Poinformowała o tym PAP w czwartek rzeczniczka tej prokuratury Anna Woźniak.

Nie ma natomiast decyzji co do sędzi z Kościana, która uchyliła areszt wobec Jana Sz. Krajowa Rada Sądownictwa rozpoczęła badanie wniosku ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumy o wszczęcie "dyscyplinarki" wobec tej sędzi, ale decyzja jeszcze nie zapadła - odroczono ją na maj, po tym jak członkowie Rady zapoznają się z aktami kontroli.

32-letni Jan Sz. został skazany na początku grudnia ub.r. na trzy lata więzienia za zgwałcenie byłej żony. Sąd Rejonowy w Kościanie podjął decyzję o zwolnieniu go z aresztu do czasu uprawomocnienia się tego wyroku, od czego nie odwołał się prokurator.

Zażalenie wniosła poszkodowana i Sąd Okręgowy w Poznaniu przywrócił areszt. Wydano nakaz zatrzymania skazanego, jednak Jan Sz. zniknął.

Wkrótce zastrzelił w Machcinie 28-letnią kobietę - swoją byłą szwagierkę, która we wcześniejszym procesie zeznawała na jego niekorzyść, i jej 31-letniego konkubenta. Gdy w lutym br. policja otoczyła posesję, w której się ukrywał, strzelił sobie w głowę. Po kilku dniach zmarł w szpitalu.

Wobec prokuratora, który występował w kościańskim sądzie w sprawie Jana Sz., postępowanie wyjaśniające wszczął rzecznik dyscyplinarny prokuratury. Po jego zakończeniu orzekł wobec prokuratora "wytyk służbowy".

"W ocenie rzecznika, prokurator dopuścił się oczywistej obrazy prawa polegającej na tym, że nie zaskarżył niesłusznego postanowienia sądu o uchyleniu tymczasowego aresztowania wobec oskarżonego, co do którego wnioskował wcześniej o wymierzenie surowej kary pozbawienia wolności oraz o utrzymanie stosowanego środka zapobiegawczego" - poinformowała Woźniak.

Orzeczony wobec prokuratora wytyk należy do dolegliwości służbowych, nie jest karą dyscyplinarną. Jak wyjaśniła Woźniak, rzecznik dyscyplinarny nie zdecydował się na karę dyscyplinarną, bo nie stwierdził, by doszło do rażącego naruszenia prawa.

"Skutkiem nałożenia na osobę dwóch wytyków jest to, że oczekiwanie prokuratora na podwyżkę, które wynosi obecnie 5 lat przedłuża się o kolejne 3 lata. Na pewno mniejszą dolegliwością byłoby upomnienie, które nie rodzi konsekwencji finansowych" - powiedziała Woźniak.

Kontrole dotyczące postępowania w sprawie Jana Sz. zostały podjęte w sądzie, prokuraturze i w policji.

Kontrola przeprowadzona przez wydział wizytacyjny Sądu Okręgowego w Poznaniu wykazała, że sędzia, która zdecydowała o zwolnieniu z aresztu Jana Sz., popełniła błąd przy ocenie stanu faktycznego. Nie stwierdzono natomiast, by dopuściła się obrazy przepisów prawa, co mogłoby skutkować odpowiedzialnością dyscyplinarną.

Niezależnie od tego minister Czuma - po zbadaniu sprawy przez resort - zwrócił się do KRS o wszczęcie wobec sędzi postępowania dyscyplinarnego. Przewodniczący Rady Stanisław Dąbrowski powiedział PAP, że w KRS "odbyła się na ten temat burzliwa dyskusja" - także z udziałem Czumy.

"Postanowiliśmy wrócić do tej sprawy na kolejnym posiedzeniu. Przed podjęciem decyzji, czy wszczynać postępowanie dyscyplinarne chcemy poznać akta sprawy oraz dokumenty kontrolne z sądu i z ministerstwa. Decyzja zapadnie na następnym posiedzeniu, w maju" - powiedział PAP sędzia Dąbrowski.

Kontrola w policji stwierdziła, że doszło do nieprawidłowości przy poszukiwaniach Jana Sz. po przywróceniu dla niego aresztu przez sąd.