"Po ujawnieniu w roku ubiegłym zupełnej dowolności, jaka ma miejsce w Polsce w zakresie stosowania procedury zapłodnienia pozaustrojowego, zapewniał pan, że problem zostanie niebawem rozwiązany. Podobnie minister zdrowia Ewa Kopacz na owe dramatyczne informacje zareagowała wezwaniem skierowanym do pracowników służby zdrowia o poszanowanie ludzkich zarodków. Pani minister zapewniła również, że sytuacja ta zostanie szybko zmieniona" - przypomina Forum Kobiet Polskich zrzeszające 57 organizacji kobiecych.

Sygnatariuszki listu podkreślają, że stosowanie procedury in vitro nie może odbywać się w zupełnej dowolności - procedura ta powinna ich zdaniem podlegać regulacjom prawnym.

"Jak długo rząd i parlament będą zwlekać z ratyfikacją Europejskiej Konwencji Bioetycznej? Co zamierza zrobić pana rząd w sprawie rosnącej liczby zamrożonych ludzkich embrionów?" - pyta Forum w liście do premiera.

W styczniu organizacja pisała już w tej sprawie do premiera. Forum prosiło o "podjęcie skutecznych działań mających na celu ustawowe powstrzymanie zabijania istot ludzkich, powoływanych do życia metodą zapłodnienia pozaustrojowego".

Natomiast w zeszłym tygodniu Polska Federacja Ruchów Obrony Życia zaapelowała do premiera o wprowadzenie moratorium na dokonywanie zabiegów in vitro.

Według informacji PAP, PO w najbliższym czasie nie podejmie decyzji w sprawie ustawy dotyczącej in vitro, na razie nie może być także mowy o całkowitej lub częściowej refundacji in vitro, co pod koniec ubiegłego roku zapowiadał premier Donald Tusk.

Jak mówią nieoficjalnie członkowie zarządu klubu PO, "obecnie nie ma odpowiednich nastrojów społecznych do przedstawiania projektu dotyczącego in vitro". Ta procedura zostanie najprawdopodobniej uregulowana prawnie wyłącznie w zakresie wymaganym przez konwencję bioetyczną i dyrektywy UE. Niektóre zapisy mogą zostać umieszczone w tzw. ustawie transplantacyjnej oraz w rozporządzeniach ministra zdrowia. Chodzi m.in. o prawną ochronę ludzkich embrionów.