Jak podał wtorkowy "Dziennik", "kariera Pruskiego ruszyła w stanie wojennym; to wtedy w trybie doraźnym oskarżał opozycjonistów z Dolnego Śląska". "Chciał skazania Krzysztofa Mazurskiego, który protestował przeciwko internowaniu działaczy "Solidarności". W 1982 r. domagał się kary dla Mariana Muchy, w którego mieszkaniu spotykali się działacze S" - czytamy w "Dz".

"Chciałem sprawdzić rzecz u źródeł. (...) Potrzebowałem kilkudziesięciu godzin. Tym razem dziennikarz nie mylił się" - powiedział Czuma. Przyznał, że Pruski "oskarżał Krzysztofa Mazurskiego i Muchę".

Pytany, czy Pruski nie powinien pracować w resorcie, powiedział: "absolutnie tak". Dopytywany, czy będzie zdymisjonowany, odparł: "kiedy to uczynię, powiadomię pana, ale domyśla się pan, jaka będzie moja decyzja".

Czuma powiedział, że ma dokumenty, wskazujące, iż "prawdziwe były zarzuty, jeżeli chodzi o oskarżenia w czasie stanu wojennego"

Przyznał, że po publikacji gazety ukazało się na stronie resortu pośpiesznie napisane sprostowanie przez Leszka Pruskiego. W tym sprostowaniu napisano, że "Pruski w stanie wojennym nie oskarżał opozycjonistów z Dolnego śląska. Przytoczone w artykule nazwiska działaczy nie są mu znane".

W sprostowaniu napisano, że na przełomie lat 1989/90 prokurator Pruski został pozytywnie zweryfikowany, dzięki czemu został awansowany na prokuratora Prokuratury Wojewódzkiej oraz powołany (w 1990 r.) do pełnienia funkcji Zastępcy Prokuratora Wojewódzkiego we Wrocławiu.

Czuma powiedział, że ma dokumenty, wskazujące, iż "prawdziwe były zarzuty, jeżeli chodzi o oskarżenia (Mazurskiego i Muchy) w czasie stanu wojennego".