberalizację. Jak alarmują organizacje pozarządowe, pod koniec zeszłego roku Komisja Europejska przedstawiła projekt nowej dyrektywy ograniczającej ochronę zwierząt laboratoryjnych. "Projekt ten wymaga przeprowadzenia przynajmniej jednej na rok niezapowiedzianej kontroli placówki, ale w sumie będzie on krokiem wstecz, ponieważ UE pozostawia swobodę w sposobach wykonania przepisów, co umożliwia sprowadzenie ich do papierowej fikcji" - ocenił Elżanowski.
W jego opinii, w ciągu ostatnich lat sytuacja zwierząt w Polsce nie poprawiła się znacznie, jednak można zaobserwować pozytywne zmiany. "Są przepisy unijne, które wprowadzają określone wymogi, jeśli chodzi o hodowlę cieląt czy kur niosek. Niestety nie dotyczą wszystkich zwierząt hodowlanych, w szczególności futerkowych, a także kotów i psów" - powiedział.
Także fakt, że można nagłaśniać przypadki łamania praw zwierząt, ma zdaniem Elżanowskiego niemałe znaczenie. "Mamy kilka prężnie działających organizacji pozarządowych zajmujących się zwierzętami, np. OTOZ Animals, VIVA! Akcja dla Zwierząt, Straż dla Zwierząt, Empatia i Klub Gaja, które, dzięki możliwości przekazywania im 1 procenta podatku, robią wiele dobrego i mają za co" - dodał.
A jest wiele do zrobienia. Najbardziej - zdaniem Elżanowskiego - palące problemy to produkcja futer, która np. w Wielkiej Brytanii została zakazana jako obraza moralności publicznej, handel zwierzętami w sklepach zoologicznych i gdzie indziej, a także podejście do zwierząt bezdomnych.
"Zamiast wypełniać określony w Ustawie o ochronie zwierząt obowiązek zapewnienia opieki bezdomnym zwierzętom, gminy de facto zlecają działalność hyclerską na mocy Ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Samorządy często podpisują umowy z prywatnymi przedsiębiorcami na wyłapywanie psów i kotów bez możliwości zapewnienia im nawet czasowego bytowania. Los wyłapanych w ten sposób psów i kotów jest nieznany, bo często nie prowadzi się żadnej dokumentacji. Liczy się tyko złapana sztuka i otrzymana za nią stawka" - podkreślił Elżanowski.
"Niestety nie spodziewam się zasadniczej poprawy traktowania zwierząt w Polsce. Społeczeństwo się tym mało interesuje, a tzw. autorytety moralne ten problem ignorują. Tymczasem, gdyby np. w walkę o przestrzeganie praw zwierząt włączył się Kościół, na pewno by to pomogło, zwłaszcza na prowincji, gdzie sytuacja wciąż jest zła" - powiedział Elżanowski.
Prawami zwierząt od tego roku zajmują się Parlamentarny Klub Przyjaciół Zwierząt, działający pod przewodnictwem Joanny Muchy (PO) oraz specjalny urząd w Kancelarii Prezydenta RP. Powołana na ten urząd została Karina Schwezler, wcześniej działająca m.in. w fundacji Biuro Lobbingu Prozwierzęcego.
Źródło: PAP
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Infor Biznes Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Infor Biznes Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
1: student z IP: 150.254.163.* (2009-05-21 18:26)
Szczerze - a co to kogo obchodzi? Nie ma ważniejszych problemów?
2: student2 z IP: 89.171.160.* (2009-05-21 20:43)
Zwierzęta nie mają w Polsce praw, takie sformułowanie jest metodologicznie niepoprawne. Choć zwierzęta nie są rzeczami to nie są także podmiotem lecz przedmiotem co wyklucza takie pojęcie jak prawa zwierząt.
3: B.B. z IP: 81.168.194.* (2009-05-22 07:45)
do 2. Ustawa o ochronie zwierząt
Art. 1. 1. Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę.
2. W sprawach nieuregulowanych w ustawie do zwierząt stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy.
Mądralo, najpierw sprawdż.
4: Dean z IP: 81.168.194.* (2009-05-22 07:51)
Stosunek do zwierząt i kwestia opieki nad nimi świadczy nie tylko o kulturze osobistej człowieka i o stanie jego moralności, ale także ogólnie o stopniu rozwoju społeczeństwa. Jeśli to kogoś nie obchodzi, to po cholerę czyta taki artykuł i się pod nim wypowiada? Nie kompromituj się "studencie".
5: ona z IP: 78.8.163.* (2009-05-22 08:28)
Zgadzam sie z Deanem w 100%, to ogromnie WAŻNY problem Studencie, nasz stosunek do zwierzaków świadczy o nas. Słusznie zauważa autor artykułu, że nic nie robi w tej kwestii kościół, choć mógłby, dla naszych "braci mniejszych" szczególnie na wsiach, gdzie stosunek do zwierząt jest wiadomo jaki!!
6: r z IP: 83.17.235.* (2009-05-22 08:33)
student - Ciebie to powinno obchodzić, jeżeli jesteś wrażliwym czlowiekiem.
7: do 5 "ona" z IP: 87.96.45.* (2009-05-22 09:09)
Nie belkocz glupio o stosunku do zwierzat na wsi ni nie porownuj do braci mniejszych jak nie znasz wsi,a znasz tylko oglupiajaca propagande liberalno-lweackiej choloty sklocajaca wies z miastem.Ja pochodze ze wsi czym sie szczyce i wiem,ze rolnicy zawsze dbali i dbaja o zwierzeta (oczywiscie z wyjatkiem wyrodnych glupcow tak w miescie jak i na wsi).Dal porownania przyklad psow; na wsi pies ma zawsze dane dobre jedzenie,moze sobie pobiegac po podworku swobodnie,czasem poza podworko,jesli mozliwe,zyje naturalnie sluzac domownikom pilnujac gospodarstwa.Natomiast w miescie takie zwerze jest zniewalane i meczone bo czesto trzymane w bloku,samo kilka godzin,wyprowadzane na spacer i wyszarpane za sznurek (bo naturalnie skreca na trawe,a wlasciciel szarpie na chodnik),czesto psom czy kotom obcina sie pazury,styrylizuje i podobne tortury.Na wsi zwierze zyje zgodnie z natura i jest szanowane.Ma lepsze wyzywienie,a nie sztuczne chrupki i wyglupy ludzkie.
8: do 5 "ona" z IP: 87.96.45.* (2009-05-22 09:15)
jeszcze dalej o twojej glpocie w komentarzu,piszesz ze kosciol nic nie robi w tej sprawie,a co niby ma robic jezdzic i zbierac po glupich ludziach psy i koty.Kosciol uczy szacunku do Boga ,a przez Boga do istot zywych i wyraznie poucza nie zabijaj,nie znecaj sie.Miej raczej pretensje do rzadow liberalno-lewackiej choloty skad najwiecej w swiecie zbrodniarzy i oprawcow oglupiajacych narody.To oni zabijaja juz dzieci w lonie matek poprzez aborcje (zadne zwierze tego nie czyni),to oni chca eutanazji,,a kosciol sie temu wyraznie i jednoznacznie sprzeciwia ale takich naiwnych i glupich "zasrancow liberalnych i lewackich tez nie brakuje"
9: aga z IP: 82.210.176.* (2009-05-22 09:58)
Nie zgadzam się poprzednikiem. Na wsi nie ma szacunku do zwierząt które nie przynoszą dochodów. Psów sie nie karmi nalezycie bo zły jest skuteczniejszy. Sama widziałam jak organista na wsi małe kociaki na moich oczach, wówczas dziecka,walił o beton. Ojciec mojej znajomej ze wsi zatłukł szczeniaka za to, ze chwycił go za palec. Mojego ojca rodzina trzyma psy w takim miejscu, ze deszcz leje im sie na głowę. Moja mama nigdy nie lubiła tam jeździć widząc te psy. ja tez obecnie nie jeżdzę. Proszę popatrzeć na sytyację zwierząt na targowiskach gdzie idą do sprzedaży. Walczą z ty obrońcy praw zwierząt a weterynarze udają że nie widzą. Racja jest więc w tym przypadku, że to nie podległa Min. Rolnictwa służba powinna się tym zajmować.Pracowałam w Min. Rol. i wiem jak lekceważąco do obrońców praw zwierząt odnoszą się ci którzy powinni je chronić. Dlaczego są transporty żywych zwierząt?
Czy becikowe powinno zostać zlikwidowane?