Odwołania od kar za wykroczenia drogowe, w myśl ustawy z 2 kwietnia 2009 r. o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym trafią tylko do jednego sądu administracyjnego.

Natychmiastowa wykonalność

Nowe przepisy przewidują też natychmiastową wykonalność kary za przekroczenie prędkości czy nawet odebranie obcokrajowcom samochodu za niezapłacone przez nich mandaty. Zmiany te zakwestionował prezydent Lech Kaczyński i skierował wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie ich z konstytucją.

Kary administracyjne

W nowych przepisach przewidziano, że mandaty karne za przekroczenie prędkości zostaną zastąpione karami administracyjnymi, które będzie nakładał Główny Inspektorat Transportu Drogowego. Ma on sprawować nadzór nad Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym, do którego mają spływać wszystkie zarejestrowane wykroczenia na polskich drogach. Z uwagi na to, że kary będą miały charakter administracyjny, to wszystkie odwołania od nich trafią nie do sądów grodzkich, jak to jest obecnie, ale do sądów administracyjnych.

– Zmiana sposobu karania kierowców jest daleko idąca. Dlatego należało przed uchwaleniem nowych przepisów przeprowadzić szerokie konsultacje. Skoro tego nie uczyniono, a sądy administracyjne mają przejąć dużo nowych uprawnień, to doszło do zaniechania w zakresie obowiązywania zasady przyzwoitej legislacji – uważa prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie.

Tylko w Warszawie

Zdaniem prezydenta, odwołania obywateli od nałożonych kar będą rozpatrywane tak naprawdę tylko przez jeden sąd – Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Ma to być konsekwencją tego, że decyzje o karach wydawać będzie tylko jeden urząd w Polsce, który ma siedzibę w Warszawie.

Prezydent uznał też, że zbyt dotkliwy jest także przepis, który umożliwia odebranie kierowcy samochodu w przypadku, gdy nie uiści on dobrowolnie kary. Przepisy nowelizacji przewidują nawet możliwość zlicytowania samochodu, jeżeli kara nie zostanie uregulowana w ciągu 60 dni od jej ustalenia. Sankcja ta będzie miała zastosowanie tylko dla osób, które nie mają stałego miejsca zamieszkania na terytorium Polski.

– Rozwiązanie to jest zbyt drastyczne. Jeżeli jakiś cudzoziemiec złamie kilka przepisów w naszym kraju i nie będzie miał przy sobie pieniędzy na zapłacenie kar, to może zostać pozbawiony auta. W konsekwencji będzie musiał wrócić pociągiem do swojego miejsca zamieszkania – ocenia prof. Marek Chmaj. Dodaje, że nie ma też podstaw do tego, aby decyzja o nałożeniu kary za wykroczenie miała rygor natychmiastowej wykonalności. Nie jest więc zaskoczony, że i to rozwiązanie zostało zakwestionowane przez prezydenta.

6 wniosków do Trybunału Konstytucyjnego skierował prezydent w 2009 roku